Dorota Witas - jak odkryłam w sobie pasję do rękodzieła?

Od kiedy trwa Pani przygoda z szydełkiem i od czego się rozpoczęła?

Moja przygoda z szydełkowaniem rozpoczęła się już w dzieciństwie. Chyba mam to „zakodowane” genetycznie. Moją pierwszą inspiracją i nauczycielem, była moja mama.  Mama często szydełkowała, wyszywała, haftowała czy „robiła na drutach”. Jako kilkunastoletnia dziewczynka potrafiłam już wykonywać proste „roboty” na drutach, haftować i szydełkować. Pierwsze, czego się nauczyłam, to robienie na drutach. Pamiętam swoją radość, gdy samodzielnie wykonałam swój pierwszy wełniany sweterek czy kamizelkę. Następnie zaczęłam wyszywać i szydełkować różne inne przedmioty, jak np. obrusy, serwetki itp. Pasja ta znalazła niewielkie zahamowanie w okresie wczesnego małżeństwa, narodzin kolejnych dzieci, intensywnej pracy zawodowej. Po prostu nie miałam już tyle czasu, aby poświecić go na realizowanie swoich zamiłowań do pracy z wełną i nitką. Jednak i w tym okresie zawsze znalazłam chwilę czasu, aby coś „podziergać” na drutach, czy szydełku. Obecnie, gdy mam już więcej czasu, ponownie opanowały mnie te roboty, zwłaszcza na szydełku. Nie lubię siedzieć bezczynnie.

Czy przedmioty/kolekcje planuje Pani w oparciu o zaplanowane decyzje, czy też raczej efekty końcowe bywają kwestią nagłego pomysłu, chwili, impulsu?

Swoje prace wykonuję głównie w oparciu o wcześniej zaplanowane decyzje, chociaż ich efekt końcowy często bywa różny i niejednokrotnie bardzo zmieniony od tego zaplanowanego. Wynika to z tego, że często już w trakcie pracy, coś mnie zainspiruje, wpadnę na jakiś oryginalny pomysł, czy np. gdzieś coś ciekawego zobaczę, a wtedy staram sie to wkomponować wg własnego pomysłu w swoją pracę. Wychodzą mi wtedy oryginalne, indywidualne prace, które najbardziej mnie cieszą i motywują do dalszych poszukiwań. Czuję, że nie tylko odwzorowuję czyjeś prace, ale i sama coś tworzę. Cały czas chcę się czegoś nowego uczyć.

W jakim miejscu Pani tworzy? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

Swoje prace rękodzielnicze wykonuję u siebie w domu, głównie w swoim wygodnym fotelu. Prace te wykonuję często w samotności w obecności  radia czy TV, chociaż niejednokrotnie towarzyszą mi przy tym członkowie rodziny, tj. mąż i dzieci, którzy jak najbardziej podzielają moją pasję. Często również aktywnie uczestniczą w ich wykonaniu np. gdy potrzebna jest pomoc drugiej osoby, czy w innych np. „męskich” pracach. Ponadto członkowie rodziny są często moimi pierwszymi recenzentami czy odbiorcami mojej „twórczości”. Bardzo mnie cieszy, kiedy widzę w oczach rodziny czy przyjaciół zainteresowanie i „podziw” dla efektów mojej pracy. To również mnie bardzo inspiruje i daje pozytywnego kopa do dalszej pracy.

Czy możemy spodziewać się w najbliższym czasie nowości w Pani kolekcjach?

Pewnie tak. Moja „twórczość” cały czas ewoluuje. Cały czas chcę się rozwijać i tworzyć coś nowego. Dążenie do tworzenia nowego, ciekawego, innego, ładnego, podziwianego przez innych… napędza mnie do pracy. Nigdy nie poprzestaję na robieniu jednego przedmiotu czy wzoru i zawsze poszukuje w swojej pracy oryginalności. Lubię eksperymentować, poszukiwać, udoskonalać. Mam już kilka pomysłów np. na ozdoby świąteczne, czy przedmioty użytkowe.

Gdzie można obejrzeć i kupić Pani prace?

Jak dotychczas, nie zajmowałam się zawodowo swoimi pracami. Traktowałam je wyłącznie jako swoje pasje, w których się realizuję, uspokajam i wyciszam. Swoje wyroby wykorzystuje głównie do dekorowanie domu, robienia rzeczy użytkowych, czy obdarowywania nimi swojej rodziny czy przyjaciół. Czuję że wielu obdarowanym moje prezenty sprawiają wielką przyjemność. To mi na razie wystarcza, chociaż nie wykluczam nikłej sprzedaży, np. poprzez rozprowadzanie wśród znajomych, czy na aukcjach internetowych.