Wychowywanie dzieci to przygoda

 
Dzieci - małe istoty które biegają, krzyczą i generalnie robią dużo bałaganu i dużo hałasu. Mimo to chcesz je ściskać, tulić i całować.
 
Matka/ Ojciec - człowiek, który powinien panować nad dziećmi. Być przewodnikiem, ostoją spokoju, miłości i bezpieczeństwa. W rzeczywistości ktoś, kto stara się nie zwariować, bez przerwy powtarza te same prośby i polecenia,a kiedy nic nie działa:
wariant A) krzyczy (raczej nie wskazane)
wariant B) bije (zdecydowanie zakazane)
wariant C) zostaje Godzillą (Przeczytałam kiedyś, że frustracje można wyładować wysiłkiem fizycznym, wymawiając wiele wyrazów z literą "R", śmiechem.... tak powstała moja autorska metoda "Matka Godzilla"- biegam zgarbiona po domu, robię "wrrry!" i łaskoczę dzieci)
wariant D) puszcza głośno muzykę i tańczy, aż się zmęczę (opcja gdy masz dużo czasu)
 
Rzeczywistość:
-Proszę posprzątajcie w pokoju, za pół godziny będzie kolacja!
-Dobrze Mamo! - moje dzieci
Zaglądam po 10 minutach i w pokoju jest taki sam bałagan.
Ponownie proszę.
Po kolejnych 10 minutach zaglądam i znów nic.
Poddenerwowana proszę kolejny raz.
Kolacja na stole,a w pokoju bez zmian.
Jestem zła...
Pochylam się, ręce unoszę do góry, wydaję nieartykułowane głoski ( "wrrrrrr" i "rrr") i gonie moje dzieci po całym domu, a jak któreś dopadnę "powalam" na podłogę i łaskoczę, aż zacznie "błagać o litość". 
W końcu razem szybko sprzątamy i lecimy na kolację.
 
Przypuszczam, że gdybym pozwoliła by moje dzieci przez cały dzień mogły biegać po świeżym powietrzu, jeść to co w lesie, ogrodzie i sadzie wyrosło, bawić się patykami, kamykami i kwiatkami byłyby o wiele bardziej szczęśliwe, zdrowsze i mniej humorzaste.
Niestety mieszkamy w mieście. Przed domem mamy dość ruchliwą ulicę, a na plac zabaw same nie mogą jeszcze chodzić bo są za małe więc są "skazane" na zabawę w domu, w swoim gronie lub z nami-rodzicami. Oczywiście na dwór też wychodzimy ale... jest to skomplikowane w miesiącach jesienno-zimowych  (mam na myśli brak śniegu i sezon chorobowy)
 
Oczywiście najprościej włączyć dziecku telewizor lub bajkę na komputerze - choć i taka rozrywka jest od czasu do czasu potrzebna.
 
Jednak najfajniejszą opcją jest robienie czegoś  razem. Wspólne pieczenie ciastek, sprzątanie (mycie drzwi, odkurzanie, wieszanie prania), segregowanie zabawek. Wspólny taniec, zabawa w chowanego czy ganianego. Wspólne czytanie książek (wyprawa do biblioteki) albo budowanie z kloców. Gry planszowe, puzzle albo lepienie z plasteliny. Rysowanie, malowanie lub kolorowanie. Zabawy kreatywne - zabawa w dom, zabawa w przedszkole, sklep, lekarza. Robienie dekoracji do domu adekwatnych do pory roku. Wspólne ćwiczenia lub aktywność na świeżym powietrzu - rolki, rower, hulajnoga, łyżwy, narty albo zwykły spacer połączony ze zbieraniem skarbów (kamyków, szyszek, liści, kasztanów, muszelek itp). 
 
Czasem niestety cokolwiek zaproponuje wszystko jest na "nie" wtedy ostatnią deską ratunku jest przytulanie.
Brzmi niepozornie ale ma "magiczną moc". Na moich dzieciach sprawdza się doskonale NAWET, kiedy w pierwszym odruchu wyrywają się i są na "nie", to po chwili odpuszczają i w objęciach uspokajają się.
 
Przy trójce dzieci wystarczy by jedno miało "dzień na nie" i już robi się niekomfortowa sytuacja.
Nie ma złotego środka - słodycze i ustępstwa niczego nie załatwiają, przemoc i agresja- to najgorsze co możemy dziecku zrobić, dlatego  ja jestem gorącą fanką rozmów i przytulania. Niestety nawet mi czasem kończy się cierpliwość i  zmieniam się w Godzillę albo wychodzę do innego pokoju by dać sobie chwilę na oddech.
 
Obydwoje z mężem bardzo lubimy czytać. Zaraziliśmy nasze dzieci tą pasją i choć same jeszcze nie czytają to świetnie idzie im kartkowanie i opowiadanie historyjek.
 
Korzystając więc z okazji chciałabym napisać (króciutko) o dwóch książkach, które bardzo lubimy czytać.
 
"Księżniczka Jula, smok i rycerze niedorajdy"
autor: Steven Lenton
 
Możemy się umówić, że jest to książka bardziej dla dziewczynek choć chłopcom też się podobała (sprawdziłam na dzieciach w przedszkolu). Rymowany tekst opowiada historię tytułowej księżniczki Juli, która jest bardzo kreatywną dziewczynką. Łamie stereotyp "panny w opałach", która czeka na wybawcę. Zabawny utwór wpada w ucho, a "żart o kanapce-pułapce" rozbawi każdego.
 
"Wiewiórki, które nie chciały się dzielić"
autor: Rachel Bright
 
Świetna książka dla dziewczynek i chłopców. Rymowana historia o dwóch rudych kitkach -Cyrylu i Błażeju, którzy spotykają się podczas "morderczego pościgu".  Jaki będzie finał? Pouczający!  Książka o przyjaźni, szczęściu i dzieleniu się.
 
Pewnego dnia kupiłam zeszyt, przygotowałam długopis, kredki i zaproponowałam moim dzieciom byśmy napisały własną książkę. Były zachwycone. Razem wymyśliłyśmy bohaterów, tekst, rysunki wykonałam długopisem. Maluchy pokolorowały całość. To była świetna, kreatywna zabawa dla nas wszystkich.
Polecam!