zmiany na Ziemi

Myślisz, że zmiany na Ziemi Cię nie dotyczą?

W ostatnim czasie, który upłynął pod znakiem szczytu klimatycznego i wielkich protestów młodzieży na całym świecie w obronie klimatu, mała księgarnia w Fowey, w Kornwalii zamieściła na swej głównej witrynie następującej treści komunikat: „Uwaga: sekcja z Fantastyką postapokaliptyczną przeniesiona została do Spraw Bieżących. #ExtinctionRebellion”. Brytyjski humor w najlepszej formie – subtelnie, ale dobitnie.

Brytyjczcy potrafią w sposób niezwykle przystępny, jak i zabawny, mówić o rzeczach trudnych. Podobnie jest w nowym serialu HBO i BBC „Rok za rokiem”i podobnie, rzeczywistość w nim przedstawiona jest nieuchronnie apokaliptyczna. Sześcioodcinkowy obraz zaprasza nas w podróż w niedaleką całkiem, dystopijną – tylko poniekąd – przyszłość, zaczynając w roku 2019, a kończąc w 2034.

Obraz zaprasza w sam środek życia rodzinnego Lyonsów, wielopokoleniowej rodziny z Manchesteru, w szczególności czwórki dorosłego rodzeństwa i ich najbliższych. Jesteśmy z nimi przy narodzinach, pogrzebach, ślubach i rozwodach. Zapraszają nas do stołu, do łóżka i w środek rodzinnej kłótni. Są przesympatyczni i od razu czujemy z nimi głęboką więź. Ta stosunkowo stabilna struktura rodzinna jest jednak jedynym constans w świecie, który z każdym odcinkiem zmierza ku apokalipsie, czy to w kwestii zmian klimatycznych, porządku politycznego, czy swobód obywatelskich.

zmiany na Ziemi
foto. @matteocatanese

Rodzina Lyonsów jest w tej rzeczywistości jak krąg klanu siedzącego przy ognisku, który w cieple ognia i bliskości znanych ciał ogrzewa się nawzajem i chroni przed światem zewnętrznym. Bardzo szybko przestaje tak być. Z ciemności nocy wychodzić zaczynają coraz to nowe zagrożenia i każdy z członków rodziny zostanie wcześniej czy później dotknięty jakimś dramatem. Stephen traci dobrą pracę i oszczędności życia, Daniel partnera, Ruth zostaje zamknięta w nowo stworzonej „gorszej” strefie miasta, w której mobilność zostaje ograniczona, życie Edith wisi na włosku po wystawieniu na śmiertelną dawkę promieniowania. Ognisko nadal płonie, dalej jesteśmy blisko, ale już nie tacy sami. Nie możemy tego samego jeść, nie cieszymy się tymi samymi swobodami co kiedyś, nasi bliscy zostają aresztowani, są śmiertelnie zagrożeni, nie wiemy co wydarzy się jutro.

Utrzymujemy te same tradycje i zwyczaje, ale dystopijna rzeczywistość, kiedyś w sekcji z fantastyką, wziera w nasz krąg coraz bardziej i nie da się już udawać, że jej nie ma. Pod koniec serialu mamy wręcz wrażenie, że świat się kończy i to wcale nie ten serialowy, odległy od nas o parę, parędziesiąt lat, ale ten nasz, tu i teraz. Bo realność przedstawianych postaci i wydarzeń nie odbiega wcale od tego, co za oknem w ten październikowy dzień.

Serialowa wizja nie kończy się happy endem, choć następuje przełom. Ciepło ogniska i bliskich ciał trwa niezmiennie, ale wszyscy bohaterowie angażują się, bardziej lub mniej z własnej woli, w otaczającą ich rzeczywistość, pozostawanie tylko w cieple rodziny staje się niemożliwe, bo świat wdarł się w każdą jej sferę.

zmiany na Ziemi
foto. @illiyapresents

I my też nie jesteśmy w sytuacji, która może zakończyć się całkowitym happy endem, na to już za późno. Sunie jednak przez całą kulę ziemską nowy pochód, który daje innego rodzaju ciepło i bliskość i ma naście lat. Nie jest to czas na siedzenie w kręgu, gdzie bezpieczeństwo znajomego sprawia, że wydaje nam się, że nie jest jeszcze tak źle. To jest czas, by dołączyć do tych młodych, którzy rezygnują z bezpieczeństwa dotychczasowego życia i wychodzą żądać zmian. Bo choć nasza indywidualna odpowiedzialność za środowisko jest nie do przecenienia, to niestety większość odpowiedzialności spoczywa na rządach i wielkich korporacjach i jeśli one się nie zmienią, nie zmieni się nasz los.

Ale dołączyć do tego pochodu młodych możemy też na indywidualnym poziomie – nasze działania i wybory konsumpcyjne mają ogromne znaczenie i im więcej będzie osób świadomie działających na rzecz ekologii w naszym regionie, tym bardziej pozostałe części świata będą musiały się do tych wymogów dostosować. To, czy kupuję tzw. szybką modę, tanie ubrania, które są do wyrzucenia po jednym sezonie, wpływa na to, czy kraje rozwijające się będą ich więcej produkować. Przemysł odzieżowy jest bowiem, zaraz po paliwowym, największym trucicielem środowiska!

foto. @louishansel

Odmawianie plastikowych opakowań i domaganie się zastępowania ich innymi tworzywami wpływa na firmy, które je produkują. Ogromnym trucicielem jest również przemysłowa hodowla zwierząt, przemysł hodowlany odpowiedzialny jest za 18% emisji gazów cieplarnianych produkowanych przez człowieka, zużywa ogromne ilości czystej wody i zbóż. Również produkcja nabiału ma bardzo niekorzystny wpływ na środowisko, nie mówiąc już o etyczności obydwu tych przemysłów – zwierzęta są w przytłaczającej większości traktowane koszmarnie i cierpią przez całe swoje życie. Dobrze zbalansowana dieta roślinna jest jedną ze zdrowszych, a produkty roślinne, włączając wegańskie sery, czy śmietany są dostępne w bardzo wielu miejscach.

Wiem, że osobiste zmiany stylu życia, diety i wszelkiego rodzaju przyzwyczajeń to te, które wprowadza się najtrudniej. Zwłaszcza kiedy widzimy polityków i liderów korporacji, którzy nie podejmują działań niebędnych do uratowania tego, co jeszcze uratować możemy. Nie zgadzam się jednak na bierność i staram się wprowadzać choć część tych zmian w swoim własnym życiu. Bo może jesteśmy już w erze postapokaliptycznej fantastyki, może dystopijne seriale wydają się zbieżne z codziennością za oknem, ale w jakiejkolwiek sytuacji byśmy nie byli, to jak wyglądać będzie jutro zależy od nas, tak samo jak od polityków. I to właśnie widzę gdy patrzę na Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w każdy piątek – niezachwianą wiarę w to, że mamy wpływ!

zmiany na Ziemi
foto. @aplaceforcreation

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w Centrum