Edyta Jurkiewicz opowiada o swojej miłości do Shabby Chic, o tworzeniu, pasji i świeżo wydanej książce

W jaki sposób odkryła Pani w sobie pasję do stylu Shabby  Chic?

Myślę,że miłość do podróży,poznawanie nowych kultur i zachowań oraz odwieczny pociąg do klimatu śródziemnomorskiego ukształtował w pewnej mierze mój styl. Kocham ciepło, myślę, że bardzo zainspirował mnie klimat, który odnalazłam podróżując jeszcze z rodzicami dookoła Europy w wieku 6 lat oraz późniejszy wyjazd do urokliwej Tunezji, w której odnalazłam otwarte patia, ulubioną roślinność i ukochane owoce-którymi mogłabym tylko się żywić oraz połączenie wszechobecnej bieli z lazurowym błękitem. Późniejsze podróże potęgowały tylko inne postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości-takiej na moich zasadach, a że początkowo trudno było u nas znaleźć przedmioty w stylu Shabby Chic-sama sięgnęłam po farbę i pędzel oraz papier ścierny-i jako samouk metodą prób zmieniałam moje otoczenie ciesząc się niezmiernie z udanych projektów, które z pasją ustawiałam w moim domu.

Prowadzi Pani fp pod nazwą Eda's world-blog osobisty, jest on pełen zdjęć, fantastycznych idei i pomysłów, ma Pani sporo obserwujących i polubień. Czy praca nad nim zajmuje dużo czasu? Ile osób zaraziła Pani za jego pomocą swoją pasją?

Praca nad blogiem to magnes i czysta przyjemność, to tak jakbym rano nie przywitała się z najbliższymi. Nigdy nie wyszukuję specjalnie cudownych ujęć, to impuls-któremu muszę się poddać i w danym momencie zrobić zdjęcie, by pokazać na blogu, co ostatnio udało mi się zmienić, jakiej metamorfozy dokonać-często dzielę się informacjami z dnia codziennego -taki mam zwyczaj i wprost uwielbiam odpowiedzi bądź prywatne wiadomości moich 'lubisiów', których otrzymuję bardzo dużo z najodleglejszych zakątków świata. Często pytają o poradę, o materiały, o sposób wykonania bądź komentują moje projekty. Jest to dla mnie bardzo inspirujące-dodaje mi przysłowiowych skrzydeł  i motywuje mnie do kolejnych wyzwań.

Oj tak!-jest to bardzo zaraźliwe, wielu moich bliskich znajomych zmieniło wygląd swoich salonów, kuchni czy sypialni-często zaczyna się od podarowanych ode mnie drobiazgów, a kończy na ogólnej metamorfozie.

Jeden szczególnie przypadek zapadł mi głęboko w serce- pewna młoda kobieta po stracie dziecka napisała do mnie, że odkąd znalazła i zaczęła odwiedzać mój blog, po roku żałoby miała w końcu siłę i ochotę wstać z łóżka i powrócić do życia-moje posty i poczynania zachęciły ją z powrotem do podniesienia głowy, a nawet chwycenia za pędzel...to wiele dla mnie znaczy i utwierdza mnie, że to co robię-ma sens.

Jestem bardzo szczęśliwą osobą, szczęście daje mi moja pasja, czego efektem są wpisy na blogu, gdzie już piąty rok nieustannie i z radością dziele się nią.  

Co najczęściej bywa bodźcem, impulsem, który pozwala stworzyć Pani wizję kolejnych projektów?

Najczęściej te bodźce pojawiają się samoistnie po wyprawie na targi staroci, mebel, który wiozę do domu musi mieć duszę, są to tylko bardzo stare rzeczy, które mają to coś-nigdy od razu nie wiem jaką metamorfozę dany przedmiot czeka-to dzieje się w chwili pomalowania farbą kredową-najczęściej białą, choć pojawiają się też u mnie błękity i inne pastele. Są to niesamowite endorfiny, których doświadczam.Uwielbiam ten stan. Czasami przedmiot musi odczekać swoje póki trafi na warsztat, ale nigdy nie mam skrupułów używając farby, bo przecież wiem, że stanie się piękniejszy i posłuży kolejne lata zamiast wylądować na śmietniku. Daję im kolejne życie i to mnie fascynuje i uskrzydla.

Czy najbliżsi podzielają Pani/Pana pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w  Pani twórczości?

Moje córki są moimi pierwszymi komentatorami, a młodsza parę lat temu poprosiła nawet o pokój w stylu Shabby Chic. Romantyzm i nostalgiczny nastrój panujący w naszym domu nie przeszkadza mojemu mężowi, który bardzo mi sekunduje w moich poczynaniach, i od którego czuję ogromne wsparcie i pomoc. To on najczęściej pyta-'a zrobiłaś zdjęcie przed?'-dla mnie-z jego ust-więcej nie trzeba ;) Jeździmy razem w poszukiwaniu retro staroci, mąż pomaga mi bardzo fizycznie i jest chyba moim najostrzejszym krytykiem.

Właśnie wydała Pani książkę – „Moje Shabby Chic marzenia”. Jest ona pełna różnorodnych inspiracji na ozdabianie i urządzanie w stylu Shabby chic nie tylko  domu, ale i ogrodu. Jak wyglądała praca nad nią?

Pomysł wydania książki narodził się jakby naturalnie, przybywało coraz więcej fanów na moim blogu, którzy jakby nie byli obecni przy początkowych dokonaniach i nie uczestniczyli w mojej osobistej metamorfozie stąd pomysł zebrania najważniejszych elementów w całość, tak aby zaistniała moja historia pt. "Moje Shabby Chic marzenia". Okazało się, że jak i nacodzień w moich poczynaniach tak i tu przy pracy nad moją książką, mam mocno nakreśloną wizję-doskonale od początku wiedząc, co w którym miejscu ma się znaleźć na poszczególnych stronach, a tekst płynął z głębi serca. Książka stała się moim kolejnym wyczekanym dzieckiem, bowiem tekst polski i angielski, wszystkie zdjęcia i pomysły aranżacyjne są mojego autorstwa. Cieszy mnie fakt, że została przyjęta z takim entuzjazmem i tak ciepło. Sama praca nad nią była czymś nienaturalnie fantastycznym. Najdłuższym procesem było wydobycie właściwego koloru moich zdjęć w druku i sam druk.

Jakie nowości szykuje Pani dla swoich klientów i fanów twórczości w najbliższym czasie?

Jestem bardzo płodnym twórcą, który nigdy nie wie, jaki pomysł stanie mu na drodze, nigdy nie odsuwam ich na bok-są moim motorem napędowym i paliwem jednocześnie. Cieszę się, że rodzina toleruje moją pasję, jestem bardzo zachłanna na doznania, które towarzyszą tworzeniu moich projektów. Bardzo chciałabym zaprosić wszystkich kochających styl Shabby chic do mojego świata, który sama potrafię kreować w stopniu, mnie i wielu mi bliskim osobom, odpowiadającym.

W niedalekiej przyszłości pragnę otworzyć Pracownię Lawendowy Domek-w której stworzę salonik mojej twórczości z pyszną kawą, pogawędkami i poradami o tym pięknym stylu. Można będzie tam nabyć moją książkę oraz stylowe przedmioty przeze mnie stworzone, razem coś zaprojektować, omówić metamorfozy-takie mam kolejne marzenie i ufam, że i ono się spełni.