Dlaczego sabotujemy swoje działania?

  • Jeszcze 5 minut…nic się przecież nie stanie.
  • Na dworze jest zimno, pójdę jutro.
  • Może najpierw zaparzę kawę i przeczytam przy okazji maile.
  • Zerknę co na Facebooku…
  • Kupię sobie jeszcze tylko te szpilki… Przecież są na wyprzedaży.

Wydaje się niewinnie, prawda? No bo przecież co może się stać jeśli odsunę zadanie o kilka minut?

Sabotażysta zazwyczaj działa subtelnie, niepostrzeżenie. Ale potrafi też wystrzelić z grubej rury:

  • Nie dam rady, konkurencja jest zbyt duża.
  • Nie potrafię tego zrobić. Nie znajdę na to czasu.
  • Są dużo lepsi ode mnie!
  • Ja na to nie zasługuję!

Atakuje o każdej porze dnia, niezależnie o tego, co robisz. Ma jeden cel – sabotować Twoje działania! Odwieść Cię od planu, uwić Ci gniazdko w Twojej na pozór ukochanej sferze komfortu… Oj taaak jak tu bezpiecznie i niestresująco!

Magia dzieje się tylko poza strefą komfortu” – powtarzam to sobie za każdym razem kiedy wyjdę poza nią! A zawsze myślałam o sobie jako o nieśmiałej osobie, która w liceum wysyłała koleżankę z ławki kiedy było trzeba coś załatwić!

A Tobie zdarzyło się zrobić coś nieprzeciętnego i poczuć tę ekscytację, co sprawia, że chodzisz 3 metry nad ziemią?

Zdarzyło Ci się zrobić coś pomimo strachu i odkryć ile satysfakcji Ci to przyniosło?

Zdarzyło Ci się sprzeciwić swojemu wewnętrznemu głosowi i iść na trening pomimo zmęczenia, żeby wrócić do domu pełna endorfin?

A mimo to wciąż zdarza Ci się jednak ulegać pokusom sabotażysty?

Kim on jest i dlaczego tak kusi?

Sabotażysta to żaden zły krasnolud, który chodzi za nami krok w krok, to nie gremlin na ramieniu rozrabiający gdzie popadnie, ani nikt inny poza Tobą samą! Tak, to Ty osobiście podejmujesz działania do tego, żeby nie realizować swoich celów! Powodów takiego zachowania może być wiele. Począwszy od schematów, w których żyjesz, wpływu Twojego otoczenia, poprzez to, że nikt nigdy nie nauczył Cię jak walczyć o swoje o marzenia, przez zbyt małą wiarę w swoje możliwości aż do zwyczajnej wygody i tego, że łatwiej jest pozostać biernym. Ale czy faktycznie bycie biernym jest takie komfortowe?

foto. @estherdr

Strefa komfortu

Nie od dziś wiadomo, że zmiany – również te na lepsze – będąc czymś nowym – są dla nas wyzwaniem. Jedni akceptują je bez żadnego wysiłku emocjonalnego, inny potrzebują czasu, żeby z nimi się oswoić, a jeszcze inni reagują zaprzeczeniem i niezrozumieniem. Niezależnie, do której grupy należymy, za nasze reakcje odpowiada nasza strefa komfortu, czyli nasze gniazdko, które sobie uwiliśmy i w którym czujemy się bezpiecznie, bo je znamy i wiemy, co nas tu spotka. Strefa komfortu to również stan, w którym nie czujemy potrzeby stawiania sobie żadnych wyzwań. W strefie komfortu żyjemy z dnia na dzień, robiąc to, co do nas należy. Nie wystawiamy się świadomie ani na stres, ani na ryzyko.

Jak długo tam możemy pozostać? Do czasu, aż nie stanie się coś, co zmusi nas do podjęcia nowego działania. Najczęściej są to sytuacje kryzysowe, które zmuszają nas do reakcji. Ale wtedy pojawia się stres, lęk, nerwy, bywa, że jest to zupełnie ponad nasze siły. Natomiast nie musimy doprowadzać do takich sytuacji jeśli podejmiemy działania znacznie wcześniej, jeśli nie damy naszemu sabotażyście tulić się i kokosić w naszym gniazdku. Dla każdego pisklęcia ten pierwszy lot jest zawsze czymś nieznanym i dotąd nieodkrytym… A jakie horyzonty i przestworza przed nim otwiera! Bądź jak pisklę i nie bój się rozpościerać swoich skrzydeł na wietrze… Brać głęboki oddech w piersi, pełny odwagi i marzeń, które są, roztaczają się przed Tobą…

Nie możemy stać się tym, czym chcemy być, pozostając w tym miejscu, w którym właśnie jesteśmy”. Max DePree

Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę, zacznij od małych zmian, które jak magnez lub kula śnieżna krok po kroku przyciągną do Ciebie coraz większe efekty. O tym więcej w styczniowym artykule:
One simple change: mała zmiana – wielkie efekty

„Jeśli będziemy się wciąż rozwijać, zawsze będziemy poza naszymi granicami, jakie wyznacza nasza strefa komfortu.” John Maxwell

Wewnętrzny monolog

A tymczasem zanim przejdziesz do działa, zastanów się, co Ciebie powstrzymuje przed osiąganiem tego, co chcesz. Jeśli nie będziesz wiedziała, z czym potrzebujesz się zmierzyć, będzie Ci trudno ukierunkować się w przyszłości. Co tak naprawdę Cię przeraża? Krytyka ze strony innych osób? Boisz się ich oceny? Porozmawiaj ze swoim wewnętrznym sabotażystą i poznaj go od podszewki, a zrozumiesz, co Cię powstrzymuje przed pokonaniem go.

Koniec roku to dobry moment na refleksję i podsumowanie dotychczasowych działań. Dokonaj nie tylko rozpoznania sabotażysty, ale zrób też przegląd tego, co chciałaś w tym roku osiągnąć.

Skorzystaj z narzędzia, które dla Ciebie udostępniam za darmo z kodem: WCENTRUM10

P.S. – Od kiedy zrozumiałam, że moja nieśmiałość to tylko moja wyobraźnia i moje wewnętrzne obawy nieznajdujące żadnego pokrycia w świecie realnym, okazało się, że uwielbiam występować publicznie, przed dziesiątkami osób – wydawałoby się, że to jakiś absurd i ostatnia rzecz, która mnie największego „nieśmiałka” świata może się podobać! A jednak! Jara mnie to tak bardzo, że rok 2020 będzie dla mnie rokiem szkoleń w kierunku właśnie wystąpień publicznych i warsztatów offline. Mam nadzieję, że zobaczymy się na jednym z nich!

Go get it girl!

foto. @matheusferrero
Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Dołącz do Nas!

w- centrum