porażka

Mój wewnętrzny demon nosi imię… Porażka

Słowo porażka niejedną osobę przyprawia o uczucia negatywne, takie jak wstyd, stres, niepokój, czy  poczucie winy. Co sprawia, że tak się czujemy? Co powoduje, że nie realizujemy naszych zamierzeń i planów, kiedy nasze  serce mówi „działaj” zaś  rozum krzyczy „stop”?

To nasze kochane gremliny! Oczywiście nie te z filmu Gremliny rozrabiają reżysera Joe Dante 1984 roku. Twoje własne gremliny mogą wyglądać zupełnie inaczej. Każdy z nas stojąc przed ważną decyzją zawodową, czy też osobistą zadaje sobie mnóstwo pytań, zanim podejmie tę właściwą i ostateczną decyzję. Osobiście czasami chciałabym mieć taką kryształową kulę, która przed każdym pomysłem, który chcę zrealizować i podjętą decyzją biznesową powie mi: Tak Iza, to wyjdzie, dasz radę, świetny pomysł, odniesiesz sukces’’.  Niestety takiej kuli nie ma nikt i mieć nie będzie.

Negatywne myśli, które pojawiają się uparcie w naszej głowie, taki głos wewnętrzny, który mówi nam, że nie warto czegoś robić bo  już raz nam nie wyszło, więc po co znowu się za to brać, to są właśnie nasze osobiste potworki zwane GREMLINAMI. To one nas zniechęcają i powodują, że marzenia, pomysły i plany są odstawiane na bok.  

Uczucie obawy jest normalnym zjawiskiem u każdego człowieka, oczywiście jeśli nie przybiera dodatkowych form klinicznych, na przykład towarzyszących mu  objawów somatycznych,  jak ból głowy, bezsenność, duszność, ból w klatce piersiowej czy napady paniki. Dlaczego więc   obawiamy się tego, do czego sami dążymy i to planujemy? Ponieważ nam na takiej sprawie zależy bardziej niż na innych. Należy tu pamiętać, że choć wszystko czasem zaplanujemy wręcz doskonale, to zawsze mogą się pojawić sytuacje nieprzewidziane, które przyczynią się ostatecznie do niepowodzenia naszego misternego planu. Nie wszystko bowiem zależy od nas samych. Np. wpadliśmy na świetny pomysł biznesowy, którego jeszcze nie ma na rynku, wszystko zaplanowaliśmy, ale…. nie wypaliło. Czemu? Być może dlatego, że przecieramy nowy szlak i konsumenci muszą się do niego przekonać. Być może klienci nie są na naszą usługę jeszcze gotowi. A być może skierowaliśmy ofertę nie do takich klientów, jakich potrzebowaliśmy.

Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się – Aldous Huxley

Doskonałym przykładem ukazującym, że każda porażka może doprowadzić nas do sukcesu są…nasze dzieci. Zanim zaczną chodzić upadają tysiące razy, a mimo to nie odpuszczają, wstają i próbują dalej. Kto by powiedział, że po tylu porażkach można odnieść sukces? Jak widać można. Wszystko jest kwestą nastawienia, wytrwałości i wiary w siebie. Wsparcie bliskich też się przyda, ale ważna jest nasza motywacje wewnętrzna,  jest bowiem znacznie silniejsza niż motywacja zewnętrzna.

porażka
foto. Unsplash

W biznesie jest podobnie jak z upadkiem u dziecka. Jeśli za pierwszym razem Ci nie wyszło, nie poddawaj się. Zastanów się co poszło nie tak,  przeanalizuj całą sytuację, wyciągnij wnioski, zmień sposoby działania, które się nie sprawdziły i działaj. Porażkę należy bowiem traktować w kategorii  nauki. Każda z nich nas przecież uczy i buduje. Paweł Fortuna w swojej książce „Pozytywna psychologia porażki – jak cytryny zrobić lemoniadę” (polecam do poczytania) wyróżnia dwa typy osób a właściwie ich schemat myślenia o sukcesie. Pierwszą grupą stanowią ludzie, którzy myślą w kategoriach albo porażka, albo sukces  i nie widzą nic pomiędzy, uważają, że podejmując dane wyzwanie biznesowe, czy  osobiste można odnieść wyłącznie porażkę albo sukces. Drugą grupę osób stanowią osoby, które myślą w kategoriach porażka – porażka – porażka -porażka… A po niej SUKCES, czyli aby odnieść nasz sukces musimy zaliczyć kilka upadków, które nas wzmocnią i nauczą. I to właśnie ten ostatni sposób myślenia jest najlepszy dla naszego zdrowia psychicznego.

 Nie będę tu chyba oryginalna, ale dobrym przykładem jak po kilku porażkach odnieść sukces jest chociażby Steve Jobs, założyciel Appla, czy Mark Zucerberk, pomysłodawca i założyciel Facebooka. Obaj panowie zaczynali od zera. Steve Jobs składał komputer i tworzył oprogramowanie z przyjaciółmi w garażu. Razem ze swoim znajomym założył firmę Apple, która po pewnym czasie odniosła duży sukces, później zaś Jobs został wyrzucony z własnej firmy. Powrócił do niej po tym,  jak po jego zwolnieniu firma zaczęła upadać. Obecnie jest jedną z największych firm na świecie zmieniającą przemysł technologiczny. Można by powiedzieć, że po zwolnieniu z własnej firmy i niepowodzeniu Jobs powinien się poddać. Ale tego nie zrobił. Wyciągnął wnioski i szedł naprzód.

Pamiętaj, że po odniesionej porażce możesz działać w bardziej przemyślany sposób. Rozważniej analizować ryzyko i przeciwności, szybciej niwelować trudności i efektywniej rozwiązywać sprawy sporne. Ważne przy tym,  by po odniesionej porażce wrócić szybko do swojej stałej aktywności, ponieważ pozwoli to nam uniknąć stagnacji, czy chociażby depresji. Jest wówczas czas, by zastanowić się na swoimi celami, zweryfikować je, poszukać alternatywnych sposobów działania,  nowych rozwiązań, usprawnień, zminimalizować ryzyko i do dzieła!

Autor: Izabela Borejko


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w Centrum