Kobieta - orkiestra o swoich nowych planach

Beata Grzywacz – nauczycielka języka polskiego, pasjonatka książek i ich recenzentka, blogerka („Pasja i Ty”), autorka książki „Tarnobrzeskie kobiety”, właścicielka Firmy edukacyjno-szkoleniowej Pasja i Ty, społeczniczka; krótko mówiąc - niespokojny duch, który ciągle wymyśla kolejne projekty i oczywiście od razu wciela je w życie.

 

A.Ż. Beato – jesteś niemal wszędzie. Skąd masz na to czas i siły?

B.G. Odpowiem krótko – umiem zarządzać sobą w czasie (uczę tego nawet innych), jestem osobą dość zorganizowaną i uwielbiam planować. A siły? Jakoś tak się znajdują (śmiech) a poważnie mówiąc: 30 lat temu, gdy byłam już dorosłą osobą, dostałam w prezencie od losu nowe życie i doszłam do wniosku, że dostałam je po coś a zatem niejako spłacam dług. Umiem też „szybko” odpoczywać.

 

A.Ż. Mimo wszystko uważam, że jak na jedną drobną osobę to dość sporo. Zacznijmy jednak od początku.

B.G. Nie pamiętam już dokładnie od czego wszystko się zaczęło. Wiem jedno – nigdy nie mogłam usiedzieć spokojnie w jednym miejscu – dosłownie mnie roznosiło. Kiedy moje dzieci podrosły: 3 lata temu córka „wyfrunęła z gniazda”, by spełniać swoje marzenia o podniebnych podróżach (studiuje lotnictwo i kosmonautykę), syn skończył Szkolę Podstawową (obecnie kończy gimnazjum) stwierdziłam, że mam za dużo wolnego czasu, który powinnam jakoś zagospodarować.

 

A.Ż. I wtedy założyłaś bloga?

B.G. Właśnie tak. Moim niespełnionym marzeniem było dziennikarstwo, zatem pomyślałam, że mogę je teraz w jakiś sposób zrealizować i postanowiłam prowadzić bloga w formie wywiadów. Przyznaję, że na początku było ciężko, ale jeśli się czegoś bardzo chce …

 

A.Ż. Z iloma osobami już rozmawiałaś?

G. Do tej pory przeprowadziłam wywiady z 88 kobietami i 2 mężczyznami. Część wywiadów (dokładnie 58) wydałam w formie książki pt. „Tarnobrzeskie kobiety” a obecnie zbieram materiały do jej 2 części.

 

A.Ż. Zatrzymajmy się chwilę przy książce. Opowiedz, jak powstawała.

B.G. No cóż, nie powiem, że było łatwo. Po tak długim czasie (premiera książki miała miejsce 08 marca 2017 roku) mogę już mówić o tym spokojnie i śmiać się z wielu rzeczy, choć wtedy nie było mi do śmiechu. Przyznaję, że do końca nie zdawałam sobie sprawy z ogromu przedsięwzięcia, jakiego się podjęłam. Może to i dobrze, bo chyba bym się nie zdecydowała tego zrobić. Okazało się, że przeprowadzenie rozmów i zredagowanie wywiadów było … najprostszą czynnością. Schody zaczęły się później – musiałam znaleźć solidną korektorkę (Marta Korycka), gdyż mimo iż jestem polonistką, to wiem, że samemu nie znajdzie się swoich błędów, potem kogoś, kto złoży książkę, zapewni jej właściwą oprawę (Joanna Ardelli), kto zrobi piękne zdjęcia, kto ją wydrukuje, kto poprowadzi promocyjną galę itp. Napotkałam na swojej drodze wielu dobrych ludzi, którzy mi pomogli choć nie ukrywam, że byli i tacy, na których bardzo się zawiodłam, którzy chcieli się dzięki niej wypromować. Było mi przykro, gdy czytałam o sobie bardzo negatywne komentarze. Jestem jednak osobą, która zawsze doprowadza do końca swoje projekty a zatem i teraz zacisnęłam żeby i dopięłam swego. Oczywiście bez pomocy innych nie dałabym rady, choćby bez Roberta Szulca, który zupełnie pro bono wykonał kobietom piękne zdjęcia. O ich makijaż też bezinteresownie zadbała Ewelina Sudoł.

 

A.Ż. Wróćmy zatem do wywiadów. O czym najczęściej rozmawiasz?

B.G. Mój blog obecnie nosi tytuł „Pasja i Ty” a zatem najczęściej rozmawiamy o pasji, która często staje się dla moich rozmówczyń sposobem na życie. Okazuje się, że ludzie mają najróżniejsze pasje, o istnieniu których nawet nie wiedziałam! W trakcie spotkań rozmawiamy o sukcesach, ale i o porażkach czy różnych trudnościach, jakie pojawiają się na naszej drodze. Częstym tematem, zwłaszcza dla rękodzielników, są trudności związane z rynkiem zbytu.

 

A.Ż. Postanowiłaś zatem przyjść im w sukurs i wymyśliłaś kolejny projekt …

B.G. Tak jakby (śmiech). Rozmawiając z kolejną osobą na temat rękodzieła wpadłam na pomysł zorganizowania spotkań dotyczących tego problemu a że w tym czasie startowałam również w wyborach do Rady Miasta postanowiłam połączyć jedno z drugim i wymyśliłam cykl „Klimatyczne rozmowy”.

 

A.Ż. Możesz bliżej opowiedzieć o tych rozmowach?

B.G. Oczywiście. Rozmowy odbywają się raz w miesiącu i dotyczą różnych problemów naszego miasta, które w jakiś sposób możemy rozwiązać. Jednym z tematów było właśnie rękodzieło. Przyszło wiele zainteresowanych osób i oczywiście padło mnóstwo różnych propozycji. Postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić i zaczęłam, działać. Wymyśliłam projekt, który roboczo nazwałam „Tydzień z tarnobrzeskim rękodziełem”.

 

A.Ż. Na czym będzie on dokładniej polegał?

B.G. To pomysł, który dopiero krystalizuje się w mojej głowie, ale już są jego pierwsze owoce. Nawiązałam współpracę z Biblioteką Pedagogiczną w naszym mieście i wspólnie ustaliłyśmy, że projekt zrealizujemy na początku marca 2019 r. Ustaliłyśmy też plan działania i podzieliłyśmy się zadaniami. Muszę powiedzieć, że p. dyr. Anna Żarów jest kobietą niezwykle przyjazną i pomocną a przy tym bardzo konkretną. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania rękodzielników, którzy poprowadzą warsztaty i muszę powiedzieć, że mamy już prawie komplet. W tak zwanym międzyczasie poszukujemy osób, które pomogłyby nam w organizacji i tu również jestem mile zaskoczona, bo wiele osób już się zgłosiło. Myślę, że do końca grudnia będziemy mieli komplet, bo przecież nie na tym koniec. Kolejnym zadaniem będzie zredagowanie plakatów, zaproszeń, poinformowanie o naszej akcji lokalnych mediów, zakup potrzebnych materiałów itp.

 

 

 A.Ż.  Wiem, że oprócz warsztatów przygotowujesz coś jeszcze …

B.G. Oczywiście. Same warsztaty są bardzo ważne, bo mają uświadomić ludziom, że dobre rękodzieło wymaga mnóstwo czasu, nakładu sił i pieniędzy, dlatego … musi kosztować! Po warsztatach przewidziana jest wystawa, po której odbędzie się kiermasz. Zobaczymy,

 

A.Ż. Do kogo skierowany jest projekt?

B.G. Tak jak już wspomniałam, projekt kierowany jest głównie do lokalnych rękodzielników, czyli mieszkańców Tarnobrzega i okolic. Jego celem jest pokazanie artystów, którzy robią naprawdę fantastyczne rzeczy. Chciałabym przy okazji uściślić, że tym razem bierzemy pod uwagę tylko tzw. rękodzieło użytkowe. Mam nadzieję, że projekt zostanie dobrze przyjęty przez mieszkańców i na stałe wpisze się do kalendarza imprez naszego miasta.

 

A.Ż. W takim razie trzymamy kciuki i życzymy powodzenia. Na bieżąco będziemy monitorować postępy i informować o nich naszych Czytelników. Dziękuję za rozmowę.

 

BG. Dziękuję

 

 

 

 

 

Add a comment
  • Aleksandra Żórawska
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 337

O kobiecie, która została Godzillą

Dawno, dawno temu nasi pra-ojcowie biegali po lesie z brodami i z nagimi pośladkami za kawałkiem mięsa (lubię sobie to wizualizować). Czasami biegali kilka dni, czasami mieli farta i co dzień było coś świeżego do wrzucenia na ogień.
 
Dziś wozimy swoje zwiotczałe pośladki samochodami do marketów, ładujemy jedzenie w koszyki po brzegi, przywozimy do domu i jemy... w międzyczasie jęcząc jak wysoko trzeba wnieść siatki po schodach albo jakie to ciężkie, drogie lub smaczne choć mało zdrowe. Tak tydzień po tygodniu mija nasze życie. My tyjemy, flaczejemy, narzekamy i w kółko robimy to samo. A przecież bieganie po lesie nawet bez dzidy w ręku jest takie przyjemnie i można to robić w ubraniu.
 
Byłam młodą mamą, gdy usłyszałam od szwagierki: " po ciąży już nie wrócisz do figury, ani do ubrań". Uśmiechnęłam się lekko i pomyślałam "ja nie wrócę?- no to patrz!" Kupiłam płytę z ćwiczeniami i po 5 dni w tygodniu ćwiczyłam, i przeklinałam. 45minut wysiłku wypruwało ze mnie wszystkie złe emocja nagromadzone po kolejnym dniu spędzonym samotnie z małym dzieckiem w domu. Niby nic: karmisz, przewijasz, bawisz się, sprzątasz, karmisz, przewijasz, bawisz się sprzątasz, gotujesz obiad, pierzesz, karmisz, przewijasz, sprzątasz... Po drodze jakiś spacer, zakupy, karmienie i przewijanie, i tak przez kilka miesięcy, kilkanaście miesięcy... Mąż jest albo pracuje, a gdy wraca chce odpocząć i ja też chciałam odpocząć. Chciałam odpocząć i schudnąć. 
  45 minut to jedna lekcja w szkole, to momencik na zakupach, to mała kawka z koleżanką podczas lunchu ale gdy ćwiczysz, a za ścianą mąż próbuje utulić twój wyjący skarb, to można oszaleć. Dzielnie tłumaczyłam sobie, że on da radę, a mi też się coś należy. 
 
Samozaparcie, wylane litry potu, czasem łez i mleka po kilku tygodniach ćwiczeń przyniosły pierwsze efekty. Kilka milimetrów różnicy w obwodach brzucha, pośladków, ud motywowały mnie do dalszej pracy. Co najważniejsze ja czułam się lepiej sama ze sobą. Mocniejsze mięśnie nóg pomagały mi na zakupach i schodach, zniknęła zadyszka i coraz więcej ubrań ZNÓW pasowało. 
  Mój skarb skończył 18 miesięcy, a ja znów byłam w stanie błogosławionym. Taki mieliśmy z mężem plan, by dzieci były z małą różnica wieku.
Przestałam ćwiczyć. Opieka nad jednym małym dzieckiem i noszenie drugiego pod sercem, pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy plus poranne mdłości wysysały ze mnie ogromne ilości energii. Ciąża zakończyła się kolejnym porodem naturalnym,a ja znów miała obwarzan tłuszczu, wielkie nogi i słabe mięśnie.
  
Wyjęłam z półki moją wspaniałą płytę z ćwiczeniami ale nie dawała mi, aż tyle radochy co poprzednio. Zaciskałam zęby i ćwiczyłam. Efekty przychodziły wolniej ale ja czułam, że potrzebuję czegoś innego. Był czerwiec, wyjęłam z piwnicy moje stare fitnessowe rolki i zaczęłam jeździć. Godzina na świeżym powietrzu z dobrą muzyką na uszach mijała szybko ale wciąż było mi mało... chciałam czegoś co mnie zmęczy, da efekty szybciej. Czytałam, szukałam i postanowiłam spróbować  biegania...
 
Moje dawne - szkolne doświadczenia z biegania były takie - zmęczysz się, spocisz, będziesz czerwona na twarzy jak burak, a i tak przybiegniesz ostatnia. Musiałam to wszystko "przepracować" na nowo. Najpierw psychika - jak mi się nie spodoba to sobie odpuszczę. Mogę biegać wolno, bo nigdzie mi się nie spieszy. Potem strój - buty do biegania, biegowe skarpetki, leginsy i koszulka z oddychającego materiału, no i stanik,który utrzyma to i owo na miejscu. Wszystko dostałam w sportowym markecie za niewielkie pieniądze. Potem wyznaczyłam trasę (płaską) i zaczęłam truchtać, iść gdy nie miałam sił i znów truchtać. Z czasem zauważyłam, że ten sam kawałek jestem w stanie przebiec w całości i zaczęło mi się to podobać. Do domu wracałam czerwona jak burak ale wiedziałam, że to reakcja tymczasowa na wysiłek i jeśli będę regularnie biegać to się zmniejszy. Pomocna w tym temacie okazała się czapka z daszkiem.  
 
W tamtym czasie odwiedził nas znajomy. Rozmawialiśmy o bieganiu i dowiedziałam się o Endomondo (aplikacji na telefon, która rejestruje czas, dystans, spalone kalorie, trasę i jest darmowa). Nie jestem gadżeciarą ale pomyślałam "co mi zależy".
Bardzo podobało mi się, że każdy trening mam zapisany, mogę porównać dystans, prędkość, czas. Zaczęłam zauważać różnicę. Poczułam, że mogę więcej i szybciej i wracam do domu zmęczona ale bardzo, bardzo zadowolona...no i tak zakochałam się w bieganiu. 
 
 
Add a comment
  • Matka Godzilla
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 242

W CHOINKĘ Z TYM! [o tym jak robią to inni ]

Co roku o tej samej porze rodzaj ludzki w różnych zakątkach świata przygarnia pod swój dach drzewko.

A jak się mają Wasze drzewka w tym roku? Błyszczą już w tle czy wszystko jeszcze przed Wami?

Jeśli szukacie nowych inspiracji na świąteczne dekoracje, to mam dla Was kilka ciekawostek!

 Tradycja rzecz święta.

Ubieranie iglastego drzewka kultywowane było już w czasach pogańskich. Był to swego rodzaju magiczny rytuał, który miał zapewnić domownikom zdrowie, szczęście i dostatek.

W wielu kulturach drzewo, zwłaszcza iglaste uważane było za symbol życia i płodności. Gdzieniegdzie jest tak i dziś.

Pierwsze wzmianki o przystrajaniu choinki w Boże Narodzenie pochodzą z XVI w., przy czym w Polsce pojawiły się dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku.

Powszechnie wiadomo, że my Polacy niejednokrotnie dłużej od innych narodów musimy czekać na nowy sprzęt elektroniczny, premiery nowych filmów, itp. Pociesza mnie jednak fakt, że dziś trwa to do kilku tygodni. Na choinkę musieliśmy czekać trzy stulecia.

Cóż. No jest lepiej.

 Z okazji nadchodzącego Bożego Narodzenia chciałabym opowiedzieć Wam 10 krótkich anegdot o historii kilku choinek, z różnych części świata. Rozsiądźcie się wygodnie.

 Prędko, prędko baśń się baje…

 … o tym, że na Ukrainie szczęście przynoszą robale.

Oprócz typowych ozdób choinkowych, ludzie na Ukrainie dekorują swoje drzewka błyszczącymi pająkami i pajęczynami. To podobno bardzo popularny zwyczaj.

Według słynnej opowieści świątecznej taka pajęczyna o poranku powinna zmienić się w złoto.

Powtórzę jeszcze raz: dekorują - drzewo - pająkami.

Także moje drogi Panie – pajączkami czy pajęczynkami się w tym roku nie przejmujemy nic a nic! Toż to samo szczęście! 

 

… o tym, że w Niemczech słoma i świece to świetny pomysł.

Podobno to Marcin Luter miał, jako pierwszy, na wzór gwieździstego nieba, przyozdobić choinkę świecami. Takimi z gontem i ogniem. W związku z tym, iż w historii występuje ważna postać zwyczaj jest bardzo popularny w całym kraju.

Równolegle w Bawarii najpopularniejsze tradycyjne dekoracje tworzone są z połączonych nicią słomek.

Ciekawe, co miało większy wpływ na żywotność tego narodu – płodne drzewko czy Nikola Tesla.

 … o tym, że w Holandii słodko jest łamać język.

 W Boże Narodzenie otacza nas nie tylko magiczna atmosfera, ale również ogromna ilość jedzenia. Nie tylko stół suto zastawiamy, ale i na choince wieszamy różnej maści cukierki. Holendrzy z kolei wieszają na swoich drzewkach biszkopty w kształcie wieńców bożonarodzeniowych, zwanych kerstkransjes.

A teraz przeczytajcie to na głos. Kerstkhhh… Tak naprawdę to chyba nie ma takiego słowa. No, bo weź.

 … o tym, że do Francji moda przyszła z Edenu.

 W historycznej Francji popularnym trendem było wieszanie na choince prawdziwych owoców. Pewnego roku nastąpił wielki nieurodzaj i zbiory były bardzo nikłe. Tradycja jednak okazała się silna i przetrwała w dziełach rąk ludzkich, jako ozdoby z papieru lub szkła.

Dziś najpopularniejsze są czerwone jabłka powszechnie wieszane na francuskich drzewkach.

 

… o tym, że Dania się w tańcu nie pierniczy*

 Duńczycy, w swojej kreatywności stworzyli julehjerte. To całkiem ładne sakiewki w kształcie serc, wykonane z przeplatanego papieru. Można je wypełnić orzechami lub słodyczami i zawiesić na drzewie. W jednym z duńskich muzeów można zobaczyć podobną najstarszą znaną julehjerte autorstwa samego Hansa Christiana Andersona.

Koszyczki są naprawdę urocze i bardzo prosto je zrobić, zobaczcie sami!

-> https://www.youtube.com/watch?v=o5Jc0fXBJac <-

 … o tym, że Szwedzi narodem stoją.

 Szwedzi są bardzo dumni ze swojego narodu i lubią to okazywać na różne sposoby. Jednym z nich jest umieszczanie flagi, na… czym się da. Nierzadko można spotkać flagi i godła na bombkach lub girlandy w narodowych barwach.

 … o tym, że w Norwegii brodate dzieci domu pilnują.

Tu prezenty w Święta przynoszą mitologiczne, ludowe postacie – Nisse. Opisywane są, jako istoty o wzroście dziecka, z długą białą brodą i czerwoną, spiczastą czapką. Osobniki te normalnie są dość zajęte, bo opiekują się domem, gdy gospodarze śpią. W zamian oczekują jednak drobnych prezentów (pożywienia). Niezadowolone, płatają psikusy.

[ Do zapamiętania – Norwegia - Nisse - krzyżówka Mikołaja z Goblinem. ]

Wspominam jednak o nich również, dlatego iż obecnie widać mocny wpływ skandynawskich elementów w naszych wnętrzach. Jeśli dobrze rozejrzycie się w sklepach, znajdziecie również i Nisse.

 

… o tym, że Islandia nie wierzy w pecha.

W islandzkim folklorze 13 dni przed Bożym Narodzeniem każde dziecko zostawia bucik przed drzwiami do swojej sypialni. W nocy 13 trolli lata po domach i wrzuca do tych bucików słodycze lub gnijące ziemniaki – w zależności od tego jak się delikwent sprawował w danym roku.

Gnijące ziemniaki. Czujecie to? Szkoda, że przez takiego łobuza cierpi cały dom.

W każdym razie - ozdoby przedstawiające te trolle również lądują na choinkach.

… o tym, że w Chinach też można!

Chrześcijanie stanowią znaczną mniejszość w Chinach. W związku z tym, ubieranie choinki opiera się w znacznej mierze na kreatywnej improwizacji. Oprócz tradycyjnych bombek w kraju smoka na drzewkach królują papierowe latarnie, domowe girlandy i świeże kwiat.

Bo jeśli czegoś nie wolno, a bardzo się chce to można!

… o tym, że w Australii Mikołaj jest surferem.

Słońce w zenicie, trzydzieści stopni w cieniu, impreza na plaży i choinka z lego.

W Europie Boże Narodzenie kojarzy się z zimą, ale na półkuli południowej grudzień jest miesiącem letnim. Duża ilość słońca sprawia chyba, że do całego święta podchodzi się z nieco większym luzem.

W Australii drzewa iglaste są niezwykle rzadkie, więc ozdoby wiesza się głównie na sztucznych choinkach lub… gdzie popadnie – również na przydrożnych żywopłotach. Ulubioną zaś obok bombek dekoracją są muszle.

 

A jakie są u nas Święta – każdy widzi.

Na chwilę przed Świętami chciałabym Wam życzyć przede wszystkim… luzu.

Cokolwiek robić będziecie – róbcie to z radością.

I tak wszyscy będą chwalić, jedzenia starczy na tydzień, a choinka będzie błyszczeć.

Niezależnie od tego czy lubicie planować czy działać chaotycznie niech wysiłek w efekcie przyniesie Wam ogromną satysfakcję!

Niech - pośród srebrnych pajęczyn, migoczących świec i czerwieni bombek – magia drzewka będzie z Wami! Amen.

  

 

 

* to kulturalna rubryka; słowo „pierniczy” zostało użyte w znaczeniu dosłownym; nie podwórkowym.

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 396

"Ultra Violet" jest kolorem Pantone w roku 2018

 

Jesli kiedykolwiek slyszales o wzorniku Pantone, to zapewne jestes jak ja od dluzszego czasu grafikiem, ktory wie co nieco o wydruku i jak ciezki chleb byl jeszcze jakies 15 lat temu z okresleniem koloru na wydruku. Jesli wiesz co to sa kolory Pantone, to pewnie rowniez wiesz, ze Pantone w kazdym roku wybiera kolor, ktory staje sie na 12 miesiecy tak popularny, ze az trudno w to uwierzyc.

 

Add a comment

Warsztaty z Gwiazdą - relacja

W połowie września w Studio Electrolux Taste Center odbyły się kolejne z cyklu warsztaty z Gwiazdą organizowane przez nasz zaprzyjaźniony portal Allaboutlife.pl. Tym razem pod hasłem Fit and Beauty. Warsztaty prowadziła Kasia Błażejewska- Stuhr, a razem z nią Karina Zuchora i Sylwia Chrzanowska- Olbryś. Nie lada atrakcją była również nauka tańca z Ewą Szabatin, która właśnie wystartowała z projektem FITFASHIONFREAK oraz wykład marki kosmetycznej Vipera.

Add a comment

Kulisy powstania portalu - kto, po co, dlaczego.

"W Centrum" ma być miejscem wyjątkowym. Łączącym ludzi z pasją, marzeniami (ba! marzenia te realizujących!), inspirujących, ciekawych, mających swój punkt widzenia, swoją perspektywę. Realizujących się w biznesie, sztuce, działalności charyatywnej- każdej dziedzinie życia, która przynosi spełnienie i radość. Chcę, chcemy, by była to przestrzeń wspólna, ale dająca własne, indywidualne pole działania każdej osobie....

Add a comment
  • Ola Zorawska
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 1103

Przepis na Kocioł Bałkański. Z czym to się je?

W możliwie krótki sposób, postaram się dziś opowiedzieć Wam największą przygodę mojego życia. Uwaga! Tekst zawierający przepis na kociołek bałkański, inspirowany jest prywatą. Znajdziecie w nim amatorskie zdjęcia, subiektywne opinie, mądre cytaty i przysłowia regionalne.

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 1939

"Ciężko wytłumaczyć ludziom zdrowym, żeby doceniali najdrobniejsze rzeczy wokół siebie" - rozmowa z Marzeną Matysiak

Nie mam czasu myśleć o tym, że jestem chora- mam syna, a on mnie potrzebuje. Nie chcę, aby widział mnie płaczącą, choć takie sytuacje też mają miejsce (każdy ma chwile słabości). Nauczyłam się radzić sobie z codziennymi czynnościami. Pokój też został przemeblowany tak, abym niosąc kawę, herbatę czy zupę, mogła przytrzymać się np. parapetu. Jestem chora i tego nie zmienię, ale...

Add a comment
  • Ola Zorawska
  • Kategoria: Inspiratorium
  • Odsłony: 4078

Alergia jak malowana i groźny skrót, który każdy powinien znać.

Statystyki podają, że w ostatnich latach liczba osób podatnych na alergeny zastraszająco rośnie, a prognozy przewidują, iż wkrótce nie będzie w kraju rodziny, której nie dotyczyłby ten problem.
Alergia. Popularnie stosowane synonimy: uczulenie, nadwrażliwość. Patologiczna odpowiedź tkanek na oddziaływanie obcych substancji. Choroba cywilizacyjna XXI w. Sprawdź czy jesteś nosicielem.

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 1083

Kiedy zaczynają się schody… zalecamy sięgnąć po nasz sześciopak!

Klatka schodowa jest jednym z najmniej lubianych tematów zarówno w gronie inwestorów jak i projektantów. Zasadniczo trudno się dziwić. To naprawdę trudne wnętrze. Schody ciężko właściwie nazwać pomieszczeniem, a koszty związane z jakąkolwiek modernizacją są wprost proporcjonalne do rozmiarów problemu. Co jednak robić, gdy klatka straszy, a budżet piszczy?

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 1850

Architekt wnętrz. Sprawdź czy go potrzebujesz!

Coraz więcej pracujemy i odczuwamy coraz większą potrzebę bardziej wydajnego funkcjonowania i bardziej efektywnego relaksu. Mamy również coraz mniej czasu, aby tą naszą przestrzeń odpowiednio dostosować. Rynek rośnie w produkt, projektanci i architekci mają coraz więcej pracy, a inwestorzy coraz większy dylemat. Fora internetowe coraz częściej grzmią – zatrudniać? Czy jednak nie? Dziś odpowie Wam architekt.

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 1469

Jak przygotować się do malowania ścian?

Kiedy masz już w ręku wałek i folie ochronne, zostaje nam zakupić jeszcze same farby i kuwetkę do nabierania farby na wałek. Ile kupić farby? By to ocenić, trzeba zmierzyć powierzchnie ścian. Jeśli malujemy w różnych kolorach, musimy pamiętać, aby...

Add a comment
  • Wioletta Pasternak
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 5235

„Nie garb się!” w miejscu pracy Twojego dziecka.

„Nie garb się!” lub „siedź prosto!” nie wystarczy. To odpowiednio zaaranżowane miejsce pracy, pozwala na utrzymanie prawidłowej postawy ciała. Niezwykle ważnym jest, abyśmy to właśnie my – rodzice, zadbali o prawidłowy rozwój i zdrowie naszego dziecka. Ergonomia stanowiska pracy już dawno przestała ograniczać się do blatu na czterech nogach i krzesła. Powiem więcej - odpowiednio dobrane biurko, może uczynić Was rodzicami geniusza.

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 7078

O obrotach ciał we wnętrzach. Czyli 10 rozpraw o tym, jak nie wpaść w depresję we własnym domu

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak duży wpływ na nas ma otoczenie w jakim przebywamy.  Książki, muzyka, ludzie – to wszystko wpływa na nasz intelekt. Wnętrze, w jakim przebywamy, wpływa na naszą strefę emocjonalną. Naukowcy przekonują, że kolor ścian czy rodzaj mebli, mogą znacząco wpływać na nasze samopoczucie, zdrowie, a nawet życie zawodowe! Co zrobić, żeby własny dom nie wpędzał nas w depresję? Oto 10 rozpraw o tym, jak za pomocą...

Add a comment
  • Sabina Pyter
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 7405

Jak przygotować się do remontu? Odpowiadamy

Jak przygotować się do remontu? Remontować samemu czy zatrudnić fachowców? Co się bardziej opłaca? Jaki budżet założyć? Te i wiele innych pytań musi sobie postawić inwestor, zanim cokolwiek postanowi. Od obiektu, który remontujemy, naszych umiejętności i czasu, jaki możemy na remont poświęcić na to przedsięwzięcie będą zależały...

Add a comment
  • Wioletta Pasternak
  • Kategoria: Wnętrza
  • Odsłony: 4654

Własna firma – czyli jak nie zwariować?

Posiadanie własnej firmy, to marzenie coraz większej ilości młodych ludzi. Kojarzy się z luksusem, ambicjami, kreatywnością i wolnością. Założenie własnej działalności, nigdy wcześniej formalnie nie było też tak proste i nie odbywało się tak szybko, jak obecnie. Przed przyszłym przedsiębiorcą rozwija się również potężny wachlarz wszelkich dotacji, ulg i możliwości. Firma, w zależności od swojej specjalizacji, pozwala na swobodniejsze dysponowanie swoim czasem i sobą. Okazuje się, to być także świetnym sposobem na aktywizację kobiet, które pragną pracować i jednocześnie opiekować się swoimi dziećmi. Działalność gospodarcza pozwala pracować im w domu, zajmując się na przykład szeroko pojętym rękodziełem czy kreując blogi o najrozmaitszej tematyce. Istnieje jednak druga strona medalu, czyli firma „od kuchni”, szczególnie, kiedy mówimy o jednoosobowej działalności.

Nagle marzenia o swobodzie, wolności, większej ilości czasu zderzają się z rzeczywistością. Nie tylko pracujesz nad produktem/usługą, musisz pozyskać klientów, utrzymywać z nimi pozytywne relacje, prowadzić aktywne działania promujące firmę, zadbać o atrakcyjny wygląd swojej strony/bloga/fanpagea, być na bieżąco z nowinkami i ofertą konkurencji, zadbać o wszystkie formalności i zobowiązania względem Urzędu Skarbowego oraz ZUSu, a także doszkalać się i podnosić swoje kwalifikacje i umiejętności. Należy także nie zapominać o sobie, dbać o rodzinę, przyjaciół, dom, poszerzać swoje zainteresowania, być na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie, dobrze wyglądać, wysypiać się… pamiętając przy tym o tym, że doba ma 24 godziny.

Jak nie zwariować, nie osiwieć i nie mieć ochoty rzucić tego wszystkiego, zanim na dobre się rozkręciło?

Oczywiście kiedyś każdy i tak znajdzie siwe włosy na głowie, a prowadząc firmę, nie raz przyjdzie ochota żeby ją zamknąć albo porzucić, ale istnieje kilka sprawdzonych sposobów na to, jak nad tym wszystkim zapanować.

 

LUDZIE

Prowadząc nawet jednoosobową działalność, ludzie są głównym czynnikiem decydującym o sukcesie. To na nich należy skupić sporą część swojej firmowej uwagi. Dla ludzi tworzymy produkty i usługi, warto, więc słuchać ich opinii i żywo na nie reagować. Utrzymując pozytywne relacje z ludźmi będziemy mogli liczyć na ich pomoc, wsparcie, doświadczenie i życzliwość, kiedy będziemy tego potrzebowali. Należy również pamiętać, że jako właściciel, nie jest możliwe, aby być specjalistą absolutnie w każdej dziedzinie. Zbudowanie bazy sprawdzonych kontrahentów, innych firm i wykonawców, pozwoli na spokojne planowanie kolejnych działań, projektów i idei.

CEL

Uświadomienie sobie tego, jaki jest cel i kierunek firmy pozwoli na zaoszczędzenie energii i zminimalizuje stres. Obecnie firmy prześcigają się w swoich ofertach, czasem niestety nawet ślepo podążając za obecną modą i trendami. W Internecie każdego dnia pojawiają się filmiki instruktażowe, szkolenia i konferencje, mówiące o tym, jak wygląda sukces i co nim jest. Bardzo łatwo można się w tym wszystkim zagubić. Pojęcie sukcesu jest jednak przecież pojęciem względnym i przede wszystkim należy zrozumieć, co ono oznacza dla nas samych i jaki kierunek chcemy obrać.

CZAS

Pracując na etacie czas pracy jest normowany, pracując dla siebie – pracujemy cały czas. Dość rygorystycznie należy opracować ramy i zasady czasowe, inaczej klęska fizyczno-zdrowotna albo rodzinno-towarzyska jest wręcz nieunikniona. Brak dobrej organizacji czasu grozi także wypaleniem zawodowym, przemęczeniem i potężną dawką stresu. Jeśli charakter działalności nie pozwala ustalić jednolitych i klarownych zasad ogólnych, warto robić na przykład grafik tygodniowy. Pomoże to na bieżąco kontrolować czas, który rzeczywiście musi zostać przeznaczony na pracę oraz ten, który możemy przeznaczyć dla rodziny czy dla siebie.

LUZ

Czasem po prostu trzeba odpuścić, pamiętając, że jesteśmy tylko ludźmi, a nie maszynami. Jeśli pojawi się firmowa porażka, nie uda się zrealizować projektu zgodnie z założeniami lub nie uda się zadowolić klienta – trudno. Stało się. Należy nabrać do danej sytuacji dystansu, przeanalizować ją i być może wyciągnąć wnioski, warto zrobić to jednak spokojnie. Czasami dobrze jest też zrobić sobie firmowy detoks, nie zaglądając do maila, wyłączając telefon, nie sprawdzając, co chwilę wpisów na blogu czy fanpageu. Świat nie przestanie istnieć, firma także, a po małej przerwie wróci energia, chęci i być może pojawią się nawet nowe pomysły.

Prowadzenie własnej działalności to potężne wyzwanie, które może być najlepszą przygodą, misją i sposobem na życie. Nie będzie łatwo, ale warto – wystarczy tylko podejść do tego w odpowiedni sposób.

Add a comment

Excellence Business Meeting - zapraszamy na wyjątkowe wydarzenie biznesowe

Excellence Business Meeting to nie tylko szansa na nawiązanie unikalnych relacji zawodowych i osobistych. Zaprojektowany z ogromną starannością program spotkania daje możliwość skorzystania z wysokiej jakości warsztatów, wystąpień oraz poznania doświadczeń i historii biznesów. Spotkanie wspierają lokalni przedsiębiorcy, którzy przekazali cenne nagrody w konkursach - książki, gadżety, vouchery, zniżki na warsztaty, darmowe konsultacje, sesje zdjęciowe, zabiegi kosmetyczne oraz kosmetyki. Głównym sponsorem wyjątkowo atrakcyjnej nagrody, dzięki której będziesz mógł poznać przedsmak owocu swojego biznesowego sukcesu jest Toyota Centrum.  Add a comment