Kiedy mniej znaczy więcej, czyli czym jest Zero/Less waste

Ciągle płoną lasy amazońskie. Na Pacyfiku pływa wielka plama śmieci. Lodowiec się topi. Z roku na rok jest coraz upalniej. Co to znaczy? Dlaczego tak się dzieje i co możemy z tym zrobić?

Nie jest tajemnicą, że klimat się zmienia. Zmiany te jednak w ostatnim czasie bardzo przyspieszyły i stały się prawdziwym globalnym problemem. Świat stanął w obliczu katastrofy klimatycznej. Szacuje się, że jeśli nie zrobimy nic, by ją powstrzymać, to do 2050 roku zmiana dotyczyć będzie nie tylko warunków pogodowych, ale też otaczających nas flory i fauny, a co za tym idzie, także i nas samych.

Największymi problemami dzisiejszego świata są konsumpcjonizm, zalew plastiku i nadmierna emisja CO. Jak to się stało i co to tak naprawdę oznacza?

Najlepszy wynalazek czy największy wróg?

Plastik jest obecny w każdej dziedzinie życia – w opakowaniach kosmetyków, jedzeniu, ubraniu, wyposażeniu domu. Mikroplastik zaś obecny jest nawet w składzie kosmetyków, takich jak peelingi czy szminki. Ostatnie badania potwierdzają nawet jego obecność w krakowskim powietrzu. Czy każdy z tych plastików jest taki sam?

Typów plastiku jest kilka i chociaż ciężko powiedzieć, żeby jedne były dobre, a drugie złe, to rzeczywiście część z nich nadaje się do ponownego przetworzenia, więc stanowi tzw. mniejsze zło. Część natomiast nie nadaje się do niczego poza wyrzuceniem i w konsekwencji często ląduje w morzach i oceanach, a w skrajnym przypadku może do nas wrócić… w zjadanej rybie. Jak odróżnić od siebie typy plastiku i wiedzieć, który jest możliwy do przetworzenia? Oznaczenia są umieszczane na opakowaniach, poniżej kilka szczegółów na ich temat:

1 – PET / PETE – to politereftalan etylenu, jedno z najczęściej wykorzystywanych tworzyw, głównie przy produkcji plastikowych butelek do napojów, naczyń jednorazowego użytku oraz włókien sztucznych. Ten typ plastiku i wyrobów nie powinien być wykorzystany ponownie, ze względu na możliwość występowania w nim ksenoestrogenów wpływających na układ hormonalny. Nie powinno się ich także poddawać bezpośredniej ekspozycji na słońce.

2 – HDPE – to polietylen wysokiej gęstości. Wykorzystywany do produkcji folii spożywczej oraz pojemników, a poza przemysłem spożywczym także do wytwarzania rur, nart oraz… zmywaczy do paznokci. Opakowania zrobione z tego tworzywa można używać ponownie, jest on bowiem jednym z najbezpieczniejszych tworzyw sztucznych.

3 – V / PVC– to polichlorek winylu. Używany w produkcji folii do pakowania żywności, ale także w przemyśle budowniczym – podłogi, wykładziny, drzwi, okna. Oraz do wyrobu płyt gramofonowych. Niestety wydziela on silne toksyny, szczególnie w procesie spalania.

4 – LDPE – to polietylen niskiej gęstości. Stosowany jest głównie w branży spożywczej do produkcji opakowań oraz w przemyśle farmaceutycznym. Służy do produkcji wielu rodzajów opakowań do żywności. Można go ponownie użyć, jest  jednak mniej bezpieczny dla zdrowia niż HDPE i PP.

5 – PP – to polipropylen wielokrotnego użytku. Najczęściej używany do produkcji opakowań do żywności, ale także rur i izolacji przewodów elektrycznych. Drugi po HDPE najbezpieczniejszy z tworzyw plastikowych.

6 – PS – to polistyren, znany jako styropian. Ze względu na wydzielanie toksyn nie powinno się go stosować jako opakowania żywności, wbrew jego popularności wśród opakowań na wynos w restauracjach, lub przykrywek do jednorazowych kubków na kawę.

7 – INNE / OTHER – to tworzywa pozostałe. Nie powinny być wykorzystywane do produkcji opakowań na żywność, gdyż może się w nich znajdować niebezpieczny dla naszego zdrowia bisfenol A (BPA). Związek ten może przyczynić się do powstania chorób układu nerwowego i hormonalnego, min. Alzheimera czy depresji. BPA jest wykorzystywane np. w butelkach dla dzieci, czy pojemnikach na żywność. Szkodliwe substancje wydzielają się przede wszystkim podczas podgrzewania. Najlepiej unikać wszelkich opakowań i wyrobów zawierających BPA.

A co z recyklingiem? W Polsce przetworzeniu ulegają PET, LDPE oraz PP, ale wpływa na to wiele czynników: co było przechowywane w danych opakowaniach, w jakim jest kolorze (PET w kolorze czarnym jest całkiem niemożliwy do recyklingu). Foliowe siatki, które również można przetworzyć, rzadko są zbierane selektywnie, wiec odzyskuje się z nich niewielkie ilości materiałów. Pamiętajmy także, że tworzyw nie da się odzyskiwać w nieskończoność, po każdej obróbce produkty są bowiem coraz niższej jakości. Recyklingowi w Europie poddaje się mniej niż 30% wszystkich tworzyw sztucznych, w Polsce jest to nieco więcej, wciąż jednak stanowi to przytłaczającą ilość niewykorzystanych tworzyw, które zalegają wokół nas, niszcząc nasze środowisko, zdrowie i przyjemność obcowania z naturą.

Zanim podejmiemy więc decyzję, co kupujemy i w jakim opakowaniu, ważne aby sprawdzić z jakim rodzajem tworzywa mamy do czynienia. Tam, gdzie to możliwe, najlepiej w ogóle zrezygnować z tworzyw sztucznych i pochodnych plastiku na rzecz szkła, papieru czy… braku opakowania. Segregowanie śmieci jest ważne, ale tak naprawdę stanowi ono mniejsze zło, najlepiej ograniczyć ich tworzenie, aby nie trzeba było ich sortować, przetwarzać czy składować.

Za dużo, za szybko, na chwilę

Konsumpcja. Kupuj więcej, kupuj na zapas, promocja: kup 5 w cenie 2. Współczesny świat, reklama i wszechobecny marketing bombardują nas takimi hasłami na co dzień. Pamiętając albo słysząc jak było w poprzednim systemie, gdzie brakowało wszystkiego, zachłysnęliśmy się możliwościami, wszechobecnością sklepów, ilością towarów. Kupujemy, kupujemy, kupujemy… czy tędy droga? Gdzie kończy się normalne kupowanie towarów, a zaczyna nadmierny konsumpcjonizm?

Żyjemy w czasach kiedy bardzo silnie określamy się przez posiadane przedmioty i rzeczy, którymi się otaczamy. Często nie nabywamy tego, co zaspokaja nasze potrzeby, ale to czego posiadanie wymusza na nas społeczeństwo, moda, czy reklama. Krytycy rozbuchanego konsumpcjonizmu ukuli pojęcie „affluenza”, będące połączeniem angielskich słów affluence czyli dostatek oraz influenza czyli grypa. Ma ono oznaczać chorobliwe i jednocześnie zaraźliwe i rozprzestrzeniające się na inne środowiska czy społeczeństwa kupowanie, marnotrawstwo, zadłużanie się aby kupić więcej i tym samy udowadniając innym naszą wartość poprzez posiadanie nowych, lepszych rzeczy. Jednak kupując rzeczy, których tak naprawdę nie używamy, często w końcu wpadamy w pułapkę i czujemy się nimi przytłoczeni.

To także ma szalony wpływ na środowisko. Dostępność wszystkiego wszędzie i zawsze powoduje, że przestaliśmy naprawiać, nauczyliśmy się za to wyrzucać, aby za chwilę sięgnąć po nowe. Dzisiejsze sprzęty nie mają działać przez dekady, jak to bywało przed laty. Najlepiej, żeby psuły się tuż po zakończeniu okresu gwarancyjnego oraz żeby nie dało wymienić się części. Wtedy konsument wróci do sklepu i kupi nowe. A co ze starym? Na śmietnik! W skrajnym przypadku – do lasu!

Warto nauczyć się więc postawy dbania o swoje rzeczy kiedy jeszcze są w dobrym stanie, odpowiedniej konserwacji obuwia czy odzieży, a także sprzętów AGD i RTV. Nauczyć się, że to nie rzeczy nas określają i nowy telefon nie sprawi, że będziemy ciekawsi, lepsi, fajniejsi.

Swoją cegiełkę do rozszalałego konsumpcjonizmu dokładają też firmy odzieżowe. Nie da się ukryć, żyjemy w czasach fast fashion. Kiedyś marki sprzedające ubrania prezentowały nowe kolekcje dwa razy do roku: sezon jesienno-zimowy oraz wiosenno-letni. Teraz kolekcje zmieniają się w przeciągu tygodnia, czy też kilku.

Tony niesprzedanych ubrań lądują w magazynach, by dać miejsce w sklepie na nowe, a stamtąd zwykle jadą do spalarni. Produkcja przeniosła się do Azji, głównie Chin i Bangladeszu, gdzie koszty wytworzenia odzieży są bardzo niskie. Przynajmniej dla końcowego odbiorcy, czyli klienta sklepu czy butiku. Nie zastanawiamy się nad tym czemu cena jest tak niska, cieszymy się, ze mamy pięćdziesiąty T-shirt za 30 zł. Tymczasem prawdziwa, a bardzo wysoką cenę płacą pracownicy zatrudnieni
w azjatyckich szwalniach. Warunki pracy w tych zakładach są tragiczne: ogromny hałas, narażenie na kontakt z substancjami chemicznymi bez żadnego zabezpieczenia, niebezpieczne warunki budowlane, nieludzkie godziny pracy i wynagrodzenie poniżej ludzkiej godności. Czy naprawdę chcemy uczestniczyć w tym procesie? Zastanówmy się nad tym przymierzając kolejny tani fatałaszek w sklepie…

Coraz częściej można usłyszeć ostatnio o Slow fashion. Co to takiego? To moda zrównoważona. Oparta na ekologicznych i dobrych materiałach, często pochodzących z recyklingu. Szyta w Polsce, albo w humanitarnych i etycznych warunkach (fair trade).

A przede wszystkim to niekupowanie nadmiernych ilości. Niezapychanie swojej szafy milionami ubrań, z których i tak większości nie mieliśmy na sobie od miesięcy, albo… lat. Może czas przejrzeć swoja szafę i zobaczyć czy wszystko co w niej mamy jest na pewno potrzebne? A to, z czego możemy zrezygnować oddać potrzebującym, sprzedać, podzielić się z innymi? Kolejne zaś, już przemyślane zakupy robić u producentów promujących Slow fashion, albo z drugiej ręki.

Na marne!

Konsumpcjonizm dotknął też w ogromnym stopniu żywność. Kupujemy za dużo i nie dajemy rady tego zjeść, przerobić, zakonserwować. W Europie marnuje się w związku z tym ok. 50 mln żywności, przeciętnie 92 kg na osobę. I chociaż wydaje się, z perspektywy konsumenta, że winę za to ponoszą producenci czy sklepy, to niestety prawie połowa wyrzucanej żywności pochodzi z gospodarstw domowych. Głównie są to tzw. produkty obiadowe, pieczywo oraz owoce i warzywa.

W Polsce prężnie działają banki żywności, które ratują żywność przed zmarnowaniem, głównie tą nadmiernie wyprodukowaną, aby następnie przekazać ją osobom potrzebującym. Od kilku lat rozwija się tez w naszym kraju sieć Jadłodzielni. To miejsca pełne lodówek i półek, gdzie można zostawiać jedzenie, którego nie jesteśmy w stanie wykorzystać, a wciąż jeszcze jest przydatne do spożycia. Możemy też z tego miejsca brać produkty, które się nam akurat przydadzą, zostawiane przez innych. Jadłodzielnie nie działają w myśl idei pomocy potrzebującym. Ich głównym założeniem jest uratowanie żywności przed zmarnowaniem i nie ma tu znaczenia, czy poczęstuje się osoba biedna czy bogata. Oprócz osób prywatnych, często swoje niesprzedane produkty przynoszą tam piekarnie czy małe lokale gastronomiczne, firmy po różnego rodzaju konferencjach, czy spotkaniach. Przywożone są tam też pozostałości po imprezach okolicznościowych, np. weselach.

W Polsce sytuacja z marnowaniem żywności ma szanse się poprawić ze względu na nową ustawę o jej przeciwdziałaniu. Nakłada ona na sklepy wielkopowierzchniowe obowiązku przekazywania niesprzedanych produktów organizacjom charytatywnym. Wg obliczeń Banku Żywności, pomoże to zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy ton żywności.

Jak ratować planetę na własną rękę?

Wielkie zmiany musza być wprowadzane systemowo, potrzebna jest zmiana prawa, zmiana podejścia rządzących, zmiana nastawienia producentów, a także sposobu ich pracy. Nasz wpływ tutaj to wybory – głosowanie na partie, które obchodzi środowisko i chcą coś w tym kierunku zmienić. Ale także glosowanie portfelem podczas zakupów, co często pokazuje producentom, że nie tędy droga. Im więcej osób buntuje się przeciwko złym składom, opakowaniom, rozwiązaniom, tym większa szansa, że coś się zmieni. Możemy też działać na mniejszą, swoją prywatną, domową skalę.

Kuchnia bez odpadów

Zarówno rozwój technologiczny jak i wzrost produkcji i użycia plastiku w życiu codziennym, spowodowały, że rozwiązania, które dawniej były dosyć powszechne, zostały wyparte przez rozwiązania jednorazowe. I tak ściereczki kuchenne zostały wyparte przez ręczniki papierowe. Siatki czy torby na zakupy zostały zastąpione przez jednorazowe woreczki. I to są najprostsze rozwiązania, które możemy wprowadzić w swoje życie – wrócić do starych rozwiązań. Male woreczki na owoce, warzywa i pieczywo również możemy zastąpić materiałowymi torebkami, a nawet w przypadku większych produktów, całkiem z nich zrezygnować.

Kolejną zmianą jest kupowanie produktów w opakowaniach innych niż plastik czy tetrapak – przede wszystkim w szkle, w ostateczności metalu. Pewne produkty można też próbować robić w domu, zamiast kupować je w sklepie. Zyskujemy wówczas również pewność co do ich składu. Mogą być to na przykład jogurt, hummus czy słodkie przekąski.

Coraz bardziej popularna staje się także kuchnia zero waste, zakładająca ograniczenie marnowania jedzenia poprzez wykorzystywanie elementów, które mogą wydawać się odpadami – pesto z liści rzodkiewki, chipsy z ziemniaczanych łupinek. A co z elementami roślin, których nie da się wykorzystać? I tutaj można wprowadzić rozwiązanie ekologiczne – domowy kompostownik. Przy pomocy dżdżownic na balkonie lub w piwnicy możemy kompostować resztki roślinne i następnie używać kompostu do nawożenia domowych roślin. Nie jest to wcale rozwiązanie możliwe wyłącznie w domu jednorodzinnym, można je wprowadzić także mieszkając w bloku.

Często kupujemy opakowania artykułów spożywczych, których nie potrzebujemy w aż takich ilościach. Rozwiązaniem tego problemu jest kupowanie na wagę. W większych miastach powstają sklepy zero waste, gdzie produkty, głównie sypkie, sprzedawane są do własnych opakowań lub takich, które nie są szkodliwe dla środowiska. Wiele supermarketów wprowadza też możliwość kupowania serów, wędlin czy mięsa do własnych opakowań, zamiast do plastikowych rynienek czy foliowych woreczków.

Natomiast najprostszym rozwiązaniem, które najszybciej można wprowadzić w życie jest niekupowanie wody w plastiku, ale… picie jej z kranu. Oczywiście należy sprawdzić czy wodociągi w miejscu naszego zamieszkania rekomendują picie takiej wody – czasem ze względu na zanieczyszczenie czy stan rur może tego rozwiązania nie polecać. Nie mniej w większości polskich miast jest to możliwe. Woda w kranie musi spełniać dużo wyższe normy niż woda butelkowana. Dodatkowo zawiera ona więcej minerałów i biopierwiastków1. Jest to więc rozwiązanie tańsze, bardziej ekologiczne i prostsze.

Ekologiczna łazienka

Higiena i porządki – tutaj możliwości są ogromne. Przerażająca ilość rzeczy pakowana jest w plastikowe, nieprzetwarzalne opakowania. Co możemy z tym zrobić?

Po pierwsze zrezygnować z wszelkich płynnych rozwiązań. Żel pod prysznic możemy zastąpić starym dobrym mydłem, szampon – jego odpowiednikiem w kostce, których w ostatnim czasie wiele pojawiło się na rynku. Płyny do prania, które kilka lat temu zrewolucjonizowały rynek, są skrajnie nieekologicznie, bowiem do ich wytworzenia potrzebne są bardzo duże ilości wody. Na rynku pojawiło się jednak sporo ekologicznych proszków, opartych na naturalnych składnikach, można też niedużym wysiłkiem samemu przygotować swój domowy proszek używając płatków mydlanych, sody kalcynowanej, boraksu i wybranego olejku eterycznego, który nada praniu ulubiony zapach. Nie musimy też truć siebie i bliskich oparami z chemicznych środków czystości. Większość środków z powodzeniem możemy zastąpić octem, czy pastą z sody, dodając do nich olejki eteryczne, aby poczuć odświeżający aromat, znacznie zdrowszy i przyjemniejszy dla naszego nosa niż ciężki chemiczny zapach sklepowych detergentów.

Z wielu względów to my, kobiety produkujemy wiele odpadów „łazienkowych”. Przyczyną tego jest mnogość kosmetyków do każdej części ciała, płatki kosmetyczne czy środki higieniczne takie jak podpaski czy tampony. Czy możemy coś zrobić, aby je ograniczyć? Oczywiście! Warto zastanowić się na ile pewnych kosmetyków potrzebujemy, a na ile tę potrzebę wmawiają nam koncerny kosmetyczne. Przykładem takiego kosmetyku są płyny do higieny intymnej. Liczne badania pokazują, że nie wpływa on dobrze na kobiecy organizm, może powodować zaburzenia, dodatkowe infekcje a w skrajnych przypadkach prowadzić nawet do nowotworów. Dzieje się tak ze względu na skład, stosowanie w nim m.in. SLS, które maja negatywny wpływ na nasz organizm.

Część kosmetyków możemy z powodzeniem zastąpić ich odpowiednikami w szkle, papierze czy puszce. W wielu wypadkach świetnie sprawdzają się tez oleje – do pielęgnacji twarzy i ciała, odżywienia włosów czy demakijażu. Te zwykle pakowane są w szklane buteleczki.

Jeśli mowa o demakijażu, nie można pominąć tematu płatków kosmetycznych. Często są one szkodliwe dla naszego zdrowia, ze względu na zawartość chloru, a ponadto ich używanie generuje ogromne ilości odpadów. Możemy je jednak z powodzeniem zastąpić szyjąc lub kupując płatki wielokrotnego użytku z bawełny lub frotte. Nadają się one do prania i mogą służyć nam o wiele dłużej. Innym rozwiązaniem, chociaż też nieidealnym jest rękawica do demakijażu. Nie jest to rozwiązanie w 100% ekologiczne, ze względu na materiał, z jakiego są one wykonane. Mikrofibra podczas prania wyzwala mikrocząsteczki plastiku. Nie mniej jednak podczas demakijażu taką rękawica nie potrzebujemy żadnych kosmetyków, jedynie wody, co daje jej przewagę nad zwykłymi jednorazowymi płatkami.

A jak chronić się podczas miesiączki? I tu powstały rozwiązania przyjazne naturze. Jednym z nich są wkładki i podpaski wielokrotnego użytku, które nadają się do prania. Bardziej rewolucyjnym rozwiązaniem jest jednak kubeczek menstruacyjny. Jest to silikonowy pojemniczek aplikowany dopochwowo, bardzo higieniczny i wygodny. Wiele kobiet obawia się tego rozwiązania, ale gdy spróbuje, nie umie już wrócić do tradycyjnych środków higieny. Kubeczek jest nieco większym wydatkiem (od kilkudziesięciu złotych w górę), niemniej jego trwałość powoduje, że ta inwestycja się zwyczajnie opłaca. Kubeczka można używać nawet do 5 lat, oczywiście odpowiednio go pielęgnując.

Rozwiązaniem zarówno dla kobiet jak i mężczyzn są środki higieny jamy ustnej. Coraz powszechniej dostępne są bambusowe szczoteczki do zębów z naturalnym włosiem oraz pasty do zębów pakowane w szkło, albo produkowane w formie pastylek.

Wspólnym tematem jest też kwestia golenia. Tutaj ponownie możemy wrócić do dawnych rozwiązań – zamiast kupować plastikowe jednorazówki, możemy zainwestować w solidną wielorazową maszynkę do golenia, w której wymienia się żyletki. Z początku używanie takiej maszynki może być trudniejsze, ale po nabraniu wprawy, jest świetnym rozwiązaniem do bardziej ekologicznego, a z czasem
i ekonomicznego golenia.

Dzieci – a śmieci

Rodzice są często narażeni na produkcje dużej ilości śmieci związanej z pielęgnacją swoich pociech czy też z zabawkami. Tu też jednak możemy wprowadzić zmiany, które pomogą planecie. Na rynku pojawiły się dwa rodzaje pieluch, które mogą nam to ułatwić. Pierwsze z nich, to pieluchy biodegradowalne, zrobione z bambusa. Nie rozkładają się one tak jak tradycyjne „pampersy” 100, a w niesprzyjających warunkach nawet 1000, ale 4-5 lat. Inną propozycją dla rodziców są pieluchy wielorazowe. To większy wydatek, ale odpowiednio użytkowane i pielęgnowane, mogą służyć wiele lat, a więc nie tylko jednemu, ale także kolejnym dzieciom.

Ważną kwestią są też zabawki. Obecnie rynek zalewają plastikowe, brzydkie i tandetne produkty, szybko się psujące, a wiec będące odpadem niedługo po wyprodukowaniu. Kupując zabawki dla naszych dzieci, pamiętajmy żeby były one wykonane z bezpiecznych tworzyw (drewno jest tu świetnym rozwiązaniem i ponownie – powrotem do przeszłości), sprawdzajmy też, czy maja atesty. Stawiajmy na jakość a nie ilość.


Starszym dzieciom, uczęszczającym już do szkoły, przygotowujmy też w duchu zero waste przekąski, stawiając przy tym na owoce i warzywa, domowe słodycze, wodę czy sok w bidonie. Nie kupujmy co roku nowych zeszytów – jeśli zostają puste kartki , w miarę możliwości wykorzystujmy zeszyty w kolejnym roku szkolnym.

Powstrzymajmy się również przed kupowaniem co roku pełnej wyprawki, wiele akcesoriów – piórnik, kredki, ołówki nadają się do wieloletniego używania. Zamiast plastikowych okładek, możemy tez spróbować użyć innych materiałów – resztek tapet, papieru pakowego, kartek z kalendarza. Nie tylko zredukujemy ilość plastiku, ale też nadamy rzeczom nowe życie. Jest to także uczenie dzieci prawidłowej postawy, kreatywności oraz zachęcanie ich do wprowadzania takich zmian w swoje życie.

Co jeszcze?

Pomysłów na wdrożenie bardziej ekologicznych rozwiązań jest wiele, właściwie w każdej dziedzinie życia. Co jeszcze możemy zrobić?

  • unikajmy drukowania, jeśli nie musicie tego robić – w pracy pokażmy/ wyślijmy prezentacje, prywatnie – używajmy aplikacji zamiast papierowych biletów, zarówno w komunikacji jak i wybierając się na wydarzenia kulturalne,
  • używajmy jednostronnie zadrukowanego czy zapisanego papieru ponownie do robienia notatek, listy zakupów, czy dając dzieciom zamiast bloku do rysowania,
  • unikajmy brania czegokolwiek na wynos – w miarę możliwości wypijmy kawę czy zjedzmy posiłek na miejscu, ewentualnie zapytajmy o możliwość zakupu kawy do swojego kubka, albo jedzenia do własnego pojemnika. Niektóre lokale, zwłaszcza kawiarnie, obniżają cenę takiej kawy, aby promować proekologiczne rozwiązania,
  • w miarę możliwości wybierajmy najbardziej ekologiczny transport: pociąg zamiast samolotu, komunikację publiczną lub rower zamiast samochodu, a tam gdzie to możliwe, idźmy pieszo,
  • unikajmy używania jednorazowych sztućców, naczyń czy słomek do napojów,
  • nie wyrzucajmy rzeczy, jeśli się zepsują – starajmy się je naprawić – zaszyć dziurę, skleić pęknięcia, oddać specjaliście, który nada rzeczy nowe życie,
  • nie wyrzucajmy – podzielmy się – idea tzw. Swapingu coraz bardziej się rozszerza: organizowane są wydarzenia oparte na wymianie ubrań, książek czy akcesoriów domowych, na Facebooku prężnie działają grupy wymiankowe, coraz częściej można spotkać regały wymiany książek, czy giveboxy,
  • nie dajmy się zwieść firmom, próbującym wypromować się na ekologicznym trendzie, stosując raczej greenwashing, a wiec nazywając produkty eko czy bio, chociaż nie ma to w rzeczywistości nic wspólnego z tymi napisami, wytwarzającym więc gadżety mające wpisywać się w trend zero waste, a będące kolejnym odpadem,
  • w podróży zabierajmy ze sobą domowe przekąski i napoje, żeby nie kupować ich po drodze, kanapki możemy zawinąć w tzw. woskowijki – materiałowe serwetki pokryte woskiem pszczelim, które można myć i wykorzystywać wielokrotnie, stanowią one ekologiczną alternatywę dla folii spożywczej, czy aluminiowej.

Nie da się ukryć, że nasze środowisko, klimat i cała planeta są w wielkim kryzysie. Przede wszystkim potrzebujemy więc zmian systemowych, inicjowanych odgórnie, skierowanych również przeciwko antyśrodowiskowym działaniom wielkich firm czy korporacji i fabryk. Ale każde działanie, nawet najmniejsze, ma znaczenie.

Zmiana zaczyna się bowiem od jednostki, a im więcej osób zacznie wprowadzać ją w swoje życie, tym większą siłę ona zdobędzie. Tym większy może mieć więc wpływ na innych, na otoczenie, na firmy, na rząd. Pamiętajmy o tym myśląc o przyszłości naszej, naszych dzieci i przyszłych pokoleń. Wszystko jest dziś w naszych rękach.

Autor: Karolina Prudło – z wykształcenia ekonomistka, na co dzień zajmuje się usprawnianiem procesów księgowych Rozwija swoje pasje jako słuchaczka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. Wdraża w życie i propaguje zasady zero i less waste w swoim domu i otoczeniu. Kocha przyrodę i podróże.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w- centrum