Magdalena Rawska-Wnęk o warsztacie malarskim i nie tylko

W jaki sposób odkryła Pani w sobie pasję do rękodzieła?

Moje zainteresowania artystyczne nie zostały odkryte przeze mnie, a przez moich rodziców ponad  40 lat temu. Ku mojej serdeczniej rozpaczy, zapisali mnie do szkoły muzycznej I stopnia w klasie wiolonczeli. Szkołę tę skończyłam, kochając wielce instrument, którego na początku nienawidziłam z głębi dziecięcego serca. Nasze drogi rozeszły się na ponad 25 lat - w tym czasie grałam we własnym zespole na gitarze klasycznej. Do wiolonczeli wróciłam, kiedy z okazji 40- tych urodzin postanowiłam kupić własny instrument i zacząć edukację muzyczną od początku. Potem, po 6 latach, przyszedł czas na kurs ikonopisarstwa oraz tworzenia zabawek.

Co bywa najczęstszym bodźcem, który pozwala stworzyć Pani wizję kolejnych projektów?

Jako, że moje zainteresowania nie są skierowane ma jeden rodzaj twórczości, chciałabym powiedzieć kilka słów kolejno o każdej z nich.

- Wiolonczela. Mając 50 lat gram słabo a nawet mogę powiedzieć słabiusieńko w stosunku do moich młodzieńczych umiejętności. Gram, gdy jestem w domu. Wyłącznie. Słucham dźwięków, które potrafię z mojego instrumentu wydobyć i odpoczywam. Słuchaczy nie mam i nie planuję mieć :)

- Ikony. Może określenie śmiałe, jeśli idzie o moje obrazki, ale każdorazowo piszę dla kogoś. Nie stosuję tempery jajecznej, bo to ,,wyższa szkoła jazdy”, ale farby akrylowe nadają się do pracy idealnie. Każda ikona jest tworzona intencyjnie, stworzona na bazie wypracowanych na przestrzeni wieków, pierwowzorów ikonopisarskich. Nie planuję z wyprzedzeniem, co komu, jak, czym i na jakiej desce. Ikonę trzeba ,,przemodlić”, i dopiero wtedy wiadomo,  kto potrzebuje wsparcia swojego patrona, kto siły Chrystusa Pantokratora etc.

- Lalki. Czasem szyte, czasem dziergane zaczęły powstawać dla smutnych ludzi. Potem: na poprawę nastroju, albo prośby: co byś dla mnie zrobiła (jak mnie widzisz). Nie robię lalek anonimowych. Każda sztuka ma w sobie coś z charakteru osoby, dla której powstaje. Myślę o człowieku, dla którego lalka powstanie i dopiero potem planuje jaka i  z czego :)

Jak wygląda Pani pracownia?

Jak wspomniałam wcześniej, na wiolonczeli gram w domu, w samotności, co nie zachwyca ani mojego kota ani psa.

Warsztat malarski rozłożyłam w domu, na stole w kuchni, choć z racji tego, iż pracuję jako lekarz także w systemie dyżurowym, karton z deskami (te zamawiam w specjalnej pracowni stolarskiej dla ikono pisarzy - deski wymagają specjalistycznego, długotrwałego przygotowania, lepiej więc, gdy zajmują się tym profesjonaliści),  farbami i pędzlami mam także u siebie w firmie.

W torebce (ogromnej torbie powiedziałabym) mam wełnę i szydełko, więc w każdych warunkach mogę po nie sięgnąć. Lalki szyte z materiału potrzebują większego zaplecza, więc powstają wyłącznie w domu, w konkretnym rogu kanapy i pod konkretnym kocem, w towarzystwie ogromnego, stale uzupełnianego kubka  kawy :)

Jakie ma Pani plany związane ze swoją twórczością na najbliższą przyszłość?

W przypadku mojej działalności, mówienie o planach nie ma sensu. Nie mam planów i mam nadzieję, że ich nie będę miała nigdy. Jeśli ktoś potrzebuje mojej lalki albo wsparcia ikoną, daje mi znać i kiedy wpadnę już na to, co to ma być, przygotowuję. Nikt nie wie, co dostanie i ja też nie potrafię powiedzieć od początku co to będzie. Teraz powstają dwie nowe lalki jednocześnie i ikona Anioła Stróża. Póki ludzie chcą moich prac, będą one powstawały. Oprócz zamówień spokojnie czekających ,,w kolejce”, zamówienia na konkretne realizacje w dniu dzisiejszym, przyjmuję na sierpień.

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Moja twórczość jest zdecydowanie postrzegana przeze mnie jako hobby. Nie stanowi źródła mojego utrzymania. Ceny pokrywają poniesione przez mnie koszty materiałów plus wysyłkę. Moim zyskiem jest mój fun. Nie każda dorosła kobieta może się bawić bezkarnie taką ilością zabawek :)

Część moich prac pokazuję na FB, na moim profilu indywidualnym Magda Rawska

Nie zajmuję się sprzedażą w dosłownym znaczeniu. Nie potrafię zrobić takiego samego modelu drugi raz. Obrazy pokazanych prac należy traktować bardziej poglądowo, aby ocenić, czy jest się zainteresowanym zamówieniem czegoś w podobnym stylu.