"Już dziś każdy z nas ma w sobie to, czego potrzebuje, żeby żyć szczęśliwie"- wywiad z Olą Babską

Aleksandra Babska - Prezeska Fundacji Stacja Relacja, trenerka, socjoterapeutka, dyplomowany coach. Absolwentka studiów podyplomowych na kierunkach: Socjoterapia z elementami psychoterapii i Coaching dla kadr oświaty. Obecnie uczestniczka studiów z akredytacją ICF o specjalności Coaching i psychologia społeczna. Realizatorka treningów i programów rozwojowych dla młodzieży i dorosłych w szczególności dla kobiet. Współpracuje z Centrum Rozwoju i Edukacji dr Beaty Owczarskiej, prowadząc zajęcia na studiach podyplomowych w zakresie coachingu. Na co dzień zajmuje się wspieraniem ludzi w ich rozwoju i odkrywaniu siebie, prowadząc coaching indywidualny oraz grupowe spotkania artecoachingowe.

stacjarelacja.org.pl

 

Witaj Olu! Mogłabyś na początek przybliżyć Czytelnikom, czym zajmujesz się na co dzień w swojej pracy?

Od ponad czterech lat zajmuję się coachingiem, co oznacza przede wszystkim wspieranie ludzi w ich rozwoju w drodze do tego, by czuli się bardziej szczęśliwi i żyli pełnią życia. Wspólnie odkrywamy potrzeby, wartości, budujemy świadomość na temat tego, co w życiu danej osoby działa ok i do czego tak naprawdę ona dąży.

Coaching stał się bardzo popularny na przestrzeni ostatnich lat. Dlaczego aż tak wzrosło zapotrzebowanie na tego typu usługi?

Myślę, że z jednej strony wynika to z tego, że żyjemy w czasach, które sprzyjają zagubieniu. Życie w ciągłym biegu i presja sukcesu mogą powodować, że tracimy kontakt sami ze sobą, zaczynamy spełniać społeczne oczekiwania, zapominając o własnych potrzebach i wartościach. Z czasem pojawia się uczucie pustki i potrzeba, żeby coś z tym zrobić. Z drugiej strony, czasy jakie mamy sprzyjają temu, że ludzie decydują się na spotkanie z coachem nie po to, by dowiedzieć się czegoś o sobie, ale po to, żeby bardziej efektywnie i optymalnie osiągać swoje cele. No i jest jeszcze jedna kwestia, która myślę, że ma znaczenie i która mnie osobiście pociągnęła w kierunku coachingu. Jako ścieżka rozwoju skupia się on na potencjale klienta, na tym co jest w nim mocne, korzysta z jego doświadczeń i wierzy w to, że już dziś każdy z nas ma w sobie to, czego potrzebuje do tego, żeby żyć szczęśliwie.

Chyba to najbardziej odróżnia coaching od typowego spotkania z psychologiem, gdzie koncentracja jest przede wszystkim na tym, co "szwankuje". Powiedz mi, co jest najczęstszym problemem Twoich klientów jeśli chodzi o realizację własnych celów? Dlaczego tak trudno jest sięgać po to, czego się pragnie?

Widzę dwie kwestie. Pierwsza, dotyczy tego, że nie zawsze wiemy dokąd chcemy zmierzać. Wydaje nam się, że mamy jakiś cel, jednak po głębszej pracy uświadamiamy sobie, że tak naprawdę zależy nam na czymś zupełnie innym. Druga kwestia dotyczy wiary we własne możliwości. Często zdarza mi się pracować z osobami, które poprzez przekonania, jakie posiadają na temat siebie i innych ludzi nie mogą ruszyć z miejsca.

Skąd się właściwie biorą takie blokady, przekonania?

Z naszych doświadczeń. Część z nich pochodzi jeszcze z czasów dzieciństwa. Jeśli znaczący dla mnie dorosły powtarzał mi: "Jesteś zdolna, ale leniwa", albo: "do niczego się nie nadajesz", takie słowa zapadają nam na długie lata i na poziomie podświadomym sabotują nasze działania. Każdy z nas ma swojego krytyka wewnętrznego.

Jak zatem osobie, która przez wiele lat żyje z takim krytykiem za pan brat pomagasz przezwyciężyć jego podszepty? Czy to w ogóle możliwe do osiągnięcia w stu procentach?

Przede wszystkim odnajdujemy blokujące przekonania i sprawdzamy, czy rzeczywiście są prawdą na temat danej osoby. W kolejnym kroku poszukujemy dobrej intencji takiego przekonania. Stawiam pytanie: Do czego chce Cię zmobilizować ten głos? Co chce ci dać, albo przed czym uchronić? Kiedy już to wiemy szukamy zasobów, które klient ma w sobie, by to osiągnąć. Sprawdzamy też jakie myślenie zamiast dotychczasowego będzie pomocne na drodze do osiągnięcia swojego celu.

A czy zdarza się, że klient mimo usilnych prób nie potrafi wdrożyć tych zmian? Ciekawi mnie to, bo przecież otoczenie nie zawsze sprzyja takiej mentalnej rewolucji.

Próbuję sobie przypomnieć taką sytuację, ale przyznam, że chyba mi się nie zdarzyła. Praca z przekonaniami jest głębokim procesem, często też długotrwałym, jednak dającym też dużo lepsze efekty niż praca nad zmianą zachowania.

Widzisz- pokazałaś właśnie istotne rozróżnienie: zachowania vs przekonania. Rozumiem, że zmiana przekonań niesie za sobą o wiele szerszą zmianę. Kiedyś realizowałaś w Grójcu warsztaty "Usłyszeć siebie"- z tego co mi wiadomo, był to artecoaching. Czym jest tego typu forma coachingu?

Przede wszystkim jest docieraniem głębiej do tego, co jest ukryte w naszej podświadomości. Jeśli zaangażujemy nasz świadomy umysł w jakieś konkretne działanie np, ruch, rysunek, czy jakąś inną formę artystyczną, dajemy przestrzeń na to, żeby uruchomiła się nasza podświadomość. Nagle zdajemy sobie sprawę z rzeczy, o których do tej pory w ogóle nie myśleliśmy. Formy artystyczne są więc tu tylko pretekstem do odkryć na temat samego siebie.

Muszę przyznać, że jestem osobą zupełnie nieuzdolnioną manualnie. Czy też mogłabym skorzystać z warsztatów arecoachingu, czy raczej wymagane są choć minimalne predyspozycje manualne?

Wystarczy, że potrafisz trzymać w ręku kredkę. W takiej formie pracy zdolności artystyczne nie maja znaczenia. Tak jak wcześniej wspomniałam, zadanie jest jedynie pretekstem do tego, by uświadomić sobie swoje potrzeby, skontaktować się ze swoimi emocjami, zdać sobie sprawę z tego, co w danym momencie życia dzieje się ze mną i co chcę z tym dalej zrobić. Świadomość tego w jakim punkcie życia jestem i tego w jakim punkcie chcę być jest pierwszym krokiem do wprowadzania jakiejkolwiek zmiany. Jeśli tu gdzie jestem jest mi dobrze i wszystkie moje potrzeby są realizowane, to po co mam cokolwiek zmieniać. Zmiana zaczyna się dopiero w momencie, w którym pojawia się rozbieżność pomiędzy stanem idealnym, a stanem obecnym.

Czy to nie jest trochę tak, że ciężko nam w codziennej rutynie i biegu znaleźć chwilę na łączność z samymi sobą, że musimy szukać pretekstów? Co radziłabyś naszym Czytelnikom, by mogli być na co dzień bliżej siebie?

Przede wszystkim życzyłabym im, żeby znaleźli czas na uświadamianie sobie swoich uczuć. To one w pierwszej kolejności informują nas o tym, co ważne. Jeśli czuję, że coś nie gra, to warto się temu poprzyglądać. Zapytać się samego siebie, co tak naprawdę czuję w związku z daną sytuacją, nazwać te uczucia i zobaczyć co je wywołuje.

To tak na koniec- co jest najgorszym rozpraszaczem, który odwraca naszą uwagę od emocji? A może ludzie świadomie się od nich odgradzają?

Może bardziej podświadomie niż świadomie. Myślę, że może być też tak, że po prostu nikt nam nigdy nie powiedział, że uczucia są ważne. Przeżywanie emocji bywa trudne. Skonfrontowanie się z własną złością czy strachem nie należy do najprzyjemniejszych. Jednak jeśli nie uświadomię sobie, co powoduje moją złość, to nie wiem, co mogę zmienić w swojej sytuacji. Co do odwracania uwagi od emocji to myślę, że ludzie mają swoje indywidualne sposoby. Dla kogoś będzie to ucieczka w pracę, dla kogoś innego może to być życie pełne imprez, a dla kogoś siedzenie na fb.

Media społecznościowe stały się skutecznym narzędziem do zabijania relacji z samym sobą i międzyludzkich... Ale to temat rzeka, może kiedyś i o tym pogadamy? Dzięki Olu za rozmowę!

Dziękuję.

Ola Zorawska
Author: Ola ZorawskaWebsite: www.timedia.pl
Redaktor Naczelna Portalu
Człowiek orkiestra, z jedną wielką pasją, którą są ludzie. Dopóki oni się nie kończą- nie kończy się jej zapał. Nieustannie się edukuje i poszukuje nowych rozwiązań: zarówno w pracy, jak i w życiu. Prowadzi Agencję Kreatywną... nie tylko z nazwy, bo kreacja to jej sposób na życie. Prywatnie mama najmądrzejszej Wiktorii na świecie.
Artykuły Autora: