Agnieszka Janusz-Szczytyńska o magicznym tworzeniu

Od jak dawna towarzyszy Pani w życiu pasja do rękodzieła?

 Pasja do rękodzieła towarzyszy mi od najmłodszych lat, kiedy w wieku sześciu lat zrobiłam na drutach swój pierwszy sweter z resztek wełny, które dostałam od mamy. Później były to różnego rodzaju swetry z coraz trudniejszymi wzorami.

W przedszkolu, gdy narysowałam kredkami wiosnę, nauczycielka wezwała moją mamę na rozmowę. Chciała, aby mama nie wykonywała za mnie prac plastycznych w domu, ponieważ mają to być prace samodzielne. Ponieważ mama nie pomagała mi w ogóle, po raz pierwszy w dokumentach zapisano: „uzdolniona plastycznie”.  

W wieku szkolnym nauczyłam się także wyszywać i szydełkować. Swoją pasję do dziergania zawdzięczam mamie. W liceum zaczęłam malować obrazy olejne, samodzielnie robiąc, tzw. blejtramy i kupując na bazarku (tarnobrzeski stadion) najtańsze farby olejne od „ruskich” sprzedawców. Jak się później okazało były to jedne z lepszych farb, niestety teraz już niedostępne. Ostatnia moja pasja związana z tworzeniem biżuterii pojawiła się dziesięć lat temu.

 Z czego czerpie Pani najczęściej inspiracje?

 Jestem osobą, która nie lubi się nudzić, muszę ciągle coś robić. W wieku szkolnym potrafiłam robić na drutach, uczyć się i słuchać muzyki jednocześnie. Często śmiano się ze mnie jak robiłam na drutach, jednocześnie oglądając telewizor. Tak naprawdę nie wiem, skąd czerpię pomysły na to co tworzę. Raz mam ochotę na szydełkowanie, innym razem na malowanie. Jeśli zobaczę ciekawą biżuterię w internecie rozpoczyna się okres biżuteryjny, ponieważ nigdy nie kończy się na jednym egzemplarzu. Jeśli chodzi o obrazy to również mam zmienną tematykę. Raz są to pejzaże, kwiaty, fantastyka. Innym razem ruiny, które mnie bardzo fascynują.

 W jakim miejscu Pani tworzy? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

 Tworzę wszędzie, gdzie się da (na drutach i szydełku można robić wszędzie). Jeśli chodzi o tworzenie biżuterii i malowanie obrazów to była to najczęściej kuchnia. Piszę była, ponieważ przeprowadziłam się na wieś i mam nadzieję zorganizować sobie jedno pomieszczenie właśnie na swoją pracownię.

Najlepszą pracownię malarską miałam we wczesnym okresie rozwoju, jeszcze jak mieszkałam u rodziców. Był to strych z bardzo dużą ilością światła i oazą spokoju. Mogłam tam pracować w ciszy lub słuchając muzyki, jednocześnie nikomu nie przeszkadzając. Przyznam, że malowałam także zachód Słońca na dachu mojego bloku.

 

Czy planuje Pani w najbliższym czasie nową kolekcję/nowy projekt itp.?

 W najbliższym czasie mam zamiar się „rozmalować” ze względu na piękno otaczającej mnie przyrody. Najczęściej malowałam z wyobraźni, zdjęć lub pocztówek. Teraz mam możliwość malować częściowo z natury. Szczególnie zależy mi na precyzyjnym uchwyceniu ulotności zachodu słońca. Możliwe, że powstanie cykl: „Kwiaty Polskie”. Krótko mówiąc wakacje przede mną.

 Czy prowadzi Pani miejsca w sieci, w których można podziwiać i kupić Pani dzieła?

 Prowadzę firmę Fraktal Centrum Kreatywnego Myślenia. Moje prace można kupić, ewentualnie obejrzeć, za pomocą strony www.bizuteriaedu.sklepna5.pl lub na facebooku www.facebook.com/fraktalobrazy/. Prowadzę także stronę www.fraktaledu.wixsite.com/szkolenia, ale tutaj jest inna dziedzina mojej działalności i zainteresowań. Jestem otwarta na propozycję klientów.

Wykonuję biżuterię i maluję obrazy także na zamówienie, zgodnie z potrzebami klienta.  Najlepiej jednak wszystkie prace obejrzeć osobiście po wcześniejszym umówieniu się ze mną telefonicznie, ponieważ zdjęcia nigdy nie oddają uroku danej pracy.

Add a comment

Jagoda Wieczorek - Inspiracje, z których powstaje piękna biżuteria

Jaki był pierwszy impuls, który skierował Panią na drogę artystyczną?

Pierwszym impulsem, była potrzeba serca, by tworzyć i dzielić się w ten sposób sobą ze światem. W dzieciństwie często obserwowałam moje babcie, które robiły na drutach i szydełku różne cuda. Wtedy wolałam podziwiać to co tworzą, nie miałam cierpliwości, więc uznałam, że to nie dla mnie. Po wielu latach ponownie zainteresowałam się rękodziełem i poczułam, że również chcę zacząć tworzyć piękne i unikalne rzeczy. Wybrałam biżuterię sutasz, która zawsze mnie zachwycała. Szczególnie kolory, wzory, dowolność w ich łączeniu. Postanowiłam się nauczyć sama tej techniki i pomimo pierwszych nieudanych prób nie rezygnowałam, a z każdą kolejną próbą widziałam coraz lepsze efekty swojej pracy. To dodawało mi skrzydeł i wiary we własne możliwości. artystyczną?

Z czego czerpie Pani najczęściej inspiracje?

Inspiracją dla mnie najczęściej jest natura. Lubię tworzyć w połączeniu z otaczającym nas światem. Obserwuje rośliny, zwierzęta, zanurzam się w świat naturalnych kamieni i kryształów. Spacer po lesie potrafi mnie zainspirować do tworzenia nowych wzorów, połączeń kolorystycznych, albo nowej kolekcji. Czasem inspirację znajduje idąc ulicą - wystarczy, że zobaczę sukienkę w pięknych kolorach i już w głowie tworzę nowy wzór kolczyków.   Rzadko robię szkice, wzory mam w głowie, a w trakcie pracy jestem połączona ze swoim sercem i szyję tak jak czuję.  Inspirują mnie kobiety i tworzę wzory, które jak najbardziej podkreślają naszą  kobiecą naturę.

Jaki wpływ na Pani twórczość ma miejsce, w którym Pani tworzy? Jak ważny jest panujący w nim nastrój, atmosfera, porządek, lub wręcz przeciwnie - może panuje w nim artystyczny nieład?

Miejsca, w których tworzę zależą od nastroju. Czasem jest to salon, czasem biurko, a czasem zabieram wszystkie potrzebne materiały i przenoszę się na łono natury. Ważniejsze dla mnie od miejsca jest moje własne nastawienie i energia. Dbam o to, by w otoczeniu, w którym tworzę panowała harmonia i spokój. Włączam relaksacyjną muzykę, mantry, zapalam świecę lub kadzidełko, porządkuje swoja przestrzeń. Dopiero wtedy zasiadam do pracy. Nie lubię tworzyć w pośpiechu. Chociaż w trakcie pracy często tworzy się artystyczny nieład, to jednak miejsce, w którym zaczynam pracę, zawsze jest uporządkowane i odpowiednio przygotowane. 

Czy planuje Pani w najbliższym czasie nową kolekcję?

Już 10 maja zaprezentuję nową kolekcję o nazwie Botanica. To kolekcja, która nawiązuje do świata roślin. Nie zabraknie w niej kwiatów, listków i świeżych, soczystych kolorów. Mam pomysły także na następne kolekcje, z pewnością będzie dużo się działo. Zamierzam rozszerzyć ofertę o naszyjniki, broszki i bransoletki, więc produktów będzie coraz więcej. Pomysłów mam mnóstwo, teraz pozostało mi jedynie sukcesywne wprowadzanie ich w życie :)

Gdzie można kupić Pani prace?

Moje prace można kupić w moim sklepie internetowym https://aurinia-kolczykimocy.pl, tutaj na bieżąco pojawiają się produkty, a także informacje na blogu o właściwościach naturalnych kamieni. zastosowaniu i działaniu. Moje prace można również oglądać na moim fanpage na FB- Kolczyki Mocy (https://www.facebook.com/auriniapower/?modal=admin_todo_tour), tam również pojawiają się moje prace, także te stworzone na specjalne zamówienia. Niektóre prace będzie można znaleźć na nowo powstającej platformie dla twórców związanych z duchowością, Strefa Duszy. Tam do kupienia będą już w drugiej połowie maja.

Add a comment

Kreatywny świat Aleksandry Łuckiej

Od kiedy trwa Pani przygoda z rękodziełem i od czego się zaczęła?

Pasja tworzenia towarzyszy mi od bardzo dawna. Próbowałam swoich sił w różnych dziedzinach plastycznych, często łącząc je, mieszając, stosując w niestandardowy sposób. Szukałam tej, która zainspiruje mnie najbardziej. Eksperymentowałam z rysunkiem, malarstwem, grafiką warsztatową, mozaiką, rzeźbą, a nawet tworzeniem unikatowych mebli i dodatków do wnętrz.
Jestem typem rękodzielnika niespokojnego, nieustannie poszukującego nowych wyzwań. Pewnie z tego powodu nie osiągnę niestety w żadnej dziedzinie warsztatowego mistrzostwa, ale za to ilu ciekawych rzeczy nauczę się i spróbuję :).
Początkowo te moje twórcze poszukiwania były odskocznią od codzienności, od bieżących problemów, sposobem relaksowania się. Dzisiaj myślę, że tworzenie jest dla mnie wewnętrzną potrzebą, daje mi ogromną przyjemność i satysfakcję - jest po prostu sposobem na życie.

Z czego czerpie Pani najczęściej inspiracje?

Inspiracją jest dla mnie w zasadzie wszystko, co mnie otacza - przedmioty, ludzie, przyroda. Czasami coś codziennego, wręcz banalnego pojawi się w innym świetle, ktoś rzuci żartem jakąś myśl i wyzwala się impuls do tworzenia.

Obserwuję też pracę różnych artystów i często próbuję zastosować ich technikę na swoim poziomie umiejętności.
Czasem zobaczę jakiś stary, zużyty przedmiot i mam ogromną potrzebę podarowania mu drugiego życia, zmieniając przy tym jego praktyczne zastosowanie  - krzesło staje się lampą, stół - szafką. A innym razem przyniosę na przykład ze spaceru z psem powyginany fragment gałęzi, fantazyjnie uformowany korzeń albo kamyk, który wydaje się być idealnym tworzywem do powstającej kapliczki z aniołem. Ja go tam od razu dostrzegam.

Inspiruje mnie również – modny ostatnio – trend upcyklingu. Zdarza mi się myszkować na skupie złomu, albo wykorzystać drewno z europalet lub starych skrzynek po owocach dla swoich realizacji. To taki mój malutki wkład w ochronę środowiska.

Jaki wpływ na Pani twórczość ma miejsce, w którym Pani tworzy? Jak ważny jest panujący w nim nastrój, atmosfera, porządek, lub wręcz przeciwnie -- może panuje w nim artystyczny nieład?

Tworzone przeze mnie przedmioty powstają najczęściej w domu. Pracownię aranżuję wtedy ad hoc, przy stole lub biurku, a nawet na balkonowym fotelu. Najlepiej czuję się wśród domowników, lubię z nimi rozmawiać podczas pracy, lubię gdy na bieżąco komentują to co robię, często coś podpowiedzą, ale też skrytykują, prowokując do wprowadzenia poprawek. Wtedy powstają moje najlepsze prace. Nie jestem pewna czy domownicy podzielają moje odczucia, ponieważ podczas procesu twórczego wygenerowany zostaje najczęściej straszny bałagan, który tylko przy olbrzymiej dawce dobrej woli można nazwać nieładem artystycznym :).

Trochę inaczej jest z pracami związanymi z drewnem, które wymagają użycia rozmaitych narzędzi czy maszyn. Wtedy przenoszę się do osobnego pomieszczenia poza domem.

Jakie ma Pani plany związane ze swoją twórczością na najbliższa przyszłość?

W chwili obecnej fascynuje mnie japońska technika wzmacniania i ozdabiania tkanin dekoracyjnymi ściegami, nazywana sashiko. Do tej pory wykorzystywałam ją do szycia ozdobnych siedzisk i poduszek, ale mam pomysł na zastosowanie tej techniki do stworzenia serii szerokich, elastycznych opasek z tkaniny na włosy. Kilka próbnych egzemplarzy wygląda zachęcająco :). Myślę również, że tego rodzaju zdobienie można zastosować szyjąc tkaninowe torebki. Muszę dopracować projekt i uszyć pierwszy egzemplarz.

Moim olbrzymim, dotąd niezrealizowanym marzeniem jest prowadzenie warsztatów dla dzieci i dorosłych, gdzie mogłabym podzielić się zgromadzonym doświadczeniem rękodzielniczym. Ciągle odkładam to na później, chyba z braku odwagi. Może teraz...

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Moje prace można zobaczyć i zamówić na Facebooku - BomBaba oraz na Instagramie. Myślę również o podjęciu współpracy z galeriami internetowymi, oferującymi swoje wyroby rękodzielnicze.
Wspaniałym pomysłem byłoby powołanie do życia naszego tarnobrzeskiego portalu artystycznego, promującego  twórców z naszego miasta i okolic.

 

Add a comment

Dorota Witas - jak odkryłam w sobie pasję do rękodzieła?

Od kiedy trwa Pani przygoda z szydełkiem i od czego się rozpoczęła?

Moja przygoda z szydełkowaniem rozpoczęła się już w dzieciństwie. Chyba mam to „zakodowane” genetycznie. Moją pierwszą inspiracją i nauczycielem, była moja mama.  Mama często szydełkowała, wyszywała, haftowała czy „robiła na drutach”. Jako kilkunastoletnia dziewczynka potrafiłam już wykonywać proste „roboty” na drutach, haftować i szydełkować. Pierwsze, czego się nauczyłam, to robienie na drutach. Pamiętam swoją radość, gdy samodzielnie wykonałam swój pierwszy wełniany sweterek czy kamizelkę. Następnie zaczęłam wyszywać i szydełkować różne inne przedmioty, jak np. obrusy, serwetki itp. Pasja ta znalazła niewielkie zahamowanie w okresie wczesnego małżeństwa, narodzin kolejnych dzieci, intensywnej pracy zawodowej. Po prostu nie miałam już tyle czasu, aby poświecić go na realizowanie swoich zamiłowań do pracy z wełną i nitką. Jednak i w tym okresie zawsze znalazłam chwilę czasu, aby coś „podziergać” na drutach, czy szydełku. Obecnie, gdy mam już więcej czasu, ponownie opanowały mnie te roboty, zwłaszcza na szydełku. Nie lubię siedzieć bezczynnie.

Czy przedmioty/kolekcje planuje Pani w oparciu o zaplanowane decyzje, czy też raczej efekty końcowe bywają kwestią nagłego pomysłu, chwili, impulsu?

Swoje prace wykonuję głównie w oparciu o wcześniej zaplanowane decyzje, chociaż ich efekt końcowy często bywa różny i niejednokrotnie bardzo zmieniony od tego zaplanowanego. Wynika to z tego, że często już w trakcie pracy, coś mnie zainspiruje, wpadnę na jakiś oryginalny pomysł, czy np. gdzieś coś ciekawego zobaczę, a wtedy staram sie to wkomponować wg własnego pomysłu w swoją pracę. Wychodzą mi wtedy oryginalne, indywidualne prace, które najbardziej mnie cieszą i motywują do dalszych poszukiwań. Czuję, że nie tylko odwzorowuję czyjeś prace, ale i sama coś tworzę. Cały czas chcę się czegoś nowego uczyć.

W jakim miejscu Pani tworzy? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

Swoje prace rękodzielnicze wykonuję u siebie w domu, głównie w swoim wygodnym fotelu. Prace te wykonuję często w samotności w obecności  radia czy TV, chociaż niejednokrotnie towarzyszą mi przy tym członkowie rodziny, tj. mąż i dzieci, którzy jak najbardziej podzielają moją pasję. Często również aktywnie uczestniczą w ich wykonaniu np. gdy potrzebna jest pomoc drugiej osoby, czy w innych np. „męskich” pracach. Ponadto członkowie rodziny są często moimi pierwszymi recenzentami czy odbiorcami mojej „twórczości”. Bardzo mnie cieszy, kiedy widzę w oczach rodziny czy przyjaciół zainteresowanie i „podziw” dla efektów mojej pracy. To również mnie bardzo inspiruje i daje pozytywnego kopa do dalszej pracy.

Czy możemy spodziewać się w najbliższym czasie nowości w Pani kolekcjach?

Pewnie tak. Moja „twórczość” cały czas ewoluuje. Cały czas chcę się rozwijać i tworzyć coś nowego. Dążenie do tworzenia nowego, ciekawego, innego, ładnego, podziwianego przez innych… napędza mnie do pracy. Nigdy nie poprzestaję na robieniu jednego przedmiotu czy wzoru i zawsze poszukuje w swojej pracy oryginalności. Lubię eksperymentować, poszukiwać, udoskonalać. Mam już kilka pomysłów np. na ozdoby świąteczne, czy przedmioty użytkowe.

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Jak dotychczas, nie zajmowałam się zawodowo swoimi pracami. Traktowałam je wyłącznie jako swoje pasje, w których się realizuję, uspokajam i wyciszam. Swoje wyroby wykorzystuje głównie do dekorowanie domu, robienia rzeczy użytkowych, czy obdarowywania nimi swojej rodziny czy przyjaciół. Czuję że wielu obdarowanym moje prezenty sprawiają wielką przyjemność. To mi na razie wystarcza, chociaż nie wykluczam nikłej sprzedaży, np. poprzez rozprowadzanie wśród znajomych, czy na aukcjach internetowych.

 

Add a comment

Edyta Jurkiewicz opowiada o swojej miłości do Shabby Chic, o tworzeniu, pasji i świeżo wydanej książce

W jaki sposób odkryła Pani w sobie pasję do stylu Shabby  Chic?

Myślę,że miłość do podróży,poznawanie nowych kultur i zachowań oraz odwieczny pociąg do klimatu śródziemnomorskiego ukształtował w pewnej mierze mój styl. Kocham ciepło, myślę, że bardzo zainspirował mnie klimat, który odnalazłam podróżując jeszcze z rodzicami dookoła Europy w wieku 6 lat oraz późniejszy wyjazd do urokliwej Tunezji, w której odnalazłam otwarte patia, ulubioną roślinność i ukochane owoce-którymi mogłabym tylko się żywić oraz połączenie wszechobecnej bieli z lazurowym błękitem. Późniejsze podróże potęgowały tylko inne postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości-takiej na moich zasadach, a że początkowo trudno było u nas znaleźć przedmioty w stylu Shabby Chic-sama sięgnęłam po farbę i pędzel oraz papier ścierny-i jako samouk metodą prób zmieniałam moje otoczenie ciesząc się niezmiernie z udanych projektów, które z pasją ustawiałam w moim domu.

Prowadzi Pani fp pod nazwą Eda's world-blog osobisty, jest on pełen zdjęć, fantastycznych idei i pomysłów, ma Pani sporo obserwujących i polubień. Czy praca nad nim zajmuje dużo czasu? Ile osób zaraziła Pani za jego pomocą swoją pasją?

Praca nad blogiem to magnes i czysta przyjemność, to tak jakbym rano nie przywitała się z najbliższymi. Nigdy nie wyszukuję specjalnie cudownych ujęć, to impuls-któremu muszę się poddać i w danym momencie zrobić zdjęcie, by pokazać na blogu, co ostatnio udało mi się zmienić, jakiej metamorfozy dokonać-często dzielę się informacjami z dnia codziennego -taki mam zwyczaj i wprost uwielbiam odpowiedzi bądź prywatne wiadomości moich 'lubisiów', których otrzymuję bardzo dużo z najodleglejszych zakątków świata. Często pytają o poradę, o materiały, o sposób wykonania bądź komentują moje projekty. Jest to dla mnie bardzo inspirujące-dodaje mi przysłowiowych skrzydeł  i motywuje mnie do kolejnych wyzwań.

Oj tak!-jest to bardzo zaraźliwe, wielu moich bliskich znajomych zmieniło wygląd swoich salonów, kuchni czy sypialni-często zaczyna się od podarowanych ode mnie drobiazgów, a kończy na ogólnej metamorfozie.

Jeden szczególnie przypadek zapadł mi głęboko w serce- pewna młoda kobieta po stracie dziecka napisała do mnie, że odkąd znalazła i zaczęła odwiedzać mój blog, po roku żałoby miała w końcu siłę i ochotę wstać z łóżka i powrócić do życia-moje posty i poczynania zachęciły ją z powrotem do podniesienia głowy, a nawet chwycenia za pędzel...to wiele dla mnie znaczy i utwierdza mnie, że to co robię-ma sens.

Jestem bardzo szczęśliwą osobą, szczęście daje mi moja pasja, czego efektem są wpisy na blogu, gdzie już piąty rok nieustannie i z radością dziele się nią.  

Co najczęściej bywa bodźcem, impulsem, który pozwala stworzyć Pani wizję kolejnych projektów?

Najczęściej te bodźce pojawiają się samoistnie po wyprawie na targi staroci, mebel, który wiozę do domu musi mieć duszę, są to tylko bardzo stare rzeczy, które mają to coś-nigdy od razu nie wiem jaką metamorfozę dany przedmiot czeka-to dzieje się w chwili pomalowania farbą kredową-najczęściej białą, choć pojawiają się też u mnie błękity i inne pastele. Są to niesamowite endorfiny, których doświadczam.Uwielbiam ten stan. Czasami przedmiot musi odczekać swoje póki trafi na warsztat, ale nigdy nie mam skrupułów używając farby, bo przecież wiem, że stanie się piękniejszy i posłuży kolejne lata zamiast wylądować na śmietniku. Daję im kolejne życie i to mnie fascynuje i uskrzydla.

Czy najbliżsi podzielają Pani/Pana pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w  Pani twórczości?

Moje córki są moimi pierwszymi komentatorami, a młodsza parę lat temu poprosiła nawet o pokój w stylu Shabby Chic. Romantyzm i nostalgiczny nastrój panujący w naszym domu nie przeszkadza mojemu mężowi, który bardzo mi sekunduje w moich poczynaniach, i od którego czuję ogromne wsparcie i pomoc. To on najczęściej pyta-'a zrobiłaś zdjęcie przed?'-dla mnie-z jego ust-więcej nie trzeba ;) Jeździmy razem w poszukiwaniu retro staroci, mąż pomaga mi bardzo fizycznie i jest chyba moim najostrzejszym krytykiem.

Właśnie wydała Pani książkę – „Moje Shabby Chic marzenia”. Jest ona pełna różnorodnych inspiracji na ozdabianie i urządzanie w stylu Shabby chic nie tylko  domu, ale i ogrodu. Jak wyglądała praca nad nią?

Pomysł wydania książki narodził się jakby naturalnie, przybywało coraz więcej fanów na moim blogu, którzy jakby nie byli obecni przy początkowych dokonaniach i nie uczestniczyli w mojej osobistej metamorfozie stąd pomysł zebrania najważniejszych elementów w całość, tak aby zaistniała moja historia pt. "Moje Shabby Chic marzenia". Okazało się, że jak i nacodzień w moich poczynaniach tak i tu przy pracy nad moją książką, mam mocno nakreśloną wizję-doskonale od początku wiedząc, co w którym miejscu ma się znaleźć na poszczególnych stronach, a tekst płynął z głębi serca. Książka stała się moim kolejnym wyczekanym dzieckiem, bowiem tekst polski i angielski, wszystkie zdjęcia i pomysły aranżacyjne są mojego autorstwa. Cieszy mnie fakt, że została przyjęta z takim entuzjazmem i tak ciepło. Sama praca nad nią była czymś nienaturalnie fantastycznym. Najdłuższym procesem było wydobycie właściwego koloru moich zdjęć w druku i sam druk.

Jakie nowości szykuje Pani dla swoich klientów i fanów twórczości w najbliższym czasie?

Jestem bardzo płodnym twórcą, który nigdy nie wie, jaki pomysł stanie mu na drodze, nigdy nie odsuwam ich na bok-są moim motorem napędowym i paliwem jednocześnie. Cieszę się, że rodzina toleruje moją pasję, jestem bardzo zachłanna na doznania, które towarzyszą tworzeniu moich projektów. Bardzo chciałabym zaprosić wszystkich kochających styl Shabby chic do mojego świata, który sama potrafię kreować w stopniu, mnie i wielu mi bliskim osobom, odpowiadającym.

W niedalekiej przyszłości pragnę otworzyć Pracownię Lawendowy Domek-w której stworzę salonik mojej twórczości z pyszną kawą, pogawędkami i poradami o tym pięknym stylu. Można będzie tam nabyć moją książkę oraz stylowe przedmioty przeze mnie stworzone, razem coś zaprojektować, omówić metamorfozy-takie mam kolejne marzenie i ufam, że i ono się spełni.

 

 

 

 

 

 

 

Add a comment

Rozmowa z Beatą Grzywacz i Anną Żarów – organizatorkami I Tarnobrzeskiego Festiwalu Rękodzieła i Rzemiosła „Tworzone z pasją”

Skąd pomysł zrobienia Tarnobrzeskiego Festiwalu Rękodzieła i Rzemiosła?

Pomysł Festiwalu powstał w mojej głowie już dość dawno. Właściwie to ściśle wiąże się z tym, co robię społecznie w ostatnim czasie. Od 3 lat przeprowadzam wywiady z tarnobrzeskimi kobietami i w prywatnych rozmowach wiele razy słyszałam o trudnościach, jakie napotykają rękodzielniczki. Nie chodziło tylko o trudności w sprzedaży, ale o zrozumienie istoty rękodzieła.

Postanowiłam więc coś z tym zrobić i … wymyśliłam Festiwal. Chciałam jednak, by nie był on „okazyjny”, czyli związany z jakimś świętem.

Swój festiwal nazwała Pani I Festiwalem

Zgadza się. Chciałabym, by stał się cykliczny, by na stałe wpisał się w kalendarz imprez, jakie corocznie odbywają się w naszym mieście.

Organizacja takiego Festiwalu to dość duże przedsięwzięcie. Kto Pani pomaga?

Swoim pomysłem podzieliłam się z siedzącą obok mnie p. Anią, która corocznie organizuje na terenie swojej placówki Powiatowy Przegląd Twórczości Nauczycieli. Pomyślałam, że dobrze by było skorzystać z jej doświadczenia.

Zatem pytanie do p. Anny Żarów (dyr. Biblioteki Pedagogicznej w Tarnobrzegu) – dlaczego zdecydowała się Pani na współpracę z p. Beatą?

Znam Panią Beatę od kilku lat i wiem, że jest niesamowicie kreatywną i energiczną osobą, a w dodatku nauczycielką. Jako dyrektor Biblioteki Pedagogicznej w Tarnobrzegu współpracowałam z nią wielokrotnie. Pomysł zorganizowania Festiwalu wpisuje się w działania biblioteki, jako jednostki wspierającej edukację. Prezentacja różnych rodzajów rękodzieła to znakomity sposób na edukację zawodową, która obecnie jest jednym z priorytetów polityki oświatowej.

 Kto może być uczestnikiem Festiwalu?

B.Grzywacz Uczestnikiem konkursu może być każdy – bez względu na wiek, wykształcenie czy wykonywany zawód a nawet miejsce zamieszkania. Początkowo Festiwal miał być skierowany do mieszkańców Tarnobrzega i najbliższych okolic, ale szybko okazało się, że budzi szersze zainteresowanie. Właściwie nie ma dnia, żeby nie zgłosiła się kolejna osoba.

A.Żarów Rzeczywiście jest spore zainteresowanie. Część z nauczycieli, która wystawiała swoje prace w ramach Powiatowego Przeglądu Nauczycieli postanowiła pozostawić swoje dzieła na czas Festiwalu. Wśród wystawców są osoby różnych profesji oraz emeryci. Jest to świetna okazja do pokazania swoich umiejętności dla osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej a rękodzielnictwo traktują jako swoją pasję.

 Jakie wydarzenia planowane są w ramach Festiwalu? 

B.Grzywacz Na pewno będzie prezentacja stoisk naszych rękodzielników połączona z kiermaszem. Planujemy również dyskusje na temat rękodzieła poprzedzoną wykładem dr Małgorzaty Makowskiej- Brzychczyk

A.Żarów Oczywiście przez cały okres Festiwalu, czyli od 17 do 31 maja w godzinach pracy biblioteki będzie też czynna wystawa wyrobów rękodzielniczych. Planujemy również niespodziankę, a zatem nie o wszystkim powiemy.

 Festiwal odbywa się pod patronatem Prezydenta Miasta Tarnobrzega i Starosty Podkarpackiego.

B.Grzywacz Tak. To nadaje prestiż całemu przedsięwzięciu (śmiech). A poważnie, to chcemy w ten sposób promować przede wszystkim nasze miasto i jego mieszkańców (stąd patronat prezydenta), ale jesteśmy otwarci również na mieszkańców innych miejscowości (dlatego patronat starosty).

A.Żarów Patronat medialny objął Tygodnik Nadwiślański a także rękodzielnicze fundacje  promujące rzemiosło i rękodzieło – fundacja Semper Art, fundacja Centrum Promocji Rękodzieła Aktiveco, oraz magazyn internetowy „W Centrum”. Festiwalem zainteresowane są również lokalne media.

Gdzie można poczytać o Festiwalu?

B.Grzywacz Codziennie na stronie Pasja i Ty na FB (https://www.facebook.com/pasjaity) zamieszczam krótką informację o kolejnym uczestniku Festiwalu. Są to rękodzielnicy z Tarnobrzega, Nowej Dęby, Stalowej Woli, Baranowa Sandomierskiego, Sandomierza a nawet z Krakowa. O Festiwal pytała również pani z Wrocławia! Tam też umieszczone są również wszystkie informacje , m.in. regulamin i harmonogram.

A.Żarów Informacja o Festiwalu jest również umieszczona na stronie Biblioteki Pedagogicznej

https://tarnobrzeg.pbw.org.pl/tarnobrzeg,124/tworzone-z-pasja-tarnobrzeski-festiwal-rekodziela-i-rzemiosla,11237, a relacja z poszczególnych wydarzeń będzie publikowana na facebooku biblioteki.

Jakieś  plany na przyszłość związane z promocją rękodzielnictwa już się pojawiły?

B.Grzywacz Tak, planuję powołanie fundacji, której jednym z filarów działalności będzie stanowić właśnie promocja rękodzieła, także związanego z naszym pięknym regionem.. Mam nadzieję, że nastąpi to jeszcze przed wakacjami. Obecnie trwają prace nad jej statutem.

 

Add a comment

Grażyna Dziadura o talentach, pasji i tworzeniu

 

Od jak dawna towarzyszy Pani w życiu pasja do tworzenia?  

Ktoś kiedyś powiedział, że każdy człowiek został obdarzony 20 talentami. Czy ja wykorzystuję je wszystkie - nie. Licząc to może około 10. Czy to dużo? Uważam, że tak. Czasami muszę poświęcić czas  jednej pasji na rzecz innej, która się we mnie obudziła. Pasja tworzenia własnych wyrobów to moje hobby od zawsze. Kiedy się zaczęło? Odkąd pamiętam zawsze lubiłam coś robić. Jako małe dziecko wykonywałam z mamą ozdoby choinkowe, w szkole podstawowej nauczyłam się obsługiwać maszynę do szycia. Samodzielnie uszyłam sobie modne wtedy spodnie dzwony. Chyba to było już w liceum.

Czasy policealne to studia i praca, ale nie umiem marnować czasu i biorę się za haftowanie i szydełkowanie. Powstają pełne kolorów i wzorów serwetki i bieżniki. Nowe wzory i pomysły podsuwają czasopisma specjalistyczne.

Okres pracy zawodowej to czas efektywnego projektowania dekoracji okolicznościowych dla dzieci i na rzecz szkoły. Czy nic nie robię dla siebie i rodziny? Nie. Szyję ubranka i ozdabiam je własnego pomysłu wzorami. Nadal haftuję, szyję, dziergam na szydełku. Obdarowuję nimi rodzinę i znajomych. Nastał czas odpoczynku – emerytura, tak by się wydawało, ale nie dla mnie. Wraz z rozwojem technik medialnych przekazów korzystam z nich, poznaję nowe metody wykonywania ozdób. Zafascynowała mnie i zauroczyła technika decoupage, mix media, technika sznurkowa. Powstają pierwsze prace, może nie zawsze takie jak bym chciała, ale nie poddaję się. Korzystam z porad na YouTube, blogów oraz Internetu. Zdobywam doświadczenie i uczę się ich nadal. Sporo czasu poświęcam, a raczej poświęcałam na tworzenie drzewa genealogicznego mojej rodziny i pisanie rodzinnej kroniki. To też pochłania sporą część mojego czasu.

Ale najwięcej wolnych chwil od wiosny, przez lato i jesień poświęcam mojej działce i kwiatom. To hobby to uzależnienie, które nigdy nie mija. Nie zaniedbuję zwiedzania i poznawania różnych pięknych miejsc. Jestem osobą, która zawsze coś robi, nigdy się nie nudzi i nie ma wolnego czasu, chyba że jest to rodzina, przyjaciele i znajomi.  Dla nich zawsze jestem dostępna.

Z czego czerpie Pani najczęściej inspiracje?

Inspiracją są czasami pomysły, które długo czekały na realizację, czasami podpowiedzi bliskich, innym razem obserwacje przyrody. Piękno i estetyka, która nas otacza. Następnym razem to oglądanie prac innych twórców stanowi inspirację do mojego dzieła. Zdarza się, że i materiał który zakupiłam lub dostałam doskonale wkomponowuje się w wizję mojej pracy.

Czy najbliżsi podzielają Pani pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w Pani twórczości?

Moja rodzina zawsze wspiera moje pasje twórcze. Zachęca do prezentacji poza szufladą i mobilizuje do tworzenia nowych wytworów.  Nie tylko inspiruje mnie do działania, ale często bliscy obdarowują mnie różnymi materiałami i akcesoriami do tworzenia prac. Są pierwszymi twórczymi krytykami. Podpowiadają, co dodać, co zmienić, co poprawić. Zawsze mogę na nich liczyć.

Czy możemy spodziewać się w najbliższym czasie nowości w Pani  kolekcjach?

Nowości w mojej pracy powstają czasami spontanicznie, a czasami to efekt długich przemyśleń, wyobraźni a także weny twórczej. Prace, które tworzę to w dużej mierze do tej pory twórczość okolicznościowa. Mam zamiar popracować nad ich tworzeniem. Chcę wdrożyć nowe pomysły, które będą dekoracją domu i otoczenia. Czy się uda je zrealizować – zobaczymy? U mnie to czas tu jest głównym wyznacznikiem twórczym.

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Moje prace do tej pory prezentowałam i prezentuję na różnych grupach na portalu społecznościowym,  jakim jest Facebook i na Instagramie oraz sporadycznie na własnym profilu na facebooku. Po raz pierwszy zaprezentowałam dzięki namowom rodziny własną twórczość na „IV Powiatowym Przeglądzie Twórczości Nauczycieli” w Bibliotece Pedagogicznej w Tarnobrzegu w marcu 2019. Sprzedażą w dosłownym znaczeniu dotychczas się nie zajmowałam.

 

Add a comment

Magdalena Rawska-Wnęk o warsztacie malarskim i nie tylko

W jaki sposób odkryła Pani w sobie pasję do rękodzieła?

Moje zainteresowania artystyczne nie zostały odkryte przeze mnie, a przez moich rodziców ponad  40 lat temu. Ku mojej serdeczniej rozpaczy, zapisali mnie do szkoły muzycznej I stopnia w klasie wiolonczeli. Szkołę tę skończyłam, kochając wielce instrument, którego na początku nienawidziłam z głębi dziecięcego serca. Nasze drogi rozeszły się na ponad 25 lat - w tym czasie grałam we własnym zespole na gitarze klasycznej. Do wiolonczeli wróciłam, kiedy z okazji 40- tych urodzin postanowiłam kupić własny instrument i zacząć edukację muzyczną od początku. Potem, po 6 latach, przyszedł czas na kurs ikonopisarstwa oraz tworzenia zabawek.

Co bywa najczęstszym bodźcem, który pozwala stworzyć Pani wizję kolejnych projektów?

Jako, że moje zainteresowania nie są skierowane ma jeden rodzaj twórczości, chciałabym powiedzieć kilka słów kolejno o każdej z nich.

- Wiolonczela. Mając 50 lat gram słabo a nawet mogę powiedzieć słabiusieńko w stosunku do moich młodzieńczych umiejętności. Gram, gdy jestem w domu. Wyłącznie. Słucham dźwięków, które potrafię z mojego instrumentu wydobyć i odpoczywam. Słuchaczy nie mam i nie planuję mieć :)

- Ikony. Może określenie śmiałe, jeśli idzie o moje obrazki, ale każdorazowo piszę dla kogoś. Nie stosuję tempery jajecznej, bo to ,,wyższa szkoła jazdy”, ale farby akrylowe nadają się do pracy idealnie. Każda ikona jest tworzona intencyjnie, stworzona na bazie wypracowanych na przestrzeni wieków, pierwowzorów ikonopisarskich. Nie planuję z wyprzedzeniem, co komu, jak, czym i na jakiej desce. Ikonę trzeba ,,przemodlić”, i dopiero wtedy wiadomo,  kto potrzebuje wsparcia swojego patrona, kto siły Chrystusa Pantokratora etc.

- Lalki. Czasem szyte, czasem dziergane zaczęły powstawać dla smutnych ludzi. Potem: na poprawę nastroju, albo prośby: co byś dla mnie zrobiła (jak mnie widzisz). Nie robię lalek anonimowych. Każda sztuka ma w sobie coś z charakteru osoby, dla której powstaje. Myślę o człowieku, dla którego lalka powstanie i dopiero potem planuje jaka i  z czego :)

Jak wygląda Pani pracownia?

Jak wspomniałam wcześniej, na wiolonczeli gram w domu, w samotności, co nie zachwyca ani mojego kota ani psa.

Warsztat malarski rozłożyłam w domu, na stole w kuchni, choć z racji tego, iż pracuję jako lekarz także w systemie dyżurowym, karton z deskami (te zamawiam w specjalnej pracowni stolarskiej dla ikono pisarzy - deski wymagają specjalistycznego, długotrwałego przygotowania, lepiej więc, gdy zajmują się tym profesjonaliści),  farbami i pędzlami mam także u siebie w firmie.

W torebce (ogromnej torbie powiedziałabym) mam wełnę i szydełko, więc w każdych warunkach mogę po nie sięgnąć. Lalki szyte z materiału potrzebują większego zaplecza, więc powstają wyłącznie w domu, w konkretnym rogu kanapy i pod konkretnym kocem, w towarzystwie ogromnego, stale uzupełnianego kubka  kawy :)

Jakie ma Pani plany związane ze swoją twórczością na najbliższą przyszłość?

W przypadku mojej działalności, mówienie o planach nie ma sensu. Nie mam planów i mam nadzieję, że ich nie będę miała nigdy. Jeśli ktoś potrzebuje mojej lalki albo wsparcia ikoną, daje mi znać i kiedy wpadnę już na to, co to ma być, przygotowuję. Nikt nie wie, co dostanie i ja też nie potrafię powiedzieć od początku co to będzie. Teraz powstają dwie nowe lalki jednocześnie i ikona Anioła Stróża. Póki ludzie chcą moich prac, będą one powstawały. Oprócz zamówień spokojnie czekających ,,w kolejce”, zamówienia na konkretne realizacje w dniu dzisiejszym, przyjmuję na sierpień.

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Moja twórczość jest zdecydowanie postrzegana przeze mnie jako hobby. Nie stanowi źródła mojego utrzymania. Ceny pokrywają poniesione przez mnie koszty materiałów plus wysyłkę. Moim zyskiem jest mój fun. Nie każda dorosła kobieta może się bawić bezkarnie taką ilością zabawek :)

Część moich prac pokazuję na FB, na moim profilu indywidualnym Magda Rawska

Nie zajmuję się sprzedażą w dosłownym znaczeniu. Nie potrafię zrobić takiego samego modelu drugi raz. Obrazy pokazanych prac należy traktować bardziej poglądowo, aby ocenić, czy jest się zainteresowanym zamówieniem czegoś w podobnym stylu.

Add a comment