Agnieszka Janusz-Szczytyńska o magicznym tworzeniu

Od jak dawna towarzyszy Pani w życiu pasja do rękodzieła?

 Pasja do rękodzieła towarzyszy mi od najmłodszych lat, kiedy w wieku sześciu lat zrobiłam na drutach swój pierwszy sweter z resztek wełny, które dostałam od mamy. Później były to różnego rodzaju swetry z coraz trudniejszymi wzorami.

W przedszkolu, gdy narysowałam kredkami wiosnę, nauczycielka wezwała moją mamę na rozmowę. Chciała, aby mama nie wykonywała za mnie prac plastycznych w domu, ponieważ mają to być prace samodzielne. Ponieważ mama nie pomagała mi w ogóle, po raz pierwszy w dokumentach zapisano: „uzdolniona plastycznie”.  

W wieku szkolnym nauczyłam się także wyszywać i szydełkować. Swoją pasję do dziergania zawdzięczam mamie. W liceum zaczęłam malować obrazy olejne, samodzielnie robiąc, tzw. blejtramy i kupując na bazarku (tarnobrzeski stadion) najtańsze farby olejne od „ruskich” sprzedawców. Jak się później okazało były to jedne z lepszych farb, niestety teraz już niedostępne. Ostatnia moja pasja związana z tworzeniem biżuterii pojawiła się dziesięć lat temu.

 Z czego czerpie Pani najczęściej inspiracje?

 Jestem osobą, która nie lubi się nudzić, muszę ciągle coś robić. W wieku szkolnym potrafiłam robić na drutach, uczyć się i słuchać muzyki jednocześnie. Często śmiano się ze mnie jak robiłam na drutach, jednocześnie oglądając telewizor. Tak naprawdę nie wiem, skąd czerpię pomysły na to co tworzę. Raz mam ochotę na szydełkowanie, innym razem na malowanie. Jeśli zobaczę ciekawą biżuterię w internecie rozpoczyna się okres biżuteryjny, ponieważ nigdy nie kończy się na jednym egzemplarzu. Jeśli chodzi o obrazy to również mam zmienną tematykę. Raz są to pejzaże, kwiaty, fantastyka. Innym razem ruiny, które mnie bardzo fascynują.

 W jakim miejscu Pani tworzy? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

 Tworzę wszędzie, gdzie się da (na drutach i szydełku można robić wszędzie). Jeśli chodzi o tworzenie biżuterii i malowanie obrazów to była to najczęściej kuchnia. Piszę była, ponieważ przeprowadziłam się na wieś i mam nadzieję zorganizować sobie jedno pomieszczenie właśnie na swoją pracownię.

Najlepszą pracownię malarską miałam we wczesnym okresie rozwoju, jeszcze jak mieszkałam u rodziców. Był to strych z bardzo dużą ilością światła i oazą spokoju. Mogłam tam pracować w ciszy lub słuchając muzyki, jednocześnie nikomu nie przeszkadzając. Przyznam, że malowałam także zachód Słońca na dachu mojego bloku.

 

Czy planuje Pani w najbliższym czasie nową kolekcję/nowy projekt itp.?

 W najbliższym czasie mam zamiar się „rozmalować” ze względu na piękno otaczającej mnie przyrody. Najczęściej malowałam z wyobraźni, zdjęć lub pocztówek. Teraz mam możliwość malować częściowo z natury. Szczególnie zależy mi na precyzyjnym uchwyceniu ulotności zachodu słońca. Możliwe, że powstanie cykl: „Kwiaty Polskie”. Krótko mówiąc wakacje przede mną.

 Czy prowadzi Pani miejsca w sieci, w których można podziwiać i kupić Pani dzieła?

 Prowadzę firmę Fraktal Centrum Kreatywnego Myślenia. Moje prace można kupić, ewentualnie obejrzeć, za pomocą strony www.bizuteriaedu.sklepna5.pl lub na facebooku www.facebook.com/fraktalobrazy/. Prowadzę także stronę www.fraktaledu.wixsite.com/szkolenia, ale tutaj jest inna dziedzina mojej działalności i zainteresowań. Jestem otwarta na propozycję klientów.

Wykonuję biżuterię i maluję obrazy także na zamówienie, zgodnie z potrzebami klienta.  Najlepiej jednak wszystkie prace obejrzeć osobiście po wcześniejszym umówieniu się ze mną telefonicznie, ponieważ zdjęcia nigdy nie oddają uroku danej pracy.