Iris Apfel – stworzyła styl, którego nie znał świat

Ikona mody, wirtuoz stylu, wielbicielka biżuterii. Wyznawczyni pozytywnego podejścia do świata i ludzi, zakochana w życiu i kolorach, które ono niesie. Wyrazista, barwna niczym ptak, dostrzegająca detale, kochająca oryginalność. Iris Apfel.

Jak to się zaczęło?

Tata, Samuel Barrel był właścicielem firmy szklarskiej, zaś mama, Sadye, żydowska emigrantka z Rosji, prowadziła sklep z ubraniami. Dziadek Iris posiadał własny zakład krawiecki, w tamtych czasach był to zawód bardzo ceniony i poważany. Dbał o garderobę Iris, szyjąc jej przeróżne rzeczy, zgodnie z ówczesną modą i trendami. Miała ona też doskonały wzorzec w postaci zawsze zadbanej mamy, z nienagannie ułożoną fryzurą i starannie dobraną biżuterią.

Zaczęłam kupować ubrania, mając 12 lat. Wiosną 1933 roku, na Wielkanoc, nie miałam nowego stroju, by pójść w nim na paradę przy Piątej Alei. Mama była zbyt zajęta pracą, by coś dla mnie kupić, więc dała mi 25 USD i wysłała do popularnego wówczas centrum handlowego S. Klein. Kiedy tam pojechałam, zachwyciłam się pierwszą sukienką, która wpadła mi w oczy. Nie kupiłam jej jednak, pamiętając radę mamy, by nie kupować pierwszej rzeczy, która mi się spodoba.

Poszłam więc oglądać inne sukienki, jednak nie przestawałam myśleć o tej pierwszej. Przestraszyłam się nagle, że ktoś ją kupi przede mną, pobiegłam więc z powrotem do sklepu, w którym ją oglądałam. Niestety, nie było jej. Zdesperowana obeszłam cały sklep i ku mojej radości sukienka się odnalazła – ktoś przewiesił ją na inny wieszak i zostawił w innym miejscu. Wyszeptałam „dziękuję Boże”, zapłaciłam sprzedawcy 12,95 $ i poszłam szukać butów. Znalazłam śliczne, na małym obcasie i za jedyne 3,95 $, zostały mi więc pieniądze na elegancki słomkowy kapelusz, lekki lunch i bilet do domu. ”( http://www.marieclaire.ru/ )

Mama Iris doceniła wybór sukienki i gust córki, tata zaś pochwalił oszczędność. W ten sposób 12-letnia dziewczynka z Nowego Jorku rozpoczęła swoją podróż do świata mody.

Wiele lat później Iris, wspominając młodość, wraca do rady matki, która doradziła jej też kiedyś kupno małej, czarnej sukienki, twierdząc, iż mając taką rzecz w szafie, zawsze będzie mogła się dobrze ubrać, zmieniając tylko dodatki i biżuterię. Młoda dziewczyna posłuchała, rada się sprawdziła, a kolekcja apaszek, biżuterii i innych dodatków zaczęła sukcesywnie rosnąć. Tymczasem Iris studiowała historię sztuki na New York University oraz uczęszczała do szkoły artystycznej na University of Wisconsin, odkrywając w sobie pasję i zamiłowanie do dekoracji wnętrz i mody.

Iris Apfel
foto. https://www.facebook.com/IrisApfelofficial/

Szczęśliwe małżeństwo

Iris od zawsze ceniła ludzi – uważała, że każdy ma w sobie piękno, tylko trzeba umieć je dostrzec. Odkrywała uroki życia i to samo doradzała innym – robi to zresztą do dziś, mówiąc, że nasze postrzeganie świata zmieni się, gdy we wszystkim zaczniemy dostrzegać piękno.

W roku 1948 Iris wyszła za mąż za Carla Apfela. Dwa lata później para założyła firmę tekstylną Old World Weavers, którą prowadzili wspólnie, aż do przejścia na emeryturę w 1992 roku.

Mąż Iris, Karl, żył ponad 100 lat, odszedł kilka dni po swoich setnych urodzinach (ich małżeństwo trwało ponad 70 lat). W trakcie wspólnego życia stanowili dla siebie nawzajem oparcie, dawali stabilizację i zrozumienie, dzielili zainteresowania, pasje, a nawet poglądy polityczne. Karl świetnie rozumiał potrzeby Iris, akceptował je i wspierał żonę na każdym etapie życia. Bawiło go, gdy wracała do domu z wygrzebanym na pchlim targu starym naszyjnikiem, gigantycznym nakryciem głowy, czy zabawką dziecięcą handmade. Klucz wynajdowania tych skarbów był tylko jeden – musiały być ciekawe i czymś się wyróżniać. Umie mnie rozśmieszyć, jest czuły, delikatny, opiekuńczy i dobrze gotuje. O czym więcej mogłabym marzyć? Mawiała Iris o swoim mężu i jednocześnie wielkim przyjacielu. Jak sama przyznaje, okres spędzony z nim wydaje jej się niekiedy wiecznością, a czasem tylko nanosekundą.

foto. https://www.facebook.com/IrisApfelofficial/

Rara Avis (Rare Bird): The Irreverent Iris Apfel przepustką do wielkiej sławy

Szerszej publiczności stała się znana po wystawie poświęconej jej strojom, dodatkom i biżuterii, która odbyła się w 2005 roku w nowojorskim Metropolitan Museum of Art, pod nazwą Rara Avis (Rare Bird): The Irreverent Iris Apfel.

Iris miała wówczas 83 lata i sukces wystawy przerósł jej najśmielsze oczekiwania. O jej wielobarwnym stylu pisały media na całym świecie, zaś wystawę zaprosiły do siebie wszystkie liczące się w USA muzea. Sama Iris stała się natychmiast rozchwytywana – telewizja, wywiady, spotkania itp. Znane marki modowe i kosmetyczne prześcigały się w propozycjach, by została twarzą reklamową ich kampanii.

Dziś trudno uwierzyć, że pomysł tej wystawy narodził się całkowicie przypadkiem, gdy kurator Costume Institute w Metropolitan Museum of Art’s, Stéphane Houy-Towner, dowiedział się, że przygotowywana i planowana od dawna inna wystawa, odbyć się nie może, bo nie uda jej się dotrzeć na czas. Iris była jego znajomą i posiadaczką ogromnej, przebogatej kolekcji biżuterii. Pierwotnie miano więc zaprezentować tylko zbiory biżuteryjne, jednak w trakcie przygotowań pojawił się pomysł połączenia jej ze strojami Iris.

I okazało się to prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Każdy z 82 manekinów został wystylizowany przez Iris osobiście. Na sobie miały odzież i dodatki przywiezione z różnych zakątków świata, o najróżniejszych wzorach, fasonach i fakturach, pochodziły one często z europejskich pchlich targów, które Iris wprost uwielbiała, sklepów vintage, egzotycznych bazarów. Azja mieszała się tu z Afryką, styl uliczny z przepychem, egzotyka przeplatała z klasyką, nowoczesny design i awangarda z rzeczami retro. Iris stworzyła nawet stylizację ze starych szat liturgicznych.

Iris Apfel
foto. https://www.facebook.com/IrisApfelofficial/

Wierność sobie: dewizą Iris

Projektantka mówi o sobie, że nigdy nie stałaby się sławna, gdyby nie fakt, iż stale eksperymentowała. Żartuje wspominając o wielkich torbach które uwielbia, że przecież jej okulary w mniejszych się nie zmieszczą. Fantazja to wedle niej coś, czego bardzo brakuje we współczesnym świecie. Decyzje od zawsze podejmuje kierując się intuicją, uważa bowiem, że zbyt długie namyślanie się niczemu nie służy. I tak nie przewidzimy nigdy tego, co się wydarzy w każdym aspekcie naszego życia.

Przez wiele lat, prowadząc firmę Old World Weavers projektowała wnętrza. Powierzano jej dekorowanie Białego Domu dla dziewięciu amerykańskich prezydentów: Trumana, Eisenhowera, Kennedy’ego, Johnsona, Nixona, Forda, Cartera, Reagana oraz Clintona. W tych wypadkach nie mogła oczywiście wyrazić całej swojej kreatywności i twórczej ekspresji, zachowane bowiem musiały być pewne konwenanse, jednak wprowadziła na zabytkowe salony charakterystyczne dla niej drobiazgi i elementy.

W urządzaniu wnętrz Iris zawsze kierowała się zasadą taka samą, jak w doborze stylizacji odzieżowych – mieszanie stylów, motywów, trendów. Elementy klasyki, przeplecione boho, eklektyzmem, nuta etniczności. Mix kolorów – intensywnych, bajecznych, wręcz papuzich, łączonych odważnie i niesztampowo.

Ogromna biżuteria, wielkie łańcuchy, gigantyczne korale, duża ilość naszyjników noszonych razem, plastikowe bransolety połączone z ozdobami z Dalekiego Wschodu, czy afrykańskimi naszyjnikami. Iris całe życie kochała eksperymenty w modzie, ale ceniła też wygodę. Uważała, że nawet będąc ubranym elegancko, jeśli nie idzie to w parze z poczuciem zadowolenia i komfortu, można się czuć źle.

Jedną z rad, jakimi się dzieli z innymi, jest życie w zgodzie ze sobą, we własnym stylu, z którym czujemy się dobrze. Kiedy ubierasz się inaczej niż wszyscy, możesz myśleć inaczej niż wszyscy – mówi Iris. Podkreśla jednak, że nikt z nas nie jest samotną wyspą, wszyscy stanowimy część społeczności jako wspólnej całości i nie warto się od tego izolować.

Iris zawsze twierdziła, że pracując dla innych, musisz to robić tak, jakbyś pracował/a dla siebie. W każde zadanie wkładała serce i duszę, a wykonywaną pracę traktowała jak lek na wszystko. I odnosiła sukcesy.

foto. https://www.facebook.com/IrisApfelofficial/

Wiek to tylko liczba

Akceptuje upływający czas i odważnie patrzy w przyszłość. Twierdzi, że starzejąc się, musimy zachować jak najwięcej aktywności, trzymać się swoich pasji i zainteresowań, nie rezygnować z pracy. Zachować poczucie humoru i ciekawość świata, być otwartym na nowych ludzi. Iris jest szczęśliwa, ponieważ – jak podkreśla- może robić to, co kocha.

Po śmierci ukochanego męża nie zwolniła tempa, wciąż zaangażowana jest w rozmaite przedsięwzięcia, inicjatywy, bierze udział w życiu towarzyskim, pracuje. Jak twierdzi – nie myślała nigdy o upływającym czasie – po prostu żyła. Bo wiek to tylko liczba wedle Iris. Może ci się nie podobać, że się starzejesz, ale jaka jest alternatywa? Nadal tu jesteś, więc ciesz się! – apeluje starsza pani.

Nie jesteś ładna i nigdy taka nie będziesz. Ale masz do zaoferowania coś lepszego. Jesteś interesująca”, usłyszała jako młoda dziewczyna. I bycie interesującą uczyniła jednym z głównych elementów swego życia, po mistrzowsku.

29 sierpnia Iris Apfel skończyła 98 lat. Nadal jest aktywna społecznie i zawodowo.

foto. https://www.facebook.com/IrisApfelofficial/

Aleksandra Żórawska

Prezes zarządu fundacji Semper Art, związana z sektorem NGO od 1998 roku. Absolwentka Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych. Pomysłodawczyni i główny koordynator pierwszego, ogólnopolskiego programu doradztwa dla NGO w branży kreatywnej, pod nazwą Kreatywne NGO. Konsultant w zakresie pozyskiwania funduszy na współpracę dwustronną, z krajami należącymi do Partnerstwa Wschodniego. Prywatnie - miłośniczka zwierząt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum