Alergia jak malowana i groźny skrót, który każdy powinien znać.

  • Published in Wnętrza

Statystyki podają, że w ostatnich latach liczba alergików zastraszająco rośnie, a prognozy przewidują, iż wkrótce nie będzie w kraju rodziny, której nie dotyczyłby ten problem. 
Alergia. Popularnie stosowane synonimy: uczulenie, nadwrażliwość. Patologiczna odpowiedź tkanek na oddziaływanie obcych substancji. Choroba cywilizacyjna XXI w. 
Sprawdź czy jesteś nosicielem.

Uwaga. Dziś wyjątkowo nie będzie na wesoło. Dziś powiem Wam gdzie rośnie pieprz*.
Autor niezwykle podatny jest na alergeny wnętrzarskie, co skutkuje znaczną ilością Caps Lock’ów. Żarty się skończyły.

Alergiom ulegają najszybciej i najczęściej ci najbardziej bezbronni - czyli głównie dzieci. Musimy jednak pamiętać, że uczulenie może dopaść człowieka w każdym wieku i to całkiem znienacka, bez ostrzeżenia.
Za oknem smog, a w sklepach żywność o coraz to trudniejszym do odczytania składzie. Idzie też plucha, zimno i śnieg, więc coraz częściej chronimy się we wnętrzach. Jak spędzić wieczór, aby wszyscy w domu czuli się dobrze, bezpiecznie i spokojnie? Bez bólu głowy, duszności, bez kaszlu, kataru, wysypki czy nieustannego swędzenia. Na wieczorny odcinek „W domu bez szaleństwa” zaprasza sama zainteresowana.

Okazuje się, że ściana nie taka straszna nim jej nie pomalują. Jeśli ktoś z domowników jest podatny na skutki złych decyzji, kolor staje się najmniejszym problemem. Zanim coś chlapniesz zastanów się dwa razy.

LZO, czyli Lotne Związki Organiczne stanowią 60% wszystkich substancji zanieczyszczających atmosferę, a 73% spośród nich znajduje się na liście związków rakotwórczych. Nie chcę Was straszyć skrajnościami, ale o ryzyku musicie wiedzieć. Na co dzień LZO w niewielkich dawkach funduje nam, zwykłym Kowalskim, "jedynie" podrażnienia skóry, oczu, nosa oraz bóle i zawroty głowy, a także nudności.
W 2010 roku Unia Europejska wprowadziła restrykcyjne normy dotyczące zawartości związków szkodliwych w farbach i lakierach. O ile polskie przepisy przestrzegają użycia maksymalnej dawki 30 gram LZO na 1 litr farby to już lakier od „cioci z ameryki” może być puszką Pandory. Z tego miejsca serdecznie Was proszę – CZYTAJCIE ETYKIETY! Czytajcie. Nie tylko te na produktach żywnościowych.
JESTEŚMY NIE TYLKO TYM, CO JEMY, ALE TEŻ TYM, CZYM ODDYCHAMY.

Gdzie możemy znaleźć szkodliwe czynniki LZO?
- W FARBACH NA BAZIE ROZPUSZCZALNIKÓW
- W ODŚWIEŻACZACH POWIETRZA, W AEROZOLU
- W NIEKÓTRYCH TYNKACH, KLEJACH I ŚRODKACH NABŁYSZCZAJĄCYCH
- W ŚRODACH PRZECIW MOLOM
/ciekawostka: czy wiedzieliście, że genialnym środkiem przeciw wszelkiej maści insektom w Waszej szafie są kasztany??? :) /
- ORAZ W INNY PRODUKTACH NA BAZIE NAFTY.
Szczególnie nad etykietą tych produktów musimy się na chwilę zatrzymać!

Dla zobrazowania sytuacji należy nadmienić, że LZO gromadnie wylewa się z dysz samochodów i jest jednym z głównych czynników skażenia powietrza oraz samego smogu. Pamiętacie malownicze doświadczenie Tomka Rożka? W okresie zimy ludzie w Polsce zaczynają już chodzić w maskach. Chcielibyście siedzieć w nich również we własnym domu? Bo niektórzy powinni.
To, że czegoś nie widać nie znaczy, że tego nie ma.

Podsumujmy - czym nie powinniśmy malować ścian w domu?


STANOWCZE NIE! MÓWIMY FARBOM NA BAZIE ROZPUSZCZALNIKÓW I AMONIAKÓW. Opary benzyny lakowej będą unosić się w powietrzu jeszcze długo po malowaniu.
Jeśli w Waszym domu mieszka alergik NIE WOLNO Wam stosować tych produktów. Jeśli jeszcze nie mieszka – to Wasza decyzja.

Farby silikonowe i krzemianowe są ekologiczne, a przez to coraz bardziej popularne. Po nałożeniu tworzą jednak powierzchnię porowatą i nierówną, co może przyczynić się do osadzania kurzu. To samo tyczy się wszystkich innych tynków strukturalnych, na których trudniej jest utrzymać czystość.

Jednakowoż ściana, jaka jest – każdy widzi i odświeżać trzeba. Czymże, zatem malować jak niczym nie można?!
Najbezpieczniejsze dla nas są FARBY WODOROZCIEŃCZALNE, czyli tak zwane EMULSJE.
Ogromnym ich atutem jest to, że łatwo się je nakłada, są odporne na zabrudzenia, nie złuszczają się i NIE WYDZIELAJĄ TOKSTYCZNYCH OPARÓW. Dodatkowo emulsje przepuszczają parę wodną, co oznacza, że pozwalają ścianie oddychać.

Załóżmy jednak, że zraziliśmy się na chwilę do farb i tynków, ale nie lubimy flaków z olejem w salonie. Jak otrzymać ciekawy efekt na ścianie nie ryzykując zdrowiem? Odpowiedź jest dość prosta – tapetą. To rynek, który przeżywa swoją drugą młodość i oferuje coraz więcej nowych produktów, kolorów i wzorów.
Alergicy powinni wybierać tapety papierowe, które dla zwiększenia odporności można pokryć warstwą wosku lub akrylu. Unikać za to powinni tapet winylowych przez ich właściwości przyciągające kurz oraz dość intensywny zapach.
Wartym uwagi pomysłem są okleiny korkowe /tzw. korki ścienne/. To wyjątkowo przyjazne uczulonym materiały. Korek jest lekki, odporny ścieranie, odporny na pleśń i grzyby, a przede wszystkim nie osiada na nim kurz! Serio. Bądźmy, więc proekologiczni i lubmy korki!
Niezależnie od wyboru okładziny klejonej do ściany musimy uważać na sam moment montażu. Ściana koniecznie musi być oczyszczona i sucha. Większość klejów dostępnych na rynku zawiera substancje grzybobójcze jednak, jeśli w pomieszczeniu mamy dość dużą wilgotność powietrza nie obejdzie się porządnego wietrzenia.

Wentylacja jest właściwie niezbędnym elementem utrzymywania równowagi gazowej w pomieszczeniu. To właściwie najprostszy sposób pozbycia się alergenów z powietrza.
O ile nie mieszkacie na Syberii gdzie akurat wszystko kwitnie, przynajmniej raz dziennie otwieramy okno i chwilkę wietrzymy!
Warto również zainwestować w urządzenie, jakim jest oczyszczacz powietrza lub zwykły filtr antyalergenowy. Bardziej zaawanasowane urządzenia wentylacji mechanicznej lepiej jest zacząć planować już na etapie planowania budowy domu.

Pamiętajmy jednak, że każda skrajność jest zła. O ile duża wilgotność sprzyja rozwojowi grzybów i pleśni, tak zbyt suche powietrze podrażnia śluzówkę nosa i oczy. Jakie są podręcznikowe parametry idealnego klimatu wnętrzarskiego? --> 40 do 60% wilgotności i 18 do 24 °C <--
Specjaliści twierdzą, że najlepiej jest ogrzewać pomieszczenia ogrzewaniem podłogowym, bo w tym wypadku ruch powietrza jest najmniejszy.

Najlepszym przyjacielem alergika są naturalne materiały. Przykład? Koleżka Drewno.
Deski mają właściwości elektrostatyczne, dzięki czemu w powietrzu nie unoszą się drażliwe elementy i łatwiej się nam oddycha. Poza tym drewno /jako naturalny materiał/ reaguje na temperaturę oraz poziom wilgotności – zależnie od potrzeby - wchłaniając je i oddając.

Meble z płyty wiórowej dostępne w większości marketów z dużym prawdopodobieństwem zawierają /uwaga kolejne trudne słówko/ FORMALDEHYDY, czyli substancje toksyczne. To przez nie nasze oczy mogą być zaczerwienione, a gardło podrażnione. Meble te są zdecydowanie tańsze, ale jeżeli już kupujemy meble lakierowane to zwróćmy proszę uwagę na to, czym są pokryte.
Wybierajmy meble wyposażone w dużą ilość szuflad i zamkniętych szafek. Pozwoli to ograniczyć otwarte przestrzenie, na których mógłby osiadać się kurz, co zmniejszy ilość alergenów, ale także umożliwi zachowanie porządku.

Warto inwestować w fotele i sofy z wymienialnymi pokryciami. Łatwiej jest wyprać materiał niż wyczyścić mebel. Fajnie jest mieć dwa komplety tkanin i to najlepiej o całkiem różnych kolorach lub wzorach. Sąsiadka, co pół roku będzie mogła zazdrościć nam nowych mebli.
Producenci zalecają alergikom zakup siedzisk tapicerowanych skórą lub winylem. Sama nie czuję się najlepiej w użytkowaniu tego rodzaju mebli, więc pozwólcie, że ograniczę się jedynie do podania faktu. Tyle.

Materace to ogromne siedlisko roztoczy. Właściwie niewiele możemy na to poradzić. Wiadomo - dobrze jest wymieniać, co jakiś czas materac, ale umówmy się - nikt nie robi tego często.
W międzyczasie alergikom proponuje się stosowanie pokrowców antyroztoczowych. Zatrzymują one wszystkie mikroby tam gdzie są i nie pozwalają im się wydostać na zewnątrz. Oznacza to ni mniej ni więcej, że pupa leży na czystym. A to nam chodzi.
Ale, ale! Nie zmienia to jednak faktu, że taki materac trzeba będzie w końcu też wymienić!

Co z tymi tkaninami. Wszelkiej maści pierzyny, puchowe poduszki, wełniane i bawełniane koce również są naszej skórze niemiłe. Zaskakujące, ale to sztuczne włókna i lniane prześcieradła są dla nas najlepsze.
Z dywanów też nie musimy całkowicie rezygnować! Jeśli będzie on stosunkowo mały, wykonany ze sztucznego tworzywa o krótkim runie, roztocza nie będą miały możliwości rozwoju. Taki dywan będzie również dużo łatwiejszy w czyszczeniu aniżeli tradycyjny.
Nauka twierdzi, że słońce ogranicza rozwój niepożądanych roztoczy. Czasem jednak okno musimy przysłonić. Zróbmy to za pomocą lekkich zasłon, łatwych do ściągnięcia i uprania. Inną opcją są żaluzje, te jednak wymagają systematycznego odkurzania. Życie alergika nie jest łatwe.

Urządzenie wnętrza, szczególnie dla osób podatnych na alergeny to proces niezwykle złożony, gdzie musimy przemyśleć wiele rzeczy naraz, a każdy przypadek może być zupełnie inny.
Warto cały czas poszerzać swoje horyzonty, aby żyło się Wam i Waszej rodzinie codziennie lepiej.
Bo jesteśmy tym, czym oddychamy i zmieniajmy to, co zmienić możemy! Amen.

 

 

*że pieprz, że kichanie, że niby się klei; w innym rozumieniu: desperacka próba przemycenia, choć jednego żartu do poważnej prozy.

 

Sabina Pyter
Author: Sabina PyterWebsite: www.instagram.com/sabina.pyter/
Redaktor Naczelna Działu Wnętrza
Z wykształcenia jestem architektem, z miłości wnętrzarzem, a szczęściarą – z woli męża. Zawodowo zajmuję się projektowaniem wnętrz. Robię to, co kocham i uwielbiam o tym mówić! A mówię dość dużo (naturalnie - wbrew woli męża). Czasem, lubię też sobie podumać. Co było pierwsze, wnętrze czy kura? Człowiek od zarania dziejów doskonali swoje otoczenie. To szalenie istotne, aby było Wam na co dzień wygodnie, funkcjonalnie i przytulnie! Bo wolność pochodzi z wnętrza. I o tym właśnie postanowiłam pisać.
Artykuły Autora: