Piekielne rękodzieło, czyli czego uczy Nas „Piekielna Kuchnia” Gordona Ramsay’a

Część z Was zapewne zna program Hell`s Kitchen Gordona Ramsay`a i zmagania kucharzy, chcących dostać elitarną pracę i realizować się w najlepszych restauracjach na świecie. Zanim grupie niewielu wybrańców będzie to dane, muszą wylać hektolitry potu, sprostać stresowi, nauczyć się pracy w grupie pod presją czasu, oraz samego zarządzania taką grupą. Nie brak w nim emocji, łez i wzruszeń.

Uczestnicy to osoby  „zaprawione w kuchennych bojach”, gotujące od lat, często szefowie restauracji, odnajdujący się w krainie smaków o niebo lepiej, niż przeciętny Kowalski. Czasem muszą jednak rozpoznać produkty z zamkniętymi oczami. I co wówczas? Rzecz dziwna – często tego nie umieją! Mylą bakłażana z selerem, a migdał z orzeszkiem pinii. Nie poznają smaku kolendry, rukoli, czy danej odmiany sera. Bez opaski na oczach wiedzieliby za to dokładnie co jedzą, bo mózg połączyłby natychmiast pamięć danego smaku z tym, co widzą ich oczy.

Dotknijmy teraz tematu osób kupujących rękodzieło. Nie jego znawców, czy wielbicieli danej techniki, bo z nimi sprawa jest oczywista. Jeśli bowiem kochasz sutasz, masz kolekcję barokowych kolczyków wykonanych w tej technice, to z pewnością wiesz już jak wygląda staranny ścieg i czy materiały z jakich wykonano te kolczyki są odpowiedniej jakości. Odróżnisz też wszyte w nie kryształy Swarovskiego od ich imitacji. Nie nabierzesz się więc na kolczyki o wiele mniej starannie wykonane, jakie wyszły spod niewprawnej ręki, za to kosztują dużo mniej.

piekielne rękodzieło
foto. Unsplash

Jeśli jednak oglądasz coś po raz pierwszy, nie znasz się na technikach, ściegach, jakości półfabrykatów, stopniu trudności przy tworzeniu w poszczególnych dziedzinach, to możesz się nabrać. I masz do tego prawo.

 Osoba, jaka nigdy nie miała styczności z techniką decoupage nie wie przecież, ile czasu i precyzji ona wymaga, a uzyskanie „efektu szkła” to wielokrotne lakierowanie przedmiotu, czasem nawet kilkadziesiąt razy. Wydawać się jej więc może, że w sklepie z chińszczyzną też sprzedają „kolorowe pudełeczka”. Co więc zrobić, by klientów nie tylko przyciągać, ale także edukować? By odróżniali produkt wart swej ceny, od tego, jaki nawet trudno nazwać rękodzielniczym? Tak jak w przypadku kucharzy, klienci również oceniają towar różnymi zmysłami. Nie kupują go co prawda w opasce na oczach, lecz taką odmianę opaski stanowi w tym przypadku ich niewiedza. Należy wiec się jej pozbyć, tylko jak? Dzięki profesjonalnym, rzetelnym i dokładnym opisom zarówno techniki, jak i wykonanego przedmiotu.

piekielne rękodzieło
foto. Unsplash

Nie trzeba oczywiście pisać o technice elaboratu, jednak (zwłaszcza, gdy jest skomplikowana i unikalna), dobrze jest opisać ją zwięźle i zrozumiale. Jeśli tworzysz w jednej technice i jest ona Twoją wiodącą specjalizacją, umieść w swoim sklepie odpowiednią informację o niej. To dla potencjalnych klientów ważniejsza informacja niż ta w stylu „mama Wojtusia i Helenki, żona swego męża i wielbicielka fretek”, tuż obok Twego zdjęcia np. na blogu.  

Opis przedmiotu natomiast powinien zawierać jego wymiary, kolorystykę, użyte materiały, sposób wykończenia, często również wagę. I absolutnie musi być opisem uczciwym, nie naciąganym, rzetelnym i starannym. Klient oszukany, to już klient stracony, a do tego klient, jaki może wystawić w sieci negatywną opinię, lub złożyć skargę w galerii, w jakiej kupił u nierzetelnego twórcy dany przedmiot. Jeśli przedmiot tego wymaga, dopisz, że np. ”niewskazany kontakt z wodą” , „pranie tylko w delikatnym płynie i niskiej temperaturze”, „czyszczenie chemiczne”, „produkt nieodporny na wysokie temperatury” itd.

piekielne rękodzieło
foto. Pixabay

Pamiętajmy, że każdy lubi wiedzieć co kupuje, szczególnie wówczas, gdy kupuje w sieci i nie ma możliwości dotknięcia przedmiotu, przymierzenia, poczucia faktury itd.

 Jedna z Naszych wielu ulubionych artystek, tworząca niezwykle unikalne broszki, dopisuje zawsze taką rekomendację dla ich przyszłych właścicielek: nosić z miłością. Warto spersonalizować więc swoje opisy, ale czyniąc to uważnie, by nie było to pretensjonalne, ani nachalne. Kilka dobranych odpowiednio słów z pewnością wystarczy.


W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum