Biżuteria artystyczna na każdą kieszeń – wywiad z Magdaleną Kubiak, właścicielką marki Madlin

1. Magda, opowiedz nam proszę trochę o sobie i o tym, jak zrodził się pomysł na własną markę.


Od zawsze lubiłam tworzyć. Prace manualne mocno mnie odprężały, a to, co wychodziło spod moich rąk, dawało ogrom satysfakcji. Rok 2007 był dla mnie bardzo przełomowy. Miałam 22 lata. Zaczynałam moją karierę zawodową jako pracownik biurowy. Jednocześnie studiowałam Marketing i Zarządzanie. W tym „szaro-burym” życiu brakowało mi kolorowej pasji, która stanie się odskocznią. Nie szukałam jej. Inspiracja pojawiła się sama.

Znasz ten stan, kiedy masz głowie wizję na sukienkę, bluzkę czy buty, ale w sklepie nie ma tego, czego szukasz? U mnie tak było z biżuterią. Chciałam piękny zestaw kolczyków z naszyjnikiem. Całą wizję miałam już w głowie. Tylko że nigdzie nie mogłam dostać takiego kompletu! Pamiętam, jak rzuciłam wtedy do mojej przyjaciółki, że te kolczyki będę miała tylko wtedy, kiedy je sobie zrobię… I poszło z górki. Nie czekałam zbyt długo. Poszukałam sklepu online z półfabrykatami i złożyłam pierwsze zamówienie. Od tego dnia minęło już 13 lat, a ja wciąż tworzę i rozwijam swoją markę.

2. Czyli tak naprawdę pomysł na tworzenie biżuterii był odzewem na Twoją konkretną potrzebę. Skąd więc czerpiesz inspirację do tworzenia?

Opowiem Ci, jak to było kiedyś i jak to wygląda dzisiaj. Ze względu na to, że mój biznes na przełomie ostatnich lat mocno się rozwinął, to również kwestie inspiracji uległy zmianie. Na początku tworzyłam biżuterię głównie dla siebie. Inspiracje przychodziły same z siebie. Rodziły się na zasadzie kolejnych pomysłów, które szybko realizowałam. Inspiracje czerpałam ot tak po prostu. Z życia. Często tworzyłam na indywidualne zamówienie. Ale wtedy dostawałam wytyczne. Mniej albo bardziej sprecyzowane.
Jednak z każdym kolejnym rokiem, kiedy moja marka została już ukierunkowana i wiedziałam, że oprócz pasji będzie to także mój biznes, nieco zmieniłam podejście do tworzenia wzorów biżuterii. Albo inaczej to ujmę. Rozbudowałam to podejście. W dalszym ciągu robiłam biżuterię, która rodziła się w mojej głowie, ale zaczęłam też mocno śledzić trendy w modzie. Inspiracje czerpię też z moich podróży. Uwielbiam podróżować. A moim zdaniem piękno natury bardzo łatwo jest zamknąć w urzekającej biżuterii.

3. To prawda, natura to kopalnia inspiracji i oczywiście trendów. Przecież niedawno największym trendem w biżuterii były muszelki! Jednak w dzisiejszych czasach tworzenie biżuterii jest bardzo popularnym zajęciem, więc czym wyróżnia się akurat Twoja?

Tworzę biżuterię handmade, która cechuje się niepowtarzalnością. Stosuję różne kamienie i fabrykaty oraz techniki tworzenia. Nawet na życzenie klientów staram się nie dublować wzorów biżuterii – chyba, że przygotowanie bliźniaczej bransoletki czy kolczyków ma szczególne uzasadnienie. W każdą pracę staram się włożyć “nową duszę”.

4. Powiedz, gdzie można zobaczyć i kupić Twoją biżuterię? Bywasz na targach czy jednak bazujesz głównie na sprzedaży w Internecie?

Zapraszam serdecznie na mój fanpage – https://www.facebook.com/madlinpl/. Niestety nie posiadam własnego butiku. A już tłumaczę dlaczego. Zawsze zależało mi na tym, aby moja biżuteria była przystępna cenowo. Niestety koszty własnego sklepu są tak gigantyczne, że automatycznie przełożyłyby się na wzrost cen moich produktów.

Za to pojawiam się na okolicznych jarmarkach regionalnych w Bielsku-Białej i okolicach. Uwielbiam klimat, który panuje na tego typu wydarzeniach. Kiedy mogę spotkać się z innymi rękodzielnikami i wymienić doświadczeniami.

5. Jako doświadczona długoletnim stażem twórczyni handmade jakie rady dałabyś rękodzielniczce, która właśnie postanowiła rozpocząć swoją przygodę z tworzeniem biżuterii?

Nie porównuj swojego początku do czyjegoś środka i nie wierz we wszystko, co znajdziesz w sieci. Ja miałam to szczęście, że kiedy zaczynałam swoją przygodę z biżuterią, to o Instagramie jeszcze nikt nie słyszał. Teraz sama często obserwuję profile różnych marek i zastanawiam się „jak to jest możliwe?” Czy faktycznie prowadzenie własnego biznesu jest takie „cukierkowe”, jak widzimy to w sieci? NIE! Nie wierz w to. Tworzenie własnej marki to ciężka praca. To sukcesy i porażki. Kilogramy zniszczonych półfabrykatów, bo nie wyszło tak, jakbyś tego oczekiwała. To nie jest tak, że wszystko wychodzi za pierwszym razem, a klienci od pierwszych dni tworzenia będą zabijać się o Twoje produkty. Bądź cierpliwa i nie patrz na innych. Znajdź swoją własną, indywidualną drogę.
Porównywanie swojego początku do czyjegoś środka sprawi tylko, że będziesz czuła się gorzej. Nie będziesz zadowolona ze swoje pracy, a to nie prowadzi do rozwoju.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.


Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Dołącz do Nas!

w- centrum