6 punktów, w których marketing spotyka się z wychowaniem dziecka *

  • Published in Dziecko

Wychowanie nowego pokolenia to wyjątkowa przygoda i wyzwanie dla każdego rodzica. Najpierw przemierzacie razem gąszcz pułapek, które zastawiły na was bakterie, ostre kanty stołów i szafek, jesienno - zimowe wirusy fruwające w powietrzu i czyhające tylko, by wtargnąć do małego organizmu przez bezbronny system immunologiczny, w międzyczasie pokonujecie ząbkowanie i kolki, marząc, by ktoś wreszcie ostrym cięciem przygodę tę zakończył i pozwolił wrócić do łóżka, w którym się po prostu, zwyczajnie, śpi. 

Kolejne wyzwania są już o wiele przyjemniejsze. Pierwsze słowa i ten piękny moment, gdy z zabawnie ułożonych usteczek wydobywa się pierwsze: "mama", "tata", "baba", a potem kolejne i kolejne słowa, aż do pierwszych sensownych zdań, gdy właśnie zdajesz sobie sprawę, że urodziłaś geniusza.

A geniusz, jak to geniusz, swoimi drogami chodzi. Nie dla niego szablony i schematy, on po swojemu będzie swoje życie i nawyki układał. Zastanawiasz się, czy nie jesteś zbyt słaba, by wychować tak genialną istotę, może jesteś za głupia lub nie masz podejścia. Otóż nie! Musisz wiedzieć, że geniusz lubi mocne wrażenia. Lubi przefiltrować dane i z całego wachlarza możliwości wybrać sobie to, co dla niego najbardziej atrakcyjne. Wiesz już co musisz zrobić?

1. Strategia kampanii

Zanim przystąpisz do jakichkolwiek działań, warto przeanalizować, co, komu, za ile, jak i kiedy chcesz sprzedać. Skoro odbiorca jest już zdefiniowany:

a) wiek: 1-3, pozornie słodki, w środku diabeł, wszystko odda za Danonki, pochodzi z rodziny 2 + 1, na co dzień realizuje się w branżach takich jak sztuka, remonty ścian, koordynator zapasów szafek kuchennych;
b) wiek: 4-7, manipulant, świetnie radzi sobie z pozyskiwaniem uwagi otoczenia, ma dość sprecyzowane oczekiwania (szczególnie w sklepie z zabawkami), rozpoznaje większość znanych marek, umie już narysować smoka, śmieszy go Gumball, natomiast Świnka Peppa budzi odrazę;

możesz przystąpić do planowania kampanii. Wszystko zależy od zaangażowania działu kreatywnego i budżetu, choć mam dobrą informację: nie powinien przekroczyć 100 zł miesięcznie, a jeśli nic nie schrzanisz, będziesz na bieżąco monitorować efekty i będziesz elastyczna w doborze środków przekazu w zależności od nastrojów delikwenta, rentowność kampanii może przekroczyć twoje najśmielsze oczekiwania.
Planowanie zacznij od określenia misji i wizji instytucji rodzicielskiej, później przejdź do celów i założeń kampanii (chcesz nauczyć dziecko sprzątać regularnie lub przemycić trochę faktów historycznych i postawy patriotycznej? A może przekonać do dokładniejszego mycia zębów?). Warto dokonać też gruntownej analizy SWOT (przeanalizuj dokładnie zewnętrzne szanse i zagrożenia oraz wewnętrzne słabe i mocne strony marki MATKA & OJCIEC Sp. z o.o.), skoncentruj się na wzmacnianiu i stabilizacji mocnych stron i minimalizowaniu (a najlepiej zakopaniu 3 metry pod ziemią) tych słabych (będą Ci zbędne). Następne punkty pozwolą Ci ogarnąć zbiór efektywnych narzędzi marketingowych. Do dzieła!

2. Marketing MIX

McCarthy zaproponował rozszerzoną koncepcję 4P do 7P, która obejmuje: product, price, place, promotion, people, process, physical evidence. Te narzędzia z łatwością przełożysz na realia rodzicielskie, skutecznie wdrażając nową strategię wychowawczą.

Produkt: czyli to, co w danej kampanii sprzedajesz. Może to być pojedynczy nawyk lub konkretna wiedza, albo cała linia produktów: sprzątam po sobie - jestem grzeczny - zawsze całuję się z babcią na przywitanie, chociaż czasem śmierdzi czosnkiem. Warto rozważyć, jakie korzyści ma dany produkt dla potencjalnego klienta, czyli Twojego dziecka. Musisz ubrać produkt w odpowiednie opakowanie (warto babci przewiązać gustowną kokardę w ulubionym kolorze malucha) i ustalić obietnicę i gwarancję uzyskania oczekiwanego efektu (np. uśmiech babci i jej dłuższe życie, bo przecież szczęśliwi żyją dłużej).

Cena: to bardzo ważny czynnik i w tym przypadku warto go ustalać wymiernie do wysokości osiąganych przez dziecko korzyści. Pocałowanie babci będzie ceną za korzyść, czyli jej uśmiech i dłuższe życie. Cena nie jest wysoka, to przecież jedna chwila w zamian za kilka dodatkowych lat życia babci w szczęściu i zdrowiu - opłaca się, bo babcia przynosi cukierki i owoce, a czasem nawet da 50 zł na nową zabawkę (*2).

Miejsce: W zależności od produktu, należy ustalić odpowiednie miejsce dystrybucji, co będzie również wpływało na koszt produkcji. Jak chcesz przemycić trochę fizyki, najlepiej sprawdzi się Centrum Nauki Kopernik, jednak będzie to bardziej kosztowne, niż stworzenie domowego laboratorium, w którym udowodnicie, że jajko stanie się gumowe po wymoczeniu go przez noc w occie (choć kosztowne może być udowodnienie, że jajko się nie odbija, o czym autorka przekonała się z pomocą córki. "Odbite" w pobliżu ściany pęka i rozchlapuje się. Bleeeh!).

Promocja: Musisz dobrze wypromować ideę, by klient się nią zainteresował i zechciał kupić. Nudnemu tłumaczeniu do przesłowiowej usranej śmierci mówimy stanowcze nie! Żadnego: "zostaw ziemniaczki, zjedz mięsko", ani "nie zdejmuj czapki, który raz mam ci powtarzać!". Pamiętam, gdy kilka lat temu do obiadu podałam wielowarzywną sałatkę. Do każdego warzywa ułożyłam odpowiednią historię, bo połowy z nich moja, wówczas trzylatka, nie lubiła. "Córciu, sałata robi oświetlenie i w brzuszku jest super dyskoteka! Am! A fasola jest dj'em, przecież ktoś musi robić muzykę- słyszysz? Nana- nanana-na! Am! Ogórek i papryka się kochają. Zjedz proszę paprykę, bo ogórek nie będzie miał pary i z kim zatańczy? Smutno mu będzie... am! A kukurydza to jedzenie tych wszystkich warzyw, na imprezie musi być jakieś jedzenie, co będą jadły?". Am... I tak dalej... efekt? Sałatka zjedzona! Oczywiście z czasem ta metoda przestała działać - dziecko dorasta i nie łyka już takich historyjek. Z pomocą, na szczęście, przyszły Świeżaki ;) warto szukać inspiracji dla poszczególnych nawyków w otoczeniu. Czasem nawet taka Biedronka potrafi stanąć w obronie zdrowego odżywiania, co prawda kosztem 800 zł wydanych, żeby zdobyć Świeżaka za 50 zł, ale możliwość zbierania naklejek i budowanie cierpliwości w dziecku- bezcenne! Do kolejnego sama straciłam cierpliwość i kupiłam za gotówkę. Ach, ile można stołować się wyłącznie w Biedronce...

Ludzie: Dobrze zgrany, tryskający pomysłami i optymizmem zespół ludzi to podstawa dobrej marki. Budujcie spójny wizerunek. Nie dawajcie sprzecznych komunikatów, profilaktycznie, by zapobiec dysonansowi poznawczemu. Marka ze sprzecznościami to marka stracona, a przecież chcecie, by MATKA & OJCIEC robiła wyłącznie dobrą robotę i na starość zapewniła Wam pasywny dochód. Dlatego pamiętajcie: klienta nie interesuje, że szef dał wam wycisk, a dzień był jakiś taki nieudany, bo wieczorem wypiliście z sąsiadami o jednego za dużo. Nie, nie, nie! Pełna koncentracja na celu i współpraca! Czasem możecie wdrożyć fuzję z dziadkami, ale nie za często, bo klient się zgubi w zawiłościach struktury organizacyjnej i pójdzie do konkurencji.

Proces: Niemrawi, nudni, przewidywalni rodzice to przepis na nudnego dorosłego - klienta, który nigdy nie zaskoczy zdobyciem Mount Everestu. Dlatego, gdy chcecie sprzedać "zęby białe jak perły", poświęćcie temu trochę uwagi, wymażcie się nawzajem pastą, stwórzcie przygodę z doświadczania nowości, zaśpiewajcie "szczotka, pasta, kubek, ciepła woda!" i dajcie z siebie sto procent energii. Fajna zabawa wejdzie w nawyk. Od momentu zainteresowania klienta produktem aż po wdrożenie na stałe proces musi być przygodą, nie ma mowy o pseudomentorskich gadkach. Geniusze nie kupują masówki.

Świadectwo materialne: Jeśli oczekujesz, żeby klient zidentyfikował się z marką, musisz dać świadectwo, że reprezentujesz wartości, które sprzedajesz. Uczysz sprzątać? Sprzątaj po sobie. Uczysz czystości? Utrzymuj czystość. Oczekujesz kultury? Bądź uprzejmy dla kasjerki w sklepie, dla drugiego rodzica, pokaż czym jest szacunek do drugiej osoby. Chcesz, by się dobrze odżywiał? Nie stołuj się w fast-foodach. Chcesz, by dbał o siebie? Zadbaj o siebie. Nie ma bata, dzieciak nie kupi pustych frazesów. Jeśli ważysz sto pięćdziesiąt kilo i marchewka bywa na Twoim stole od święta, nie oczekuj, że zacznie ją wcinać jak królik.

3. System lojalnościowy

Źródło: http://www.bigboystoys.plSystemy lojalnościowe to kontrowersyjny temat: jedni mają portfele wypchane dziesiątkami kart stałego klienta, a w ich szufladach znajdziesz setki kuponów i wszelkiej maści blankietów do wklejania naklejek i zbierania magicznych znaczków, inni natomiast stronią od wszelkiej maści "ubezwłasnowolnienia zakupowego" jak od ognia. Jedno jest pewne: w wychowaniu system lojalnościowy sprawdza się znakomicie! W dobrych sklepach i Internecie możesz kupić różnego rodzaju tablice motywacyjne dla dziecka, gdzie dostaje ono odznaki za dobre zachowanie, sprzątanie, itp., a na koniec ustaloną wcześniej nagrodę. Tego typu narzędzie można również zrobić samemu, co przy okazji zapewni Wam moc wspólnej, fantastycznej zabawy przy ustalaniu zasad, kar i nagród.

4. Ambient Marketing

Zacznijmy od definicji: wykorzystanie dostępnej przestrzeni do nieszablonowego przedstawienia komunikatu marki. Przykładem może być stworzenie przez NIKE ławek bez siedzisk, które miały zachęcać do aktywności lub genialna akcja producenta wody CONTREX, w której kobiety na stepperach "aktywowały" wytrysk wody, by uratować z "pożaru" przystojnych mężczyzn ;) Film promujący akcję możecie zobaczyć poniżej:

No dobra, ale jak wdrożyć ambient marketing do wychowania?
No cóż, znów trzeba uruchomić wyobraźnię! A ja wam dam przykład mojego taty. Ten to ma dopiero wyobraźnię! Ambient jak malowany. Chodziłam do przedszkola w parku i każdego poranka (jeśli byłam grzeczna!) w jednym z drzew, w dziupli, mogłam znaleźć słodycze od Baby Jagi. Jajko niespodziankę, batona, cokolwiek. To uczucie było niesamowite! Czasem też na szafie, która stała przy moim łóżku, krasnoludki (tata kupował je w Warszawie i naprawdę stały na na tej szafie, gdy się budziłam) umieszczały dla mnie na sznurku jakiś drobny upominek, zabawkę. Zabawka dyndała sobie radośnie na wysokości moich rąk. To było niesamowite! Z takich wspomnień urocze też były powroty taty zza granicy: zakładał sobie na głowę jakiś koc albo ręcznik i czarował. Nie dawał mi prezentów wprost - nie, to byłoby zbyt banalne! Czarował, kręcąc się w kółko i wskazywał palcem kierunek, gdzie znajdę "wyczarowany prezent". Ekstra! A jak byłam już starsza, raz przed wyjazdem w całej piwnicy poukrywał 10-20 zł, w różnych miejscach. Jedna "transza" była w starych, skórzanych butach taty, inna w... imadle! Tak, wkręcona w imadło, do końca. Dzwonił z Niemiec i kazał mi szukać, dając małe wskazówki. Nigdy tego nie zapomnę!
Ja natomiast taki nasz mini ambient wdrażam, robiąc np. przedstawienia na temat, jaki chciałabym wpoić mojej córce. Wymyślamy razem scenariusz i odgrywamy sceny z niego, powtarzając je wielokrotnie. Teraz realizujemy sztukę pt.: "Przygotowania do wojny", w której moja córka uczy się rozumieć emocje, jakie towarzyszą ludziom w sytuacji nagłego zagrożenia. Dezorientacja, bałagan informacyjny... Wykorzystujemy do tego dyktafon (nagrałyśmy rozmowę z "chłopakiem" jednej z bohaterek, który wraz z kolegą jest uwięziony w podziemiach zamku, nagrałyśmy także "transmisję na żywo" jednej z koleżanek, która pokazuje ogrom zniszczeń po uderzeniu bomby). Staram się w przystępnej formie pobudzać wyobraźnię i budować zrozumienie dla różnych sytuacji. Z czasem w scenariusz wpleciemy elementy II wojny światowej, gdzie bazując na doświadczeniach naszych przodków weźmiemy udział w walce z najeźdźcą. Mówię wam, jest zachwycona. I od razu mam milion buziaków i wyznań miłości, a na zagrożenie, że nie odegramy "scenki" robi się posłuszna jak baranek :)

5. Dysonans pozakupowy

Znacie to uczucie, kiedy kupicie coś, i już tego samego dnia pojawiają się wątpliwości, czy na pewno dobrego wyboru dokonaliście? A przecież tyle czasu rozważaliście ten zakup, tak długo się zastanawialiście... Dzieci boją się, że ich zabiegi i wysiłek pójdą na marne, że nikt nie doceni tego, co robią. Jeśli już wiele razy nie dostrzegliście wysiłków, które wasze dziecko włożyło w wykonanie zadania, robi się problem. Wiedzione doświadczeniem nauczyło się, że nie warto. Dlatego doceniajcie, chwalcie i nagradzajcie pociechę kiedy tylko się da. To buduje pewność siebie i pewność celowości działania. Każdy lubi być chwalony. Tu warto byłoby poruszyć temat mężczyzn, ale to może w osobnym artykule ;) Profilaktycznie ich też chwalmy!

6. Branding i rebranding

Jeśli czujesz, że wizerunek MATKI & OJCA z różnych względów podupadł, nie bój się wdrażać zmian. Zawsze możesz przeprowadzić rebranding, zmienić identyfikację wizualną, pozycjonowanie marki, a przede wszystkim misję, wizję i sposób działania. Nie bój się odchodzić od utartych schematów, zaskakuj, buduj nowe wyzwania, wdrażaj najśmielsze pomysły i przede wszystkim: nie bądź niewidzialny. Wyrzuć ze swojego słownika "aha" oraz "yhm, rzeczywiście" czy "tak, tak" no to nie jest odpowiedź na potrzeby odbiorcy, który potrzebuje uwagi i pewności, że jego potrzeby są brane pod uwagę. Wychodź naprzeciw oczekiwaniom, traktuj klienta jak partnera, zapomnij o komunikatach odgórnych i rozpocznij dialog. Powodzenia!

Nie jest to poradnik rodzicielski, a autorka nie dysponuje rozległym wykształceniem psychologicznym. Stosujesz na własną odpowiedzialność! Autorka nie odpowiada za ewentualne szkody.
*2 Babcie mają o wiele więcej zalet, niż przynoszenie cukierków i wnuczkową rozrzutność pieniężną, np. mają dużo czasu na niesamowite zabawy i zdarza się, że ładnie śpiewają.

Ola Zorawska
Author: Ola ZorawskaWebsite: www.timedia.pl
Redaktor Naczelna Portalu
Człowiek orkiestra, z jedną wielką pasją, którą są ludzie. Dopóki oni się nie kończą- nie kończy się jej zapał. Nieustannie się edukuje i poszukuje nowych rozwiązań: zarówno w pracy, jak i w życiu. Prowadzi Agencję Kreatywną... nie tylko z nazwy, bo kreacja to jej sposób na życie. Prywatnie mama najmądrzejszej Wiktorii na świecie.
Artykuły Autora: