Koniec roku – blaski i cienie

Koniec roku to przeważnie czas wszelkich podsumowań i nowych planów. Czas przyjrzenia się temu, co udało nam się osiągnąć, jakich projektów nie dokończyliśmy, a których nawet nie udało nam się rozpocząć. I najczęściej – co trzeba przyznać – takie „porządki” w planach bywają mocno frustrujące.

Jaka jest tego przyczyna?

Zwykle bardzo prosta, bowiem z roku na rok powielamy ten sam błąd, nie wyciągając z niego konstruktywnych wniosków. A mianowicie planujemy zbyt wiele. Styczeń witamy więc z kalendarzem pełnym zapisków, planów, nowych przedsięwzięć, idei, motywujących cytatów i ambicji. Postanawiamy w końcu wykonać odkładany remont, zapisać się na kilka kursów, zmienić dietę, wprowadzić do kuchni i łazienki więcej produktów bez chemii, uprawiać regularnie jogging, napisać e-booka, lub książkę, otworzyć, lub rozwinąć firmę. Nie mierzymy przy tym wcale sił względem zamiarów. Wydaje nam się bowiem, że damy radę. Rok temu też się nam tak wydawało. I dwa lata temu. A ponieważ wtedy nie daliśmy rady podołać tym wszystkim wyzwaniom wypisanym pięknymi literami w nasze notesy i planery, postanawiamy, że tym razem na pewno się uda. Bolesną prawdę odkryjemy jednak znów za 12 miesięcy – nie udało się.

Kiedy więc może się udać?

Zwiększymy i to znacznie szansę na powodzenie naszych planów, gdy je po prostu dostosujemy do naszych możliwości. Brzmi prosto, praktyka pokazuje jednak, że w realizacji wcale nie jest to takie łatwe. Lubimy bowiem planować dużo, z rozmachem, na wyrost. Czasy, w których żyjemy, sprzyjają ambitnym planom, zewsząd bowiem dochodzą nas informacje i sygnały o tym, jak świetnie wystartował jakiś start-up, jak rozwinął się kolejny projekt w naszej branży, ukazały się świetne książki, ktoś ze znajomych wpadł na super ideę, która przyciągnęła setki zainteresowanych osób, koleżanka wystartowała w końcu z własną marką i… Udało jej się!

Nie porównujmy się jednak do innych, bo to zwykle ścieżka donikąd. Każdy ma własną życiową drogę, inne doświadczenia, wiedzę, zasoby i możliwości. Nasze plany muszą być dostosowane do nas, nie zaś wzorować się na cudzych marzeniach i osiągnięciach. Powinny być wręcz uszyte na naszą miarę. Na nasze siły, czas, chęci i umiejętności. Wyodrębnijmy z nich te, które są dla nas najważniejsze, priorytetowe. Niezależnie od tego, czy dotyczą one sfery rodzinnej, prywatnej czy też zawodowej. Dobry plan, jak to mówiono kiedyś – musi mieć bowiem ręce i nogi. I być wykonalny.

Patrzmy w przyszłość

Planując, korzystajmy z nabytych doświadczeń, zarówno dobrych, jak i tych, które wspominamy nie najlepiej. Wyciągajmy z nich wnioski na przyszłość, ale nie rozdrabniajmy we wspomnieniach, co nam się nie udało i jak to się mogło nam przydarzyć. Czerpmy z nich wiedzę, emocje związane z nimi, zostawiając w mijającym roku. Skupiajmy się na tym, co mamy do zrobienia tu i teraz. Planujmy z głową, ale i ze świadomością, że plan jest zawsze jedynie planem, czyli czymś, co prawdopodobnie ulegnie po drodze zmianom i modyfikacjom – jeśli to nie my sami je wprowadzimy, zrobi to za nas los, okoliczności bądź inni ludzie. I jest to całkowicie normalne. Do każdego planu czy projektu zakładajmy więc od razu margines zmian, które mogą nadejść – i prawdopodobnie- nadejdą. Często bez naszego udziału i wpływu.

Czego nie chcemy?

Pomóc w zaplanowaniu postanowień, które mają szansę na spełnienie, może nam analiza nie tylko tego, o czym marzymy, co chcielibyśmy zrealizować ponad wszystko, co jest w sferach tych planów dla nas najistotniejsze, ale również uświadomienie sobie szczerze tego, czego robić nie chcemy.

Zwykle bowiem skupiamy się na tym, co nam się marzy. Nie widząc, że po drodze do tych celów przychodzi nam wykonywanie szeregu czynności, których tak naprawdę nie lubimy i moglibyśmy ich uniknąć. Do takich czynności, które zapewne przynajmniej w części udałoby się nam wyeliminować, gdybyśmy zdawali sobie z tego sprawę i zaplanowali działania w odpowiedniejszy niż zwykle sposób, dochodzą też niechciane relacje. Relacje, które utrzymujemy, bądź wręcz podtrzymujemy sami, mimo iż nas męczą, zbyt wiele kosztują, niczego w nasze życie nie wnoszą lub są wręcz toksyczne.

Warto więc myśląc o tym, co będziemy robić w kolejnym roku, na jakim polu jak działać i wedle jakich planów, oczyścić naszą przestrzeń z ludzi, którzy złymi emocjami hamują nasz rozwój, poddają w wątpliwość nasze umiejętności, czasem nawet zwyczajnie cieszą się z naszych potknięć, nie wnosząc w we wspólną relację niczego dobrego.

Podsumowując:

  1. Planujmy z głową, mierząc siły na zamiary. Małymi krokami często dojdziemy do celu szybciej, niż biegnąc krokami wielkimi, bo mniejsze mamy przy nich ryzyko upadku.
  2. Wyciągajmy z uwagą mądre wnioski z błędów i złych decyzji. One też stanowią często naukę, którą możemy wykorzystać w przyszłości.
  3. Przeszłość pozostawmy za sobą, skupiając się na tym, co obecnie przed nami. To, co minęło, nie ma już żadnego znaczenia w naszym życiu – liczy się tylko to, co jest i co nadejdzie.
  4. Wyeliminujmy niepotrzebne, zabierające nam czas i energię życiową czynności, pomysły i relacje.
  5. Otaczajmy się pozytywnymi ludźmi i to z nimi budujmy przyjaźnie, projekty, nawiązujemy współpracę, spędzajmy czas.
  6. Nie rezygnujmy ze swoich pasji i zainteresowań, bądźmy kreatywni, pomysłowi, a czasem nawet szaleni – bo czemu nie?
  7. Dbajmy o siebie – zarówno w wymiarze duchowym, jak i fizycznym (spokój, medytacja, pozytywne nastawienie, ruch, dieta, przyjemności, odpoczynek, sen)
  8. W miarę naszych możliwości pomagajmy i wspierajmy innych. Nie narzucając siebie, ani swoich rad – o ile nie zostaliśmy o nie poproszeni. Czasem po prostu wystarczy, że będziemy blisko.
  9. Zachowajmy dużo siły – konsekwentnie dążmy do wyznaczonych celów, pamiętając, że nie popełnia błędów jedynie ten, kto niczego nie robi.
  10. Bądźmy życzliwi i uważni – dla siebie i dla innych, nie tylko znajomych i przyjaciół. W autobusie, sklepie, kolejce, windzie i wszędzie tam, gdzie obok nas jest drugi człowiek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w- centrum