Slow life

Włącz tryb: Slow Life

Żyjemy szybko. Dużo konsumujemy, mało śpimy i coraz mniej ze sobą rozmawiamy. Określenia „w biegu” i „nie wyrabiam” robią karierę niczym super marki na globalnym rynku. Pośpiech to nasze drugie imię, brzmi nieco jak unisex, więc może być stosowane przez obie płcie. A idąc za znanym powiedzeniem – gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy – dojść można do tego, że pośpiech często obniża jakość wykonywanych przez nas czynności. Nie da się wykonać wszystkiego dobrze, wykonując tych czynności zbyt wiele. Z czegoś więc trzeba zrezygnować, odłożyć na później, zmodyfikować tę potrzebę.

Chcę mieć wszystko tu i teraz

Chcę. Ale mieć nie będę. Bo to zwyczajnie niemożliwe. Nie zrobię doktoratu i nie napiszę w ciągu trzech lat dwóch wybitnych książek i serii artykułów skoro chcę w tym czasie zająć się także wychowaniem dzieci, zapewnić im czas, troskę, uwagę, przyzwyczaić do ekologicznego domowego jedzenia, jakie robić będę codziennie w domu. Uważam, że dzieci powinny mieć kontakt ze zwierzętami, więc chcę adoptować psa, którym także trzeba się zająć. Dzieci powinny też poznawać świat, więc chcę im go pokazać. Góry, Mazury i Bieszczady. O mężu nie zapomniałam oczywiście. Będę dzielić jego pasję, oglądając wspólnie żużel gdy dzieci zasną, a w letnie weekendy będziemy wędkować. Codzienne zmagania opiszę na blogu tak, by został zauważony, doceniony i miał rzesze fanów. No i koniecznie chcę działać społecznie.

Nieuchronnym procesem takiego myślenia jest więc frustracja wynikająca z niemożności pogodzenia wszystkiego. Zawsze trzeba coś wybrać. To, co jest priorytetem, a jeśli starczy czasu dołożyć to, co ma dla nas następną w kolejności wartość. A one bywają w naszym życiu różne. Dla niektórych są to dzieci i rodzina, dla innych kariera, podróże, ciekawy inspirujący związek, pomaganie innym-pokrzywdzonym przez los, ubogim dzieciom, osobom starszym, zwierzętom.

Warto więc planować nasze działania, ale i modyfikować potem te plany dostosowując je do zmieniających się okoliczności, nie zamykać się w nich z trzaskiem, wypracowywać w sobie pewną elastyczność. Będzie nam wówczas łatwiej żyć i działać.

foto. Pixabay

Czasem mniej, znaczy więcej

Jeśli wykonam dwa projekty, wykonam je z pewnością lepiej niż trzy zrobione w tym samym czasie. Jeśli spotkam się z przyjaciółką na pogaduchy, jesteśmy w stanie otworzyć się na usłyszenie drugiej strony (nie mylić ze słuchaniem, bo można słuchać, a nie usłyszeć), skupimy się na naszej relacji, na sobie. To dbanie o więzi, jakie nas łączą. Nie da się tego zrobić, widując się głównie w dużym gronie, hałasie, lub jedynie przez telefon czy np. Facebook. Doceńmy to, co posiadamy – obecne przyjaźnie i znajomości, dopieszczajmy je i rozwijajmy. Starajmy nie rozmieniać się na drobne, bo naprawdę 500 znajomych na Facebooku, z których części z pewnością nawet nie znamy, nie zmieni naszego życia na bardziej wartościowe i nie zastąpi nam bliskich relacji. Choćby lajkowali każde zdjęcie, które tam wrzucimy.

Efekt obecnych czasów, czy nasz wybór?

Często chcąc zwolnić: usprawiedliwiamy się, że żyjemy szybko w efekcie czasów i okoliczności, w jakich funkcjonujemy. Czy jednak jest to prawdą? Moim zdaniem częściową, albowiem rytm nierzadko narzucony zostaje nam poprzez pracę, zobowiązania itd.

Jednak co do reszty powodów – zawsze mamy wybór. I zawsze możemy zwolnić, zacząć żyć nieco inaczej, cieszyć chwilą (zacznijmy w ogóle te chwile dostrzegać!). Pamiętajmy, że szybkie tempo nie zawsze zwiększa szanse na szybsze znalezienie się na mecie (któż z nas nie pamięta bajki o żółwiu i zającu?). Bywa też tak, że sami podświadomie narzucamy sobie zbyt szybkie tempo, bo jest ono dla nas pewną formą ucieczki. Rzucając się w wir zajęć, nie myślimy o kłopotach, kredycie, nieudanym małżeństwie. Powoduje to jednak tylko tyle, że szybciej dobiegniemy do muru, za którym uciec już nie będzie dokąd. Wówczas pozostanie zmierzenie się z własnymi problemami. Często bolesne.

foto. Pixabay

Celebruj chwilę!

Nauczmy się bardzo ważnej rzeczy -celebrowania chwil. To może być doskonały początek wprowadzania kolejnych zmian. Sami bowiem odczujemy, jaką przyjemność może nam dać powolne wypicie popołudniowej filiżanki kawy, czy herbaty, przy fajnej muzyce, jaką lubimy i w towarzystwie kogoś, kto jest dla nas ważny – męża, mamy, przyjaciółki, czy zaprzyjaźnionej sąsiadki. Celebrujmy spacer z psem, nie poganiajmy go gdy chce zrobić dodatkową rundkę wokół bloku, spróbujmy ugotować coś „nie w biegu”.

Wyciszajmy się, doceniajmy to, co mamy i osiągnęliśmy, dbajmy o swoje otoczenie, kreujmy je, starajmy się żyć w zgodzie z sobą, innymi ludźmi, doceniajmy uroki przyrody. Czerpmy pozytywne wibracje i sami przekazujmy je dalej. Życie składa się przecież z miliona chwil i od nas samych zależy jakich barw im nadamy.

I pamiętajmy: zmiana trybu życia jest zawsze naszym wyborem. I zawsze możemy go dokonać.


Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Dołącz do Nas!

w- centrum