Rok: 2020

Po co czytać książki  i skąd brać na to czas?

Po co czytać książki i skąd brać na to czas?

„Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów” (William R.Inge). 

Czytać warto i czytać trzeba. Istnieje milion powodów, dla którego dobrze jest żyć w przyjaźni z książkami, dziś wymienimy jednak tylko kilka z nich:

1.Czytanie zwiększa wydolność mózgu i inteligencję – regularne poprawia kondycję komórek mózgowych, jest też doskonałym ćwiczeniem pamięci. Gdy zagłębiamy się w czytaną historię, zapamiętujemy całą gamę  szczegółów i niuansów,  poznajemy nowych bohaterów, ich losy, charaktery, miejsca,  gdzie toczy się akcja itd. Każdy nowy ślad pamięciowy wymaga powstania nowych synaps, połączeń nerwowych.

Z neurobiologicznego punktu widzenia czytanie jest procesem znacznie bardziej wymagającym niż analiza obrazów lub mowy. Absorbuje jednocześnie wiele obszarów mózgu – te, które odpowiedzialne są za widzenie, za język i za asocjacje pojęciowe. Rozwija wyobraźnię i wspomaga koncentrację. Poza tym pozostawia więcej czasu na myślenie. Ślizgając się wzrokiem po kartce, w każdej chwili można zatrzymać się na fragmencie, który wymaga refleksji. Oglądając film czy przysłuchując się rozmowom, dużo trudniej o takie pauzy.

2. Ćwiczymy dzięki niemu myślenie analityczne. Jakże często zdarza nam się, że czytając zajmującą książkę, zgadujemy jej zakończenie, zanim przewrócimy ostatnią kartkę? I to jest właśnie to – trening myślenia krytycznego i analitycznego, wyciągania wniosków z setek sugestii i przesłanek. Ponadto książka stawia pytania pobudzające nas do dalszych przemyśleń.

3. W najlepszy z możliwych sposobów poszerza nasze słownictwo i wiedzę o języku. Każda książka dostarcza nam nowych pojęć myślowych i poszerza naszą świadomość. Zaś łatwość wypowiadania się i elokwencja podnoszą poczucie własnej wartości i budują pewność siebie, pomagając nam w karierze zawodowej i życiu osobistym.

4. Dzięki niemu poznajemy świat, obce języki, kultury, obyczaje, ciekawostki – po prostu stajemy się mądrzejsi. Wszystko bowiem, cokolwiek czytamy, pozostawia w naszych umysłach okruchy informacji różnego rodzaju. Prof Anne E. Cunningham z University of California w Berkeley twierdzi, że ludzie regularnie czytający lepiej wypadają w testach na inteligencję, a ich zdolności poznawcze są wysokie do późnej starości.

5. Relaksuje, odpręża, uspokaja, wprowadza nas w pozytywny nastrój. Czytanie daje więcej ukojenia niż słuchanie nagrań albo oglądanie filmów. Dlaczego? Przez całe dnie bombardowani jesteśmy najprzeróżniejszymi, często zbędnymi informacjami, więc docierające do nas dźwięki nauczyliśmy się – z konieczności – ignorować.

Czytanie jest jak mówienie do siebie głęboko w głowie – pozwala się łatwiej skoncentrować i zapewnia uczucie kojącej prywatności. Dr David Lewis z Mindlab International na University of Sussex mierzył, w jakim stopniu zmienia się napięcie mięśniowe i czynność serca pod wpływem rozmaitych aktywności tradycyjnie uważanych za uspokajające. Czytanie obniżało poziom stresu o 68 proc., wygrywając ze słuchaniem muzyki (62 proc. skuteczności), piciem herbaty (54 proc.) czy pójściem na spacer (42 proc.).

6. Uczy empatii i rozwija w nas uczucia- zdaniem badaczy, fikcja literacka czyni nas dużo bardziej wrażliwymi, niż czytanie prozy non-fiction. Naukowcy Dawid Comer Kidd i Emanuele Castano twierdzą, że zrozumienie stanu ducha innych osób jest podstawą, która umożliwia funkcjonowanie w społeczeństwie. Holendrzy Matthijs Bal i Martijn Veltkamp sprawdzali, na ile emocjonalnie poruszające powieści skłaniały czytelników do empatycznych zachowań. Jak się okazuje, empatia badanych wzrastała, pod warunkiem że czuli się oni „wciągnięci” w historię.

7. Przeciwdziała rozwojowi Alzheimera i pomaga w walce z nim – angażowanie mózgu do działania poprzez czytanie zmniejsza ryzyko Alzheimera o 2 i pół raza względem tych, którzy nie czytają. Im bardziej mózg jest aktywny, tym dla niego lepiej, książka może być świetnym stymulatorem, dzięki któremu będzie aktywny. To, co zabija i osłabia komórki mózgowe, to właśnie bierność. Praca dr. Roberta Freidlanda opublikowana w „Proceedings of the National Academy of Sciences” dowodzi, że ludzie, którzy regularnie oddają się lekturze, grają w gry logiczne albo rozwiązują zagadki, są ponad dwukrotnie mniej narażeni na rozwój chorób otępiennych.

I choć, gdy natkniemy się w literaturze na  zwrot „książki na receptę” (books on prescription)  rozumiemy go  bardziej jako przenośnię, to całkiem śmiało można postawić tezę, że bogactwo literatury może przynieść wielowymiarowe korzyści i stać się rzeczywistym kierunkiem nie tylko ku edukacji, lecz także „książkoterapii”. Bo jak mawiał Umberto Eco – „kto czyta książki, żyje podwójnie”.

A skąd brać czas na czytanie?

1. Przede wszystkim wykorzystujmy każdą chwilę – choćby było to jedynie 15 minut w ciągu dnia. Pozwoli nam to nabrać nawyku czytania – jeśli go straciliśmy i przyzwyczai do sięgania po książkę w wolnych od zajęć momentach. Z czasem zauważycie sami, że chwile te będą niepostrzeżenie coraz dłuższe. Czytać można także w pociągu, poczekalni, w autobusie itd. Jeśli zupełnie nie wychodzi nam odrywanie się od natłoku zajęć, to czas przeznaczony na czytanie musimy zaplanować. Może wówczas, gdy domownicy już śpią, a może wtedy, gdy jeszcze śpią. Lub o zupełnie innej porze – najważniejsze, to aby trzymać się swego planu i powracać do czytania regularnie.

2. Stop pożeraczom czasu! Mniej telewizji przede wszystkim! Oglądajmy programy i filmy wartościowe, miejmy ulubiony serial itd., ale nie trzymajmy telewizora włączonego przez wiele godzin, podczas gdy my zajmujemy się zupełnie czymś innym. Bo odwraca naszą uwagę, skupia wzrok, rozprasza – a przez to kradnie nam cenny czas.


3. Funkcjonujmy w zgodzie z naturą i wedle swego indywidualnego, dobowego rytmu. Nasz poziom koncentracji obniża się w ciągu dnia, zwłaszcza od południa, przeznaczajmy więc co jakiś czas chwilę na relaks i odpoczynek. Obserwujmy swój zegar biologiczny, a z czasem nauczymy się organizować pracę i przyjemności w taki sposób, aby było to jak najefektywniejsze, a dla nas pozostawał czas na przyjemności.

Związana jest z tym tzw. zasada Pareto ( lub zasada 80/20). Stanowi ona wynik obserwacji, jakie prawie sto lat temu przeprowadził i opublikował Vilfredo Pareto. Ten włoski uczony zauważył, że 80% dóbr znajduje się w rękach zaledwie 20% społeczeństwa. Później okazało się, że zasada 80/20 ma zastosowanie nie tylko w gospodarce i  ekonomii ale i w innych dziedzinach życia.

Najogólniej można ją sformułować w następujący sposób: “na 80% rezultatów przypada 20% nakładów”. Czyli 20% czasu zużywamy na osiągnięcie 80% efektów, i odwrotnie, 80% czasu zużywamy na czynności, które odpowiadają 20% naszej efektywności.

Analizując swój plan dnia możemy w łatwy sposób zauważyć, które czynności wchodzą w skład tych 80%, i na których efektach najbardziej nam zależy.

I choć zasada Pareto to nie zawsze proporcje 80/20 (czasem będzie to 90/10, 75/25 a nawet 95/5. W różnych przypadkach wypada różnie, ale najczęściej jest to stosunek 80 do 20), to  przesłanie tej zasady jest jedno: mniejsza część nakładów generuje większą część rezultatów.

4.Czytajmy takie książki, które lubimy. Nie zmuszajmy się do czytania modnej powieści jedynie dlatego, że trzy koleżanki z biura już ją przeczytały i wszystkim się podobała. Czytajmy wyłącznie to, co sprawia nam przyjemność, przywołuje miłe wspomnienia, odpręża i nas ciekawi. Czytanie czegoś, co nie sprawia nam przyjemności (za wyjątkiem nauki oczywiście), to po prostu strata czasu.

I jeszcze coś… Zaraźmy dzieci pasją do książek. Czytajmy wspólnie z nimi, rozmawiajmy o książkowych bohaterach, inspirujmy dzieci do zrobienia np. pięknych papierowych okładek na książki, z motywami głównych bohaterów, lub też ciekawych zakładek. Lalkom można uszyć stroje jakie nosiły książkowe królewny. Moja znajoma, po przeczytaniu wspólnie z synem i córką wszystkich tomów „Opowieści z Narni” C.S. Lewisa, uszyła dzieciom wielkiego pluszowego lwa o imieniu Aslan, a z kartonu wykonali wspólnie „mieszkanie” profesora Digorego Kirke, z drzwiami prowadzącymi do bajkowej krainy. Pomysłów mogą być setki. Wszak nie ogranicza nas nic, prócz własnej wyobraźni!

Przyjaciółka kobiet XXI wieku – dystymia

Przyjaciółka kobiet XXI wieku – dystymia

Z każdym rokiem na świecie przybywa osób chorych na nerwice różnego rodzaju. Może być to spowodowane znaczną szybkością życia, ciągłym pędem i podążaniem za osiągnięciem celów – swoich własnych, czy też oczekiwań wyznaczonych przez innych. Nierzadko zdarza się, że w tym wszystkim nasza psychika i ciało po prostu nie wytrzymują, dając o tym znać właśnie poprzez wystąpienie jakiegoś schorzenia.

Ponadto, również zaburzenia w funkcjonowaniu układu hormonalnego mogą wpłynąć na powstawanie różnych rodzajów schorzeń związanych ze zdrowiem psychicznym. Dzięki poniżej przedstawionym informacjom przyjrzymy się jednemu z takich schorzeń. Mowa o dystymii, inaczej nazywanej nerwicą depresyjną.

Dystymia – czym właściwie jest?

Dystymia, jak już wspomniałam wcześniej,  znana jest  także jako nerwica depresyjna. Stanowi zaburzenie lękowe, a osoba zmagająca się z tym schorzeniem odczuwa spadek nastroju i brak chęci do życia. Jest to choroba przewlekła, z którą osoby chore zmagają się przez wiele lat, często nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że na coś chorują.

Symptomy tego schorzenia nie są tak silne jak np. w depresji. Choroba związana jest z układem hormonalnym,  zaś chorzy mają obniżony poziom neuroprzekaźników noradrenaliny i serotoniny, które odpowiadają za dobre samopoczucie.


Obecnie szacuje się, że na dystymię może cierpieć nawet 5% społeczeństwa, z czego większość osób chorujących stanowią kobiety. Dystymia może wystąpić przed ukończeniem 21 roku życia- jest to tzw. dystymia wczesna oraz po ukończeniu 21 roku życia- dystymia późna. Tak więc, choroba ta może dotknąć osobę w każdym wieku, nawet starszą, która w młodości tryskała energią i optymizmem.

Przyczyny nerwicy depresyjnej

Specjaliści nadal próbują określić, co dokładnie stoi za jej rozwojem. Wśród czynników mogących mieć wpływ na jej wystąpienie wyróżniają m.in. czynnik genetyczny. Jeżeli w rodzinie mamy więc osobę dotkniętą tą przypadłością, to istnieje ryzyko, że jej potomstwo odziedziczy skłonności do tego schorzenia.

Za rozwojem dystymii może stać także niewłaściwe wychowanie oraz przebywanie w nieodpowiednim środowisku w dzieciństwie i wczesnym dorastaniu. Naukowcy stwierdzili, iż wewnętrzny konflikt dziecka pomiędzy potrzebami i pragnieniami, także może mieć wpływ na jej późniejszy rozwój. Ponadto, uczenie dzieci, że negatywne emocje nie powinny być okazywane, a tłumione,  także może się przyczynić do powstawania tego rodzaju zaburzeń, ponieważ emocje kumulują się wtedy nierzadko latami  wewnątrz osoby i nie mają żadnego ujścia.

Dystymia częściej występuje także u osób nadużywających alkoholu i uzależnionych od narkotyków, ponieważ jak wiemy, substancje te spożywane w nadmiarze stają się z czasem depresantami. Dodatkowo można zauważyć na podstawie badań, iż większe skłonności do zachorowania na nerwicę depresyjną mają osoby zmagające się z problemami żołądkowymi, mononukleozą oraz schorzeniami gruczołu grasicy.

Za przyczynę zachorowania na dystymię uznaje się również chroniczny stres, obecny w naszym życiu coraz bardziej, który nie jest spowodowany konkretnym wydarzeniem z życia osoby chorej, lecz długotrwałą ekspozycją na sytuacje stresogenne. Za jej powstanie może odpowiadać także nagła sytuacja kryzysowa jak np. śmierć bliskiej osoby, rozstanie, problemy finansowe czy utrata pracy.

Objawy nerwicy depresyjnej

Zazwyczaj pierwsze objawy dystymii są niezauważalne. Schorzenie nie jest powiązane z poprzedzającymi je śladami fizycznymi czy psychicznymi. Osoby chore normalnie wykonują swoje obowiązki służbowe, domowe,  zakładają rodziny, prosperują w społeczeństwie. Wewnętrznie jednak odczuwają pustkę, która może uwidaczniać się choćby w oszczędnym okazywaniu entuzjazmu i radości.

Odbierani mogą być więc przez otoczenie jako osoby z mniej wesołym charakterem i poważnym nastawieniem do życia. Zaczynają wycofywać się z życia towarzyskiego, a w środowisku postrzegani są jako samotnicy, osoby smutne, cechujące się nadmierna powagą.

Zdarza się też, że osobę chorą ogarnia nieuzasadniony lęk, odczuwa zagrożenie, strach,  obawę o swoje życie. Czuje się wówczas zagubiona w otaczającym świecie i nierozumiana przez innych.

Sytuację poprawnej diagnozy  komplikuje ponadto fakt, że aby specjalista mógł stwierdzić występowanie tego schorzenia, jego objawy muszą utrzymywać się przynajmniej dwa lata.


Wśród pozostałych symptomów dystymii wyróżnia się m. in :

-niską samoocenę, powodującą niechęć  do wychodzenia z domu,

-smutek występujący stale, przy czym osoba nie rozumie skąd pochodzi to uczucie,

-zaburzenia apetytu- od jego braku, po wręcz kompulsyjne obżeranie się, co za tym idzie również wahania wagi,

– zaburzenia snu (nadmierna senność, bezsenność, zbyt długi sen),

– zaburzona koncentracja, trudności z podejmowaniem decyzji,

– ciągłe zmęczenie i brak nadziei na poprawę stanu psychicznego,

– myśli samobójcze.

Dystymia – jak ją leczyć?

W odróżnieniu od depresji, w dystymii występuje mniejsze nasilenie objawów powodujących negatywne odczucia. Jednakże, z uwagi na zaburzenia w funkcjonowaniu społecznym, rodzinnym, zawodowym wymagane jest  oczywiście podjęcie leczenia. Najwłaściwszą formą przeciwstawieniu się chorobie jest więc podjęcie psychoterapii. Specjalista w trakcie jej trwania będzie pomagał odnaleźć przyczynę powstania negatywnego nastawienia i może pokazywać pacjentowi prawidłowe schematy działania.

Terapeuta w trakcie spotkań może powracać do czasów dzieciństwa, co pomoże poznać źródło schorzenia, a także przeżyć trudne doświadczenia jeszcze raz, by  zrozumieć je na zupełnie inny, dorosły już  sposób.

Gdy schorzenie przybierze zaostrzoną formę, może pojawić się konieczność zastosowania leków przeciwdepresyjnych i przeciw lękowych, co pomoże uchronić przed występowaniem np. myśli samobójczych.

Dodatkową możliwością na walkę z chorobą mogą być :

– rezygnacja z wysoko obciążających obowiązków (przynajmniej do czasu polepszenia stanu zdrowia),

– wyznaczanie realnych, nie zaś nadmiernych celów i sukcesywne dążenie do ich osiągnięcia,

– prowadzenie dziennika – dzięki któremu osoba chora będzie mogła pozbyć się negatywnych myśli z głowy i przelać je na papier do późniejszej introspekcji,

– zorganizowanie sobie planu dnia,

– kontakt z otoczeniem i innymi ludźmi,

– odnalezienie swojego sposobu relaksacji: może to być joga, medytacja, spacer i wiele, wiele innych rzeczy, które sprawiają nam przyjemność.

Bardzo ważne jest by być świadomym swoich odczuć każdego dnia. Mimo, że nasza uwaga rozpraszana jest przez masę bodźców, warto raz na jakiś czas usiąść i spojrzeć na swoje wnętrze. Bądźmy uważni!

Autor: Marta Maj

Na co dzień pracuje jako pracownik socjalny. Jednak w czasie wolnym ćwiczy jogę, medytuje, pisze bloga (https://www.facebook.com/Korespondent-Pokoju-100760118245444/) i artykuły z wiedzy fachowej, dotyczące spraw zawodowych. Wciąż obmyśla nowe trasy podróżnicze, a gdy przychodzi odpowiedni moment, wciela je w życie. Uważa, że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek, a każde wydarzenie ma nas czegoś nauczyć.

Stworzyła je pasja i wyobraźnia. Unikalne kreacje, jakich jeszcze nie było, od Katrin Belen

Stworzyła je pasja i wyobraźnia. Unikalne kreacje, jakich jeszcze nie było, od Katrin Belen

Katrin Belen to pseudonim artystyczny Katarzyny Holki, pochodzącej ze Złotowa, a obecnie mieszkającej w Niemczech projektantki unikatowych stylizacji artystycznych.  I choć początki na obczyźnie, dokąd wyjechała wraz z rodziną,  nie były łatwe, zdołała w szybkim tempie nauczyć się języka, zdobyć potrzebne kwalifikacje zawodowe, a następnie odnieść sukces przy pomocy determinacji, ciężkiej pracy oraz swoim zdolnościom.

(więcej…)
W tajemniczym świecie wibracji

W tajemniczym świecie wibracji

Cały wszechświat jest wibracją. Każdy, nawet najmniejszy element czy  atom wibruje w charakterystyczny dla siebie sposób. Ponadto dziś już wiemy, że podobne wibracje przyciągają się, zaś prawo przyciągania zyskuje coraz więcej zwolenników.

 A co powszechnie wiadomo o medycznej wibracji? Tej, która leczy nie tylko emocje i wzmacnia duchowo, ale również w bezpośredni sposób uzdrawia dolegliwości ciała?

 Badania naukowe wykazują jej działanie przeciwbólowe na poziomie ok. 73%, silny wpływ na pracę układu krążenia (skuteczność ok. 84%), czy wspomaganie w procesie gojenia ran cukrzycowych (efekty zbliżone do 100%).

Naukowcy zaś donoszą:

  • wibroterapia to nowoczesna metoda leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu (Heide,Niemcy),
  • dr A. Katusic udowadnia pozytywny wpływ wibracji na mózgowe porażenie dziecięce,
  • dr Koutnik z Florydy wykazuje, że wibracja o odpowiednich parametrach zmniejsza ryzyko udarów niedokrwiennych.

Wiele innych rewelacyjnych doniesień znajdziesz na stronie: www.wibroterapia.com. Ja dowiedziałam się o tej metodzie, gdy jako świeżo upieczony magister fizjoterapii szukałam dla siebie miejsca w rozległym świecie metod i form fizjoterapii. I tak trafiłam do ogólnopolskiego programu badań społecznych “Nowoczesna Fizykoterapia Indywidualna” organizowanego przez firmę Vitberg.

Z początku z ogromną ciekawością, ale i lekkim niedowierzaniem zaczęłam pracę z pacjentami, którzy w ramach programu korzystali z bezpłatnej 8 – dniowej terapii wibracjami. Od razu również zaczęłam testować zabiegi na sobie w gabinecie i dzięki uprzejmości zespołu, z którym zaczęłam pracę pożyczałam sprzęt na weekendy do domu.

Szybko okazało się, że terapia wibracyjna to nie tylko chwila relaksu i odpoczynku, ale również realne i jak się przekonałam szybkie efekty terapeutyczne. Obserwując każdego dnia pacjentów, ale i najbliższą rodzinę nabierałam coraz większej pewności, że wibroterapia działa.

Dziś prowadzę własną poradnię i pomagam Pacjentom w pozbyciu się dolegliwości. Codziennie słucham, indywidualnie dobieram takie zabiegi, które dadzą najlepsze efekty z możliwych. A te niejednokrotnie są dla Pacjentów miłym zaskoczeniem.

Dość o mnie 🙂 teraz czas na Ciebie!

Wykonaj prosty test i sprawdź czy wibroterapia jest dla Ciebie odpowiadając na pytania:

  • Jesteś uczniem lub studentem, który naukę i spędzone przed lekcjami i zadaniami godziny odczuwa coraz częściej w bolącym kręgosłupie?
  • Jesteś osobą pracującą w pozycji siedzącej? Przez co doskwiera Ci ból górnej części pleców, szyi bądź barków, sztywność karku, a nawet promieniujący ból do rąk, przez co ręce Ci drętwieją i masz uczucie mrowienia? A w nocy lub nad ranem “wkręcasz popularne żarówki” by przywrócić jako takie ukrwienie i normalnie funkcjonować?
  • Często boli Cię głowa, a w uszach nieustannie słychać szum? Bynajmniej nie jest to relaksujący szum wody czy śpiew ptaków…
  • A może pracujesz fizycznie i dźwigając ciężkie przedmioty, słyszysz strzelanie lub chrupanie w krzyżu albo czujesz ból dolnej części pleców? Miałeś/aś już rwę kulszową podczas, której ból promieniował do nogi?
  • Jesteś osobą borykającą się z przewlekłym stresem, który powoduje stany depresyjne czy nerwicowe, lub każe Ci liczyć barany przed snem niemalże do nieskończoności, zanim pozwoli zasnąć?
  • Jesteś sportowcem? Trenujesz amatorsko lub zawodowo jednak brak Ci profesjonalnej regeneracji, przez co “zakwasy” to Twoja codzienność?

     A może dopadła Cię kontuzja?

  • Jesteś seniorem/seniorką, a zatem układ krążenia nie pracuje już tak wydajnie jak kiedyś, ukazując Ci żylaki?
  • A może do codziennego ubioru masz już na stałe założone standy lub baj-passy?
  • Walczysz bezskutecznie z osteoporozą lub sarkopenią?
  • Masz za sobą zawał serca lub udar mózgu?
  • Czeka Cię endoprotezoplastyka biodra lub kolana?
  • Cierpisz na chorobę Parkinsona?
  • Posiadasz rozrusznik serca? Przez co na większości zabiegów słyszysz, że jest on dla Ciebie przeciwwskazaniem do ich stosowania?
  • A może masz problemy metaboliczne, takie jak zaparcia, biegunki, IBS, uchyłki jelit? Chcesz w bezpieczny sposób schudnąć czy pozbyć się cellulitu?
  • A być może teraz nic Ci nie dolega? Jednak ważna jest dla Ciebie profilaktyka zdrowia i chcesz, aby cały czas było tak dobrze, jak teraz?

Jeśli choć raz odpowiedziałeś/aś sobie “TAK” to znaczy, że wibroterapia jest dla Ciebie.

A zatem… nie czekaj dłużej i pozbądź się bólu.

Czekam na Ciebie w gabinecie, abyś i Ty mógł tak jak moi Pacjenci pożegnać swoje dolegliwości.

Do zobaczenia na zabiegach,

mgr fizjoterapii i wibroterapeuta

Monika Siulińska

Znajdziesz nas na

https://www.facebook.com/PoradniaVitbergDabrowaGornicza/

Wywiad z Agnieszką Zawiślak na temat projektu Start now, realizowanego przez Stowarzyszenie Promocji Zdrowia i Profilaktyki HOPP

Wywiad z Agnieszką Zawiślak na temat projektu Start now, realizowanego przez Stowarzyszenie Promocji Zdrowia i Profilaktyki HOPP

Na co dzień zajmujesz się edukacją pozaformalną. Zacznijmy od tego, co kryje się pod tym pojęciem.

Edukacja pozaformalna to najkrócej mówiąc taka, w której uczymy się poprzez doświadczanie i działanie, a jednocześnie taka, która może odbywać się w każdym miejscu, więc i „poza formą” oficjalnego kształcenia, jakie dają szkoły czy uniwersytety.

(więcej…)
Badanie rynku w małym biznesie. Dlaczego Twoja firma go potrzebuje i co na nim zyskasz

Badanie rynku w małym biznesie. Dlaczego Twoja firma go potrzebuje i co na nim zyskasz

Z miesiąca na miesiąc rośnie świadomość badań rynku w małych biznesach, a nawet wśród tych, którzy dopiero rozważają założenie firmy. Na wielu facebookowych grupach dedykowanych biznesowi pojawia się coraz więcej zaproszeń do wypełnienia ankiety, lub do udziału w wywiadzie. To pokazuje nam, jak specjalizują się kolejne obszary prowadzenia biznesu. 

Poza faktem, że początkujący (i nie tylko) przedsiębiorca bardzo często  sam robi sobie stronę www, prowadzi kampanie promocyjno-sprzedażowe, komunikuje się z klientami w różnych kanałach – teraz jeszcze zaczyna robić badania rynku.  Czym jednak one są i jaka jest ich rola w małym biznesie?

Badania rynku – definicja

Badania rynku to zamierzone działania, których celem jest poznanie i zrozumienie obecnych i potencjalnych klientów firmy lub marki oraz otoczenia konkurencyjnego. Innymi słowy to wszelkie zaplanowane w mniejszym lub większym stopniu działania, w efekcie których lepiej poznajemy i rozumiemy przedstawicieli naszej grupy docelowej oraz lepiej orientujemy się w tym, co dzieje się na rynku i jak działają nasi konkurenci.

Warto zauważyć, że badania rynku to nie muszą być żadne zaawansowane procesy, skomplikowane procedury i czasochłonne działania. To może być po prostu ankieta, wywiad, ale też mail wysłany z pytaniem o zadowolenie z usług, albo zwykła rozmowa z klientem. Możliwości realizacji jest wiele. A co więcej, wiele z nich jest powszechnie dostępnych i niekiedy nie są wcale kosztowne.

Po co robić badanie rynku?

W rozmowach z początkującymi przedsiębiorcami zdarza się, że pada takie właśnie pytanie. Osoby spotykające się dopiero z tematem badań nie bardzo więc wiedzą, po co je robić i jaką korzyść im przyniesie. Jaka jest właściwie wartość tego, że zrobimy ankietę, czy zrealizujemy wywiady?

Otóż, jeśli są przeprowadzone sensownie, zgodnie ze sztuką, badania rynku dostarczą wiedzy, a ta z kolei pozwali działać efektywnie – działać tak, żeby wywołać odpowiednią reakcję u odbiorców, do których chcemy dotrzeć. Zobaczmy, jak to może wyglądać na przykładzie.

Jedna z przedsiębiorczyń, z którą niedawno robiłam wywiad na temat roli badań w jej biznesie, opowiedziała mi o tym, jak doszła do tego, że są one nieodzownym elementem jej biznesu. Kiedy zaczynała swój biznes online, przez długi czas inwestowała w reklamy na facebooku, ale przynosiło to niewielkie rezultaty. Chciała zrozumieć, dlaczego tak się dzieje i co nie działa tak, jak powinno.

Zaczęła wtedy rozmawiać ze swoimi obecnymi i potencjalnymi klientami na różnych facebookowych grupach. Efekt był taki, że dowiedziała się, jakim językiem mówią jej klienci, jakie mają potrzeby, w jaki sposób się komunikują. I na tej podstawie zaczęła tworzyć nowe reklamy, które okazały się dużo bardziej skuteczniejsze, czyli zaczęła otrzymywać nowe zlecenia.

Jeśli więc mam odpowiedzieć na pytanie, jaka jest korzyść płynąca z realizacji badań rynku, to mówię, że pozwala efektywniej zarządzać firmą, dostosowywać działania do potrzeb i oczekiwań przedstawicieli grupy docelowej. Poza tym, robienie badań po prostu się opłaca, bo  dzięki zdobytej w ten sposób wiedzy, możemy uniknąć wielu nietrafionych inwestycji.

Wywiady, ankiety i wiele więcej

Choć zazwyczaj przedsiębiorcy sprowadzają badania do dwóch metod: ankiet i wywiadów, tak naprawdę mamy dużo więcej opcji do wyboru. Przyjrzyjmy się im pokrótce.

Najprostszą formą badania jest obserwacja. Jeśli sobie ją ustrukturyzujemy tak, by w każdym przypadku zwracać uwagę na te same elementy, to jest to naprawdę dobra metoda pozyskiwania informacji. Możemy obserwować nie tylko zachowania, ale i to, co mówią inni. Obserwacje możemy prowadzić w formie uczestniczącej, kiedy osoba obserwowana wie, że ją obserwujemy i nieuczestniczącej, kiedy obserwowany nie jest tego świadomy.

Oczywiście, w obu przypadkach nie naruszamy cudzej prywatności i obserwujemy tylko to, co jest dla nas dostępne. To, co warto mieć na uwadze, to fakt, że tak jak we wszystkich innych badaniach, niezmiernie ważny jest dobór grupy docelowej – innymi słowy- musimy przed rozpoczęciem realizacji podjąć decyzję, kogo chcemy obserwować.

Podobnie ma się sytuacja z badaniem typu desk research, czyli analizą danych zastanych. W tym przypadku również zbieramy i analizujemy dane, które ktoś opublikował i są powszechnie dostępne. Ważne jest i często to podkreślam, że desk research to nie jest korzystanie z danych prywatnych, niejawnych, pozyskanych w sposób niezgodnych z prawem. W desk research najczęściej korzystamy z  wyników badań opublikowanych w Internecie, z danych GUS i innych instytucji naukowo-badawczych.

Możemy także zbierać i analizować opinie na portalach, gdzie oceniane są produkty i usługi, ale też wypowiedzi na grupach na facebooku, recenzje prezentowane na blogach lub na youtube. Możliwości i źródeł wiedzy jest naprawdę wiele.

Możemy również zdecydować się na wywiady. Będąc początkującym badaczem, najłatwiej jest zrealizować wywiady indywidulane, czyli kiedy rozmawiamy z jedną osobą. Podstawą sukcesu są tutaj dobrze przygotowany scenariusz takiej rozmowy oraz prawidłowy dobór respondentów, czyli właśnie uczestników badania – w tym przypadku rozmówców. Ważne jest bowiem, żeby  rozmawiać z właściwymi ludźmi oraz zadawać im odpowiednie pytania.

Inną, bardzo popularną opcją są ankiety. Tutaj podobnie jak w przypadku wywiadów, ważne jest dobranie grupy docelowej oraz przygotowanie narzędzia, czyli ankiety, w taki sposób, żeby zachęcało do wypełnienia oraz żeby zebrane dane były wartościowe.

To, o czym często osoby zaczynające przygodę z badaniami zapominają to fakt, że często wskaźnik odpowiedzi (tzw. response rate) waha się między 5 a 10%. Dla zaangażowanych społeczności może być on dużo wyższy, jednak jeśli realizujemy pierwszą ankietę, trzeba przyjąć niższe wartości. A co to oznacza dla samego badania?

Po pierwsze, trzeba mieć na uwadze, że aby badanie ankietowe miało sens i dało się z niego jakieś wartościowe wnioski wyciągnąć, powinniśmy mieć przynajmniej 100 obserwacji, czyli pełnych wypełnionych ankiet. Po drugie, i tu przydaje nam się wskaźnik response rate, żeby zebrać 100 obserwacji przy wskaźniku na poziomie 10%, musimy zadbać o to, żeby nasze zaproszenie do wypełnienia ankiety dotarło efektywnie aż do 1000 osób (dla response rate  5%, musimy dotrzeć do 2000 osób). „Efektywnie” oznacza tu tyle, że te osoby zobaczyły zaproszenie. Oto przykład.

Jeśli mamy 1000 osób zapisanych do newslettera, ale tylko 30% zazwyczaj otwiera nasze maile, to znaczy, że i zaproszenie do ankiety pewnie zobaczy tylko 300 osób. Z kolei 10% z 300 to jest 30, a zatem mimo 1000 osób na liście mailingowej może się okazać, że zbierzemy tylko 30 ankiet. Dlatego też, choć badania ankietowe mają olbrzymi potencjał, nie zawsze są dobrym wyborem, szczególnie na początku.

Jak zacząć robić badania?

Najczęstszym pytaniem, jakie otrzymuję od czytelników mojego bloga, członków mojej grupy na facebooku, ale i w trakcie samych konsultacji badawczych, to pytanie o to, jak zacząć i od czego zacząć. Na samym początku, jeszcze zanim zaczniemy pisać pytania do ankiety lub scenariusza – a wiele osób niestety od tego zaczyna –  warto zrobić 3 rzeczy:

•   określić, jaki ma być cel i efekt badania – po co w ogóle chcemy je robić i w jaki sposób zebrane dane mają nam pomóc w biznesie,

•   określić, jakie mamy zasoby, np. czas, wiedza nt. badań i umiejętność ich realizacji, dostęp do grupy docelowej, wielkość społeczności oraz jej zaangażowanie itd.,

•   zdobyć podstawową wiedzę nt. tego, jakie mamy rodzaje badań rynku, do czego każda z metod badawczych najlepiej się nadaje oraz na co zwrócić uwagę, żeby te badania były wartościowe.

Kiedy już to wiemy, warto zaprojektować pierwszy proces badawczy zawierający:

•   cel biznesowy i badawczy, czyli czego chcemy dowiedzieć się w badaniu i jak to przełoży się na nasz biznes.

•   opis metody badania, czyli czy robimy ankietę, wywiad, a może desk research w zupełności wystarczy. W ramach opisu powinny znaleźć się takie informacje jak wymagana minimalna liczba wywiadów, ankiet lub lista źródeł, w których będziemy szukać informacji

•   opis grupy docelowej, czyli informacje nt. ludzi, których chcemy zaprosić do badania. Ważne są tu nie tylko dane demograficzne, ale też behawioralne, czyli związane z zachowaniem, ale też z wartościami, jakie ta osoba wyznaje.

To, na co warto zwrócić uwagę planując pierwsze badanie, to fakt, żeby zrobić je możliwie jak najmniejsze. Dlaczego?

Dlatego, że w ten sposób będziemy mogli szybko przetestować swój pomysł, sprawdzić, czy działa i wyciągnąć wnioski. Nie ma bowiem nic gorszego, niż utknięcie w pierwszym badaniu na bardzo długo, mając poczucie, że nie idzie ono tak, jak powinno, ale zarazem dążenie do zakończenia go wg wstępnego projektu i założeń. Z reguły po takim doświadczeniu przedsiębiorcy się poddają.

Dlatego zawsze rekomenduję, żeby zacząć od desk research, od 3 wywiadów lub nawet od wysłania maila do 5 klientów z pytaniem o to, jak im się podoba produkt lub usługa. Ankietę doradzam wówczas, kiedy dana osoba ma dostęp do wielu przedstawicieli grupy docelowej lub bardzo zaangażowaną społeczność.

Następnie, w oparciu o to wszystko, co powyżej, przygotowujemy samo narzędzie badawcze czyli scenariusz, kwestionariusz lub arkusz obserwacji oraz rozpoczynamy realizację. Zachęcam zawsze, żeby jeszcze przed rozpoczęciem właściwej realizacji przeprowadzić pilotaż, czyli 1-2 ankiety, wywiady lub obserwacje, żeby sprawdzić, czy narzędzie działa tak, jak chcemy, czy jest zrozumiałe dla uczestników badania, czy jest pomocne oraz czy czegoś w nim nie pominęliśmy.

Tak przygotowani możemy zacząć rozsyłać zaproszenia do ankiet, do udziału w obserwacjach lub wywiadach.

Na zakończenie

Na sam koniec chcę się podzielić z Wami kilkoma radami, które mogą być pomocne, kiedy będziecie realizować swój pierwszy proces badawczy.

Po pierwsze, podejdźcie do tematu na luzie z założeniem, że coś nie wyjść. W badaniach najlepiej sprawdza się podejście zwinne (tzw. agile), w którym przyjmujemy na wstępie, że realizujemy pewną część projektu, potem sprawdzamy, czy wszystko działa i dopiero wtedy bierzemy się za kolejną.

Po drugie, pytajcie i szukajcie wiedzy nt. badań rynku. Jest to obszar, który rządzi się swoimi prawami, ma opracowane dobre praktyki i nie musicie tracić czasu na wymyślanie wszystkiego od podstaw.

Po trzecie, nie traktujcie badań jako czegoś, co musicie robić. Badania to zestaw narzędzi, które pozwalają realizować konkretne cele. Dobrze, jeśli są na stałe wpisane w funkcjonowanie firmy. Jeśli jednak dopiero zaczynasz i wizja „kolejnej rzeczy do ogarnięcia” cię przeraża, spróbuj zrealizować małe badanie i zobacz, jak to się u Ciebie sprawdza.

Po czwarte, odważ się! Jeśli wydaje Ci się, że ktoś Cię skrytykuje za zadawanie pytań, to znaczy, że pewnie nigdy tego nie próbowałaś. W zdecydowanej większości ludzie są pomocni i chętnie udzielają informacji zwrotnej. Jeśli tylko Twoje intencje, cel badania oraz sam przebieg, czyli to, co będzie się działo w trakcie, jest jasne dla potencjalnego respondenta, to jest duża szansa, że się zgodzi. A zatem odważ się i spróbuj!

Małgorzata Owczarzak-Ryng

O autorce:

Z wykształcenia psycholożka i nauczycielka, z zawodu i pasji badaczka rynku. Od 13 lat z pasją pomaga małym i dużym biznesom poznawać, ale przede wszystkim rozumieć klientów i rynek, na którym działają.

Założycielka moresearch, autorka bloga www.moresearch.pl/blog, i mini-ebooka z 3 propozycjami szybkich badań rynku www.moresearch.pl/ebook-2. Obecnie pracuje nad kompendium wiedzy nt. badań rynku dla tych wszystkich, którzy dopiero chcą zacząć😉

Prywatnie mama dwóch córek, żona. W wolnych chwilach uprawia nordic walking i gotuje wegańsko.

Grupa Małgorzaty https://www.facebook.com/groups/Badania.rynku.by.moresearch/

Kamienie naturalne i ich dobroczynne właściwości

Kamienie naturalne i ich dobroczynne właściwości

Dobroczynne właściwości naturalnych kamieni szlachetnych i półszlachetnych znane były ludzkości już od wielu tysięcy lat. Wykorzystywane były nie tylko jako ozdoby czy amulety, ale także pomagały w leczeniu schorzeń ciała i duszy. Minerały fascynowały mistyków, filozofów, magów. Wznoszono z nich także ołtarze i domy. Obecnie, część leków homeopatycznych zawiera śladowe ilości kamieni szlachetnych, a terapia kamieniami zaczyna wracać do łask. Warto dowiedzieć się, jakie właściwości i znaczenie mają poszczególne kamienie naturalne, oraz jaka drzemie w nich moc. Poniżej przedstawię te zagadnienia, oraz postaram się przybliżyć jak używać kamieni, by ich właściwości oddziaływały na nas jak najlepiej.

(więcej…)
Oddajcie mój zadatek! – zwrot zadatku w przypadku rezygnacji z usługi

Oddajcie mój zadatek! – zwrot zadatku w przypadku rezygnacji z usługi

Wpłaciłaś zadatek w wysokości 30% kosztów usługi, po czym rezygnujesz, a zadatek przepada? Zgodnie z art. 394 Kodeksu cywilnego tak właśnie jest. Są to jednak przepisy ogólne, a Twoja sytuacja będzie odmienna, jeżeli zawarłaś umowę jako konsument. Sprawy tego typu są bardziej skomplikowane, ponieważ wymagają uprzedniego zbadania warunków umowy i podania podstaw prawnych, o których mało kto wie. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jak nie rozstać się na zawsze z już wpłaconym zadatkiem, zapraszam do dalszej części. 

Zadatek, a zaliczka

Te dwa terminy są bardzo często mylone ze sobą. Zdarza się, że ktoś przygotowując umowę, myśli o zadatku, a wpisuje w umowie zaliczkę. Czym zatem się różnią? To proste: zadatek nie podlega zwrotowi w przypadku niewykonania umowy, a zaliczka już tak. Wynika z tego, że dla kupującego korzystniejsza jest zaliczka. Zadatek z drugiej strony, będzie lepiej zabezpieczał interesy sprzedawcy. Pierwszym krokiem powinno więc być sprawdzenie czy masz do czynienia z zadatkiem, czy z zaliczką. Od tego będzie zależało formułowanie żądań i podstawa prawna zwrotu.

Zwrot zadatku w okolicznościach nadzwyczajnych

Ponieważ trudno już znaleźć artykuł w Internecie bez fragmentu dotyczącego COVID – 19, również dodaję kilka słów o sytuacjach nadzwyczajnych. Jeżeli nasza umowa nie zostanie wykonana z powodu okoliczności za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności (klasyczny przykład: pandemiczny lockdown), to zadatek będzie podlegał zwrotowi (art. 394 § 3 Kodeksu cywilnego).

Umowa ma pierwszeństwo

Zawsze przeczytaj umowę, najlepiej przed jej podpisaniem. Jednak nawet prawnicy nie są w stanie dokładnie czytać wszystkich umów (sam jestem tego przykładem). Jest ich po prostu za dużo i są zbyt rozległe. Zawsze jednak warto przeczytać przynajmniej fragmenty: o rozwiązaniu umowy i rozliczeniach (zadatku, zaliczce, ratach itd.). Tam zwykle jest najwięcej szczegółów i zagrożeń, dla nas jako konsumentów. Może się okazać, że umowa przewiduje zwrot zadatku w przypadku Twojej rezygnacji. Takie postanowienie będzie miało pierwszeństwo przed Kodeksem cywilnym. Coraz rzadziej, ale jednak, zdarzają się sytuację w których mamy wpływ na kształt umowy. Wtedy robimy wszystko by zamiast zadatku, w umowie była zaliczka!

Zadatek ze strony konsumenta

Jeżeli jednak wszystko powyższe wskazuje na nieuchronną utratę cennego zadatku to możesz złapać koło ratunkowe, które rzuca Ci prawo konsumenckie. Ponieważ konsumenci są słabszą stroną w umowach z przedsiębiorcami i są zasypywani długaśnymi umowami, na których czytanie nie mają czasu, przysługuje im specjalna ochrona. Zgodnie z prawem, pewne zapisy umów z założenia są krzywdzące dla konsumentów, a ponieważ nie mają oni wpływu na kształt umowy (wyobraźmy sobie naszą próbę negocjacji w sprawie umowy telekomunikacyjnej z operatorem) to dlatego są zakazane na podstawie art. 385[3] Kodeksu cywilnego (tzw. klauzule abuzywne). Takimi postanowieniami (klauzulami) są te przewidujące: „utratę prawa żądania zwrotu świadczenia konsumenta spełnionego wcześniej niż świadczenie kontrahenta, gdy strony wypowiadają, rozwiązują lub odstępują od umowy” (art. 385[3] pkt 13 K. c.). W praktyce oznacza to, że druga strona umowy (przedsiębiorca) nie może zatrzymać zadatku lub zaliczki, jeżeli nie spełnił swojego świadczenia, czyli nie zrealizował swojej umowy. Taka sytuacja będzie na przykład w przypadku, gdy zrezygnujesz z organizacji imprezy w restauracji. Ponieważ przedsiębiorca nie rozpoczął jeszcze świadczenia swoich usług, to zatrzymanie zadatku będzie bezprawne.

Jak dochodzić zwrotu zadatku?

Sama świadomość bezprawności zatrzymania zadatku to dopiero połowa sukcesu. Bowiem druga strona raczej nie będzie chciała rozstać się z pobraną sumą. W tej sytuacji, sugeruję zacząć od przygotowania pisma wzywającego do zapłaty (zwrotu zadatku), w którym powołasz się po kolei na:

  • klauzule abuzywną z art. 385[3] pkt 13 Kodeksu cywilnego i wskażesz na konkretny zapis w umowie (ten przewidujący zadatek),
  • stwierdzisz, że ze względu na powyższe, zapis ten jest nieważny, a zadatek został zatrzymany bez podstawy prawny i podlega zwrotowi,
  • zakreślisz termin i sposób zapłaty (np. wskażesz numer rachunku bankowego).

Jeżeli masz obawy, czy dobrze skonstruowałaś wezwanie, polecam konsultację z radcą prawnym lub adwokatem. To samo polecam w przypadku długich i skomplikowanych umów, dla których może być potrzebna szersza analiza prawna i dodatkowe podstawy prawne.

Wezwanie nie odniosło skutku

W tej sytuacji możesz skierować sprawę do sądu o uznanie danego postanowienia za niewiążące. Wcześniej spróbuj jednak skorzystać pomocy miejskiego lub powiatowego rzecznika praw konsumentów. Do ich kompetencji należy min.: występowanie do przedsiębiorców w sprawach ochrony praw konsumentów. Interwencja rzecznika może podziałać bardzo dyscyplinująco na drugą stronę. Tutaj znajdziesz namiary na rzecznika w swojej miejscowości (https://www.uokik.gov.pl/pomoc.php). Warto również wspomnieć, że niedozwolone postanowienia umowne mogą podlegać kontroli Prezesa UOKiK, a dla przedsiębiorców taka kontrola na pewno nie jest czymś przyjemnym (taki argument też może pomóc w sporze). Więcej informacji o kontroli Prezesa UOKiK znajdziesz na stronie urzędu (https://www.uokik.gov.pl/niedozwolone_klauzule.php). W przypadku, gdy wszystkie powyższe możliwości zostaną wyczerpane, a Twój zadatek jest wciąż daleko, warto skonsultować z prawnikiem sądowe szanse na zwrot pieniędzy.

Sprawa w sądzie

Aby przekonać się o swoich szansach na wygraną w sądzie, możesz też zapoznać się z dotychczasowymi sprawami Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Znamienny wyrok w sprawie o sygn. akt XVII AmC 14/06 wprost wskazuje, iż: „kiedy konsument traci prawo do zadatku na skutek niezapłacenia pierwszej wpłaty […] postanowienie to jest niedozwolone zgodnie z art. 3853 pkt 13 kc, wyłącza bowiem prawo konsumenta do żądania zwrotu świadczenia spełnionego wcześniej niż świadczenie pozwanego.”.

Zgodnie z orzecznictwem Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów niedozwolone są również wszelkie postanowienia obciążające konsumenta obowiązkiem świadczenia lub odszkodowania pomimo odpadnięcia podstawy prawnej świadczenia (np. rozwiązania lub odstąpienia od umowy). Oznacza to, że przedsiębiorcy nie mogą zatrzymywać pieniędzy konsumentów w formie zaliczki lub zadatku w przypadku braku realizacji świadczenia wzajemnego (np. pozycje 1557, 1445 i 1440 wpisane do Rejestru Klauzul Niedozwolonych).

Jeżeli potrzebujesz profesjonalnej pomocy w sprawie zwrotu zadatku, zapraszam do kontaktu ze mną. W ramach mojej praktyki radcy prawnego zajmuję się dochodzeniem praw konsumentów, jak i konsultacją oraz przygotowywaniem umów konsumenckich. 

Książkowy biznes XXI wieku, czyli o tym, jak połączyć pasję do czytania po angielsku z budowaniem imperium

Książkowy biznes XXI wieku, czyli o tym, jak połączyć pasję do czytania po angielsku z budowaniem imperium

Czy książki mogą stać się sposobem na życie? Czy z miłości do literatury da się rozwinąć sprawnie prosperujący interes? Okazuje się, że w dobie Smart i Tech, papierowe wydania książek wciąż mają rzesze fanów. Zaś mamy, które rozumieją potrzebę rozwoju językowego swoich dzieci nie tylko książki kupują, ale na ich bazie budują też nierzadko swój własny biznes. Co więcej, szczęśliwie realizują się w branży, której statystycy już od dawna przepowiadają upadek.

(więcej…)
w Centrum