Dom artystki foto. Maria Dolczewska

Malarstwo Sylwii Gromackiej – Staśko: kolorowy dar

Sylwia Gromacka – Staśko urodziła się i mieszka w Droszkowie koło Zielonej Góry. Jej prace czarują kolorami i zapraszają w inny świat. Od kilku lat malarka kojarzy się zielonogórzanom z barwnymi plakatami i banerami, które ozdabiały znane w całej Polsce Winobranie. W twórczości artystki znajdziemy jeszcze więcej nawiązań do regionalnej tradycji, ale o tym za chwilę.

Gdy przygotowywałam się do tego artykułu – zastanawiałam się, co najbardziej oczarowało mnie w pracach Sylwii. Pierwsze to były domki i kolory – wyraźne, odważne. Drugie to fakt, że jej malarstwo jest darem. Darem, który otrzymała i pięknie go rozwija, ale też obdarza nim ludzi, z którymi ma kontakt.

Ostatnio dużo rozmawiałam z Sylwią o jej twórczości, o tym co ją motywuje i inspiruje do pracy. Zapytałam ją jak to wszystko zaczęło się?

Maluję od dziecka, pamiętam jak już w przedszkolu wyszukiwałam kolorowanki, ale takie, aby na nich było jak najwięcej do zrobienia, a dokładniej, aby miały motywy z kwiatkami”.

Byłam na kilku wystawach obrazów Sylwii Gromackiej – Staśko i oglądałam uważnie jej prace pełne detali. Domy, domki i domeczki, kolorowe jak z bajki. Na tęczowym drzewie wielobarwne ptaszyny. W zakamarkach wszędobylskie koty, a jeden nawet wskoczył na księżyc. Jak za dawnych lat można pojeździć na koniku na biegunach. Świat zaczarowany w tych obrazach, przenika, zaraża i inspiruje.

O swoich pracach Sylwia mówi: „Można powiedzieć, że są naiwne, to znaczy szczere, płynące z serca. Jest to najczystsza forma malarstwa – intuicyjna. Motywy świata dziecięcego, bajkowe pojawiły się u mnie wraz z narodzeniem córki. Już się nie bałam powrócić do dzieciństwa. Kolor wtedy też się zaznaczył. Czasami trzeba kolorem zaznaczyć świat i go przemalować. Kolory to forma terapii, są intensywne, nie boję się różu, nie boję się turkusu”.

Barwy, o których tak dużo mówiła Sylwia wkradają się wszędzie, przenoszą się na ubrania, torby, buty. Artystka sama maluje swoją odzież i jak mówi: „Stroje to mój charakter, chcę przełamać stereotypy, sztywność, przenieść ludzi w bajkę, w inną krainę.

Zapytałam, kiedy malowanie przestało być hobby, a stało się sposobem na życie, może nawet codziennością?

Pasję zmieniłam w zawód, kiedy byłam już gotowa podjąć decyzję o wolności w sztuce i dla sztuki. Spełniam w ten sposób swoje marzenie, odwieczne pragnienie, chyba już z dzieciństwa. Uświadomiłam sobie, że aby być szczęśliwą i móc się dzielić z innymi muszę całkowicie oddać się tworzeniu, a jednocześnie stworzyć jakiś twór, aby żyć. Czasami uświadamiamy sobie, mówiąc: jeszcze trochę, jeszcze troszeczkę i już będę robić to, czy tamto. Ale może ta chwila nie nadejdzie, a może znowu, coś nam plany spierniczy… (Pierniczy od ciastka) I co?! Dlatego musimy spróbować, aby wiedzieć, czy to ciacho było dla nas, czy nie… Bo jak inaczej się dowiemy? Tak na moim przykładzie: czy byłaby ze mnie niezła artycha, czy może rowerowa szprycha (ha ha)”.

Gdy patrzę na prace Sylwii Gromackiej – Staśko mogłabym powiedzieć, że „niezła z niej artycha”, a twórczość dosłownie przeniknęła do wielu zakamarków jej domu i jej życia. Córka, o której wspominała i której pojawienie się wyzwoliło całą paletę kolorów, ma już 10 lat i czasem maluje z mamą.

Większość ludzi kojarzy Sylwię z bajkowymi obrazami, ale okazuję się, że jest ona wszechstronną malarką. Spod jej pędzla od czasu do czasu wychodzą piękne abstrakcje, martwa natura, pejzaże. Stałymi gośćmi jej pracowni są skrzydlate anioły. Artystka maluje też drewniane rzeźby, ozdabia stare meble, deski. Jest również ilustratorką. Niedawno rozpoczęła współpracę z Tomem Justyniarskim i przygotowała rysunki do jego bajki „Książę i Rumak”.

Jak wcześniej pisałam Sylwia dzieli się tym, co potrafi. Obdarza swoim kolorowym światem odbiorców jej dzieł, ale też zaprasza do współtworzenia. Pokazuje swój warsztat, uczy. Organizuje otwarte plenery i spotkania. Prowadzi warsztaty dosłownie dla wszystkich. Zaraża swoją pasją i kolorami dorosłych, dzieci i młodzież. W pracy z innymi zwraca uwagę na to, co dla niej bardzo ważne, na wolność w ekspresji i w doborze kolorów. Pod jej kierunkiem każdy może poczuć się artystą. Z kilku, z pozoru bezsensownych, kresek lub plam powstają piękne prace.

Malarka jest wielką miłośniczką swojego Droszkowa i regionu. Niedawno zainspirowała cały zespół pasjonatów i wspólnie odtworzyli historię niepozornej droszkowskiej górki -„Kobelki”. Można powiedzieć, że artystka ożywiła miejsce sprzed lat. Pokazała wszystkim, że jej ukochany Droszków może stać się ważnym punktem winiarskiej tradycji pielęgnowanej w okolicach Zielonej Góry. Oczywiście „przeniosła” na swoje płótna górkę „Kobelkę” ozdobioną nieistniejącą już wieżą winiarską. Kilka lat temu, wspólnie z zaprzyjaźnionymi artystami, stworzyła „Lubuski Szlak Twórczy”. Celem tego szlaku jest promowanie rękodzieła powstającego w okolicach Zielonej Góry, a w przyszłości w większej części regionu. Każdy punkt tego szlaku to otwarty dom, w którym można tworzyć razem z artystami. O każdej porze roku gościnny dom Sylwii Gromadzkiej – Staśko i jej rodziny zaprasza do współpracy wszystkich, którzy czują sztukę.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w- centrum