Miesiąc: Sierpień 2020

Po co czytać książki  i skąd brać na to czas?

Po co czytać książki i skąd brać na to czas?

„Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów” (William R.Inge). 

Czytać warto i czytać trzeba. Istnieje milion powodów, dla którego dobrze jest żyć w przyjaźni z książkami, dziś wymienimy jednak tylko kilka z nich:

1.Czytanie zwiększa wydolność mózgu i inteligencję – regularne poprawia kondycję komórek mózgowych, jest też doskonałym ćwiczeniem pamięci. Gdy zagłębiamy się w czytaną historię, zapamiętujemy całą gamę  szczegółów i niuansów,  poznajemy nowych bohaterów, ich losy, charaktery, miejsca,  gdzie toczy się akcja itd. Każdy nowy ślad pamięciowy wymaga powstania nowych synaps, połączeń nerwowych.

Z neurobiologicznego punktu widzenia czytanie jest procesem znacznie bardziej wymagającym niż analiza obrazów lub mowy. Absorbuje jednocześnie wiele obszarów mózgu – te, które odpowiedzialne są za widzenie, za język i za asocjacje pojęciowe. Rozwija wyobraźnię i wspomaga koncentrację. Poza tym pozostawia więcej czasu na myślenie. Ślizgając się wzrokiem po kartce, w każdej chwili można zatrzymać się na fragmencie, który wymaga refleksji. Oglądając film czy przysłuchując się rozmowom, dużo trudniej o takie pauzy.

2. Ćwiczymy dzięki niemu myślenie analityczne. Jakże często zdarza nam się, że czytając zajmującą książkę, zgadujemy jej zakończenie, zanim przewrócimy ostatnią kartkę? I to jest właśnie to – trening myślenia krytycznego i analitycznego, wyciągania wniosków z setek sugestii i przesłanek. Ponadto książka stawia pytania pobudzające nas do dalszych przemyśleń.

3. W najlepszy z możliwych sposobów poszerza nasze słownictwo i wiedzę o języku. Każda książka dostarcza nam nowych pojęć myślowych i poszerza naszą świadomość. Zaś łatwość wypowiadania się i elokwencja podnoszą poczucie własnej wartości i budują pewność siebie, pomagając nam w karierze zawodowej i życiu osobistym.

4. Dzięki niemu poznajemy świat, obce języki, kultury, obyczaje, ciekawostki – po prostu stajemy się mądrzejsi. Wszystko bowiem, cokolwiek czytamy, pozostawia w naszych umysłach okruchy informacji różnego rodzaju. Prof Anne E. Cunningham z University of California w Berkeley twierdzi, że ludzie regularnie czytający lepiej wypadają w testach na inteligencję, a ich zdolności poznawcze są wysokie do późnej starości.

5. Relaksuje, odpręża, uspokaja, wprowadza nas w pozytywny nastrój. Czytanie daje więcej ukojenia niż słuchanie nagrań albo oglądanie filmów. Dlaczego? Przez całe dnie bombardowani jesteśmy najprzeróżniejszymi, często zbędnymi informacjami, więc docierające do nas dźwięki nauczyliśmy się – z konieczności – ignorować.

Czytanie jest jak mówienie do siebie głęboko w głowie – pozwala się łatwiej skoncentrować i zapewnia uczucie kojącej prywatności. Dr David Lewis z Mindlab International na University of Sussex mierzył, w jakim stopniu zmienia się napięcie mięśniowe i czynność serca pod wpływem rozmaitych aktywności tradycyjnie uważanych za uspokajające. Czytanie obniżało poziom stresu o 68 proc., wygrywając ze słuchaniem muzyki (62 proc. skuteczności), piciem herbaty (54 proc.) czy pójściem na spacer (42 proc.).

6. Uczy empatii i rozwija w nas uczucia- zdaniem badaczy, fikcja literacka czyni nas dużo bardziej wrażliwymi, niż czytanie prozy non-fiction. Naukowcy Dawid Comer Kidd i Emanuele Castano twierdzą, że zrozumienie stanu ducha innych osób jest podstawą, która umożliwia funkcjonowanie w społeczeństwie. Holendrzy Matthijs Bal i Martijn Veltkamp sprawdzali, na ile emocjonalnie poruszające powieści skłaniały czytelników do empatycznych zachowań. Jak się okazuje, empatia badanych wzrastała, pod warunkiem że czuli się oni „wciągnięci” w historię.

7. Przeciwdziała rozwojowi Alzheimera i pomaga w walce z nim – angażowanie mózgu do działania poprzez czytanie zmniejsza ryzyko Alzheimera o 2 i pół raza względem tych, którzy nie czytają. Im bardziej mózg jest aktywny, tym dla niego lepiej, książka może być świetnym stymulatorem, dzięki któremu będzie aktywny. To, co zabija i osłabia komórki mózgowe, to właśnie bierność. Praca dr. Roberta Freidlanda opublikowana w „Proceedings of the National Academy of Sciences” dowodzi, że ludzie, którzy regularnie oddają się lekturze, grają w gry logiczne albo rozwiązują zagadki, są ponad dwukrotnie mniej narażeni na rozwój chorób otępiennych.

I choć, gdy natkniemy się w literaturze na  zwrot „książki na receptę” (books on prescription)  rozumiemy go  bardziej jako przenośnię, to całkiem śmiało można postawić tezę, że bogactwo literatury może przynieść wielowymiarowe korzyści i stać się rzeczywistym kierunkiem nie tylko ku edukacji, lecz także „książkoterapii”. Bo jak mawiał Umberto Eco – „kto czyta książki, żyje podwójnie”.

A skąd brać czas na czytanie?

1. Przede wszystkim wykorzystujmy każdą chwilę – choćby było to jedynie 15 minut w ciągu dnia. Pozwoli nam to nabrać nawyku czytania – jeśli go straciliśmy i przyzwyczai do sięgania po książkę w wolnych od zajęć momentach. Z czasem zauważycie sami, że chwile te będą niepostrzeżenie coraz dłuższe. Czytać można także w pociągu, poczekalni, w autobusie itd. Jeśli zupełnie nie wychodzi nam odrywanie się od natłoku zajęć, to czas przeznaczony na czytanie musimy zaplanować. Może wówczas, gdy domownicy już śpią, a może wtedy, gdy jeszcze śpią. Lub o zupełnie innej porze – najważniejsze, to aby trzymać się swego planu i powracać do czytania regularnie.

2. Stop pożeraczom czasu! Mniej telewizji przede wszystkim! Oglądajmy programy i filmy wartościowe, miejmy ulubiony serial itd., ale nie trzymajmy telewizora włączonego przez wiele godzin, podczas gdy my zajmujemy się zupełnie czymś innym. Bo odwraca naszą uwagę, skupia wzrok, rozprasza – a przez to kradnie nam cenny czas.


3. Funkcjonujmy w zgodzie z naturą i wedle swego indywidualnego, dobowego rytmu. Nasz poziom koncentracji obniża się w ciągu dnia, zwłaszcza od południa, przeznaczajmy więc co jakiś czas chwilę na relaks i odpoczynek. Obserwujmy swój zegar biologiczny, a z czasem nauczymy się organizować pracę i przyjemności w taki sposób, aby było to jak najefektywniejsze, a dla nas pozostawał czas na przyjemności.

Związana jest z tym tzw. zasada Pareto ( lub zasada 80/20). Stanowi ona wynik obserwacji, jakie prawie sto lat temu przeprowadził i opublikował Vilfredo Pareto. Ten włoski uczony zauważył, że 80% dóbr znajduje się w rękach zaledwie 20% społeczeństwa. Później okazało się, że zasada 80/20 ma zastosowanie nie tylko w gospodarce i  ekonomii ale i w innych dziedzinach życia.

Najogólniej można ją sformułować w następujący sposób: “na 80% rezultatów przypada 20% nakładów”. Czyli 20% czasu zużywamy na osiągnięcie 80% efektów, i odwrotnie, 80% czasu zużywamy na czynności, które odpowiadają 20% naszej efektywności.

Analizując swój plan dnia możemy w łatwy sposób zauważyć, które czynności wchodzą w skład tych 80%, i na których efektach najbardziej nam zależy.

I choć zasada Pareto to nie zawsze proporcje 80/20 (czasem będzie to 90/10, 75/25 a nawet 95/5. W różnych przypadkach wypada różnie, ale najczęściej jest to stosunek 80 do 20), to  przesłanie tej zasady jest jedno: mniejsza część nakładów generuje większą część rezultatów.

4.Czytajmy takie książki, które lubimy. Nie zmuszajmy się do czytania modnej powieści jedynie dlatego, że trzy koleżanki z biura już ją przeczytały i wszystkim się podobała. Czytajmy wyłącznie to, co sprawia nam przyjemność, przywołuje miłe wspomnienia, odpręża i nas ciekawi. Czytanie czegoś, co nie sprawia nam przyjemności (za wyjątkiem nauki oczywiście), to po prostu strata czasu.

I jeszcze coś… Zaraźmy dzieci pasją do książek. Czytajmy wspólnie z nimi, rozmawiajmy o książkowych bohaterach, inspirujmy dzieci do zrobienia np. pięknych papierowych okładek na książki, z motywami głównych bohaterów, lub też ciekawych zakładek. Lalkom można uszyć stroje jakie nosiły książkowe królewny. Moja znajoma, po przeczytaniu wspólnie z synem i córką wszystkich tomów „Opowieści z Narni” C.S. Lewisa, uszyła dzieciom wielkiego pluszowego lwa o imieniu Aslan, a z kartonu wykonali wspólnie „mieszkanie” profesora Digorego Kirke, z drzwiami prowadzącymi do bajkowej krainy. Pomysłów mogą być setki. Wszak nie ogranicza nas nic, prócz własnej wyobraźni!

Przyjaciółka kobiet XXI wieku – dystymia

Przyjaciółka kobiet XXI wieku – dystymia

Z każdym rokiem na świecie przybywa osób chorych na nerwice różnego rodzaju. Może być to spowodowane znaczną szybkością życia, ciągłym pędem i podążaniem za osiągnięciem celów – swoich własnych, czy też oczekiwań wyznaczonych przez innych. Nierzadko zdarza się, że w tym wszystkim nasza psychika i ciało po prostu nie wytrzymują, dając o tym znać właśnie poprzez wystąpienie jakiegoś schorzenia.

Ponadto, również zaburzenia w funkcjonowaniu układu hormonalnego mogą wpłynąć na powstawanie różnych rodzajów schorzeń związanych ze zdrowiem psychicznym. Dzięki poniżej przedstawionym informacjom przyjrzymy się jednemu z takich schorzeń. Mowa o dystymii, inaczej nazywanej nerwicą depresyjną.

Dystymia – czym właściwie jest?

Dystymia, jak już wspomniałam wcześniej,  znana jest  także jako nerwica depresyjna. Stanowi zaburzenie lękowe, a osoba zmagająca się z tym schorzeniem odczuwa spadek nastroju i brak chęci do życia. Jest to choroba przewlekła, z którą osoby chore zmagają się przez wiele lat, często nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że na coś chorują.

Symptomy tego schorzenia nie są tak silne jak np. w depresji. Choroba związana jest z układem hormonalnym,  zaś chorzy mają obniżony poziom neuroprzekaźników noradrenaliny i serotoniny, które odpowiadają za dobre samopoczucie.


Obecnie szacuje się, że na dystymię może cierpieć nawet 5% społeczeństwa, z czego większość osób chorujących stanowią kobiety. Dystymia może wystąpić przed ukończeniem 21 roku życia- jest to tzw. dystymia wczesna oraz po ukończeniu 21 roku życia- dystymia późna. Tak więc, choroba ta może dotknąć osobę w każdym wieku, nawet starszą, która w młodości tryskała energią i optymizmem.

Przyczyny nerwicy depresyjnej

Specjaliści nadal próbują określić, co dokładnie stoi za jej rozwojem. Wśród czynników mogących mieć wpływ na jej wystąpienie wyróżniają m.in. czynnik genetyczny. Jeżeli w rodzinie mamy więc osobę dotkniętą tą przypadłością, to istnieje ryzyko, że jej potomstwo odziedziczy skłonności do tego schorzenia.

Za rozwojem dystymii może stać także niewłaściwe wychowanie oraz przebywanie w nieodpowiednim środowisku w dzieciństwie i wczesnym dorastaniu. Naukowcy stwierdzili, iż wewnętrzny konflikt dziecka pomiędzy potrzebami i pragnieniami, także może mieć wpływ na jej późniejszy rozwój. Ponadto, uczenie dzieci, że negatywne emocje nie powinny być okazywane, a tłumione,  także może się przyczynić do powstawania tego rodzaju zaburzeń, ponieważ emocje kumulują się wtedy nierzadko latami  wewnątrz osoby i nie mają żadnego ujścia.

Dystymia częściej występuje także u osób nadużywających alkoholu i uzależnionych od narkotyków, ponieważ jak wiemy, substancje te spożywane w nadmiarze stają się z czasem depresantami. Dodatkowo można zauważyć na podstawie badań, iż większe skłonności do zachorowania na nerwicę depresyjną mają osoby zmagające się z problemami żołądkowymi, mononukleozą oraz schorzeniami gruczołu grasicy.

Za przyczynę zachorowania na dystymię uznaje się również chroniczny stres, obecny w naszym życiu coraz bardziej, który nie jest spowodowany konkretnym wydarzeniem z życia osoby chorej, lecz długotrwałą ekspozycją na sytuacje stresogenne. Za jej powstanie może odpowiadać także nagła sytuacja kryzysowa jak np. śmierć bliskiej osoby, rozstanie, problemy finansowe czy utrata pracy.

Objawy nerwicy depresyjnej

Zazwyczaj pierwsze objawy dystymii są niezauważalne. Schorzenie nie jest powiązane z poprzedzającymi je śladami fizycznymi czy psychicznymi. Osoby chore normalnie wykonują swoje obowiązki służbowe, domowe,  zakładają rodziny, prosperują w społeczeństwie. Wewnętrznie jednak odczuwają pustkę, która może uwidaczniać się choćby w oszczędnym okazywaniu entuzjazmu i radości.

Odbierani mogą być więc przez otoczenie jako osoby z mniej wesołym charakterem i poważnym nastawieniem do życia. Zaczynają wycofywać się z życia towarzyskiego, a w środowisku postrzegani są jako samotnicy, osoby smutne, cechujące się nadmierna powagą.

Zdarza się też, że osobę chorą ogarnia nieuzasadniony lęk, odczuwa zagrożenie, strach,  obawę o swoje życie. Czuje się wówczas zagubiona w otaczającym świecie i nierozumiana przez innych.

Sytuację poprawnej diagnozy  komplikuje ponadto fakt, że aby specjalista mógł stwierdzić występowanie tego schorzenia, jego objawy muszą utrzymywać się przynajmniej dwa lata.


Wśród pozostałych symptomów dystymii wyróżnia się m. in :

-niską samoocenę, powodującą niechęć  do wychodzenia z domu,

-smutek występujący stale, przy czym osoba nie rozumie skąd pochodzi to uczucie,

-zaburzenia apetytu- od jego braku, po wręcz kompulsyjne obżeranie się, co za tym idzie również wahania wagi,

– zaburzenia snu (nadmierna senność, bezsenność, zbyt długi sen),

– zaburzona koncentracja, trudności z podejmowaniem decyzji,

– ciągłe zmęczenie i brak nadziei na poprawę stanu psychicznego,

– myśli samobójcze.

Dystymia – jak ją leczyć?

W odróżnieniu od depresji, w dystymii występuje mniejsze nasilenie objawów powodujących negatywne odczucia. Jednakże, z uwagi na zaburzenia w funkcjonowaniu społecznym, rodzinnym, zawodowym wymagane jest  oczywiście podjęcie leczenia. Najwłaściwszą formą przeciwstawieniu się chorobie jest więc podjęcie psychoterapii. Specjalista w trakcie jej trwania będzie pomagał odnaleźć przyczynę powstania negatywnego nastawienia i może pokazywać pacjentowi prawidłowe schematy działania.

Terapeuta w trakcie spotkań może powracać do czasów dzieciństwa, co pomoże poznać źródło schorzenia, a także przeżyć trudne doświadczenia jeszcze raz, by  zrozumieć je na zupełnie inny, dorosły już  sposób.

Gdy schorzenie przybierze zaostrzoną formę, może pojawić się konieczność zastosowania leków przeciwdepresyjnych i przeciw lękowych, co pomoże uchronić przed występowaniem np. myśli samobójczych.

Dodatkową możliwością na walkę z chorobą mogą być :

– rezygnacja z wysoko obciążających obowiązków (przynajmniej do czasu polepszenia stanu zdrowia),

– wyznaczanie realnych, nie zaś nadmiernych celów i sukcesywne dążenie do ich osiągnięcia,

– prowadzenie dziennika – dzięki któremu osoba chora będzie mogła pozbyć się negatywnych myśli z głowy i przelać je na papier do późniejszej introspekcji,

– zorganizowanie sobie planu dnia,

– kontakt z otoczeniem i innymi ludźmi,

– odnalezienie swojego sposobu relaksacji: może to być joga, medytacja, spacer i wiele, wiele innych rzeczy, które sprawiają nam przyjemność.

Bardzo ważne jest by być świadomym swoich odczuć każdego dnia. Mimo, że nasza uwaga rozpraszana jest przez masę bodźców, warto raz na jakiś czas usiąść i spojrzeć na swoje wnętrze. Bądźmy uważni!

Autor: Marta Maj

Na co dzień pracuje jako pracownik socjalny. Jednak w czasie wolnym ćwiczy jogę, medytuje, pisze bloga (https://www.facebook.com/Korespondent-Pokoju-100760118245444/) i artykuły z wiedzy fachowej, dotyczące spraw zawodowych. Wciąż obmyśla nowe trasy podróżnicze, a gdy przychodzi odpowiedni moment, wciela je w życie. Uważa, że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek, a każde wydarzenie ma nas czegoś nauczyć.

Stworzyła je pasja i wyobraźnia. Unikalne kreacje, jakich jeszcze nie było, od Katrin Belen

Stworzyła je pasja i wyobraźnia. Unikalne kreacje, jakich jeszcze nie było, od Katrin Belen

Katrin Belen to pseudonim artystyczny Katarzyny Holki, pochodzącej ze Złotowa, a obecnie mieszkającej w Niemczech projektantki unikatowych stylizacji artystycznych.  I choć początki na obczyźnie, dokąd wyjechała wraz z rodziną,  nie były łatwe, zdołała w szybkim tempie nauczyć się języka, zdobyć potrzebne kwalifikacje zawodowe, a następnie odnieść sukces przy pomocy determinacji, ciężkiej pracy oraz swoim zdolnościom.

(więcej…)
W tajemniczym świecie wibracji

W tajemniczym świecie wibracji

Cały wszechświat jest wibracją. Każdy, nawet najmniejszy element czy  atom wibruje w charakterystyczny dla siebie sposób. Ponadto dziś już wiemy, że podobne wibracje przyciągają się, zaś prawo przyciągania zyskuje coraz więcej zwolenników.

 A co powszechnie wiadomo o medycznej wibracji? Tej, która leczy nie tylko emocje i wzmacnia duchowo, ale również w bezpośredni sposób uzdrawia dolegliwości ciała?

 Badania naukowe wykazują jej działanie przeciwbólowe na poziomie ok. 73%, silny wpływ na pracę układu krążenia (skuteczność ok. 84%), czy wspomaganie w procesie gojenia ran cukrzycowych (efekty zbliżone do 100%).

Naukowcy zaś donoszą:

  • wibroterapia to nowoczesna metoda leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu (Heide,Niemcy),
  • dr A. Katusic udowadnia pozytywny wpływ wibracji na mózgowe porażenie dziecięce,
  • dr Koutnik z Florydy wykazuje, że wibracja o odpowiednich parametrach zmniejsza ryzyko udarów niedokrwiennych.

Wiele innych rewelacyjnych doniesień znajdziesz na stronie: www.wibroterapia.com. Ja dowiedziałam się o tej metodzie, gdy jako świeżo upieczony magister fizjoterapii szukałam dla siebie miejsca w rozległym świecie metod i form fizjoterapii. I tak trafiłam do ogólnopolskiego programu badań społecznych “Nowoczesna Fizykoterapia Indywidualna” organizowanego przez firmę Vitberg.

Z początku z ogromną ciekawością, ale i lekkim niedowierzaniem zaczęłam pracę z pacjentami, którzy w ramach programu korzystali z bezpłatnej 8 – dniowej terapii wibracjami. Od razu również zaczęłam testować zabiegi na sobie w gabinecie i dzięki uprzejmości zespołu, z którym zaczęłam pracę pożyczałam sprzęt na weekendy do domu.

Szybko okazało się, że terapia wibracyjna to nie tylko chwila relaksu i odpoczynku, ale również realne i jak się przekonałam szybkie efekty terapeutyczne. Obserwując każdego dnia pacjentów, ale i najbliższą rodzinę nabierałam coraz większej pewności, że wibroterapia działa.

Dziś prowadzę własną poradnię i pomagam Pacjentom w pozbyciu się dolegliwości. Codziennie słucham, indywidualnie dobieram takie zabiegi, które dadzą najlepsze efekty z możliwych. A te niejednokrotnie są dla Pacjentów miłym zaskoczeniem.

Dość o mnie 🙂 teraz czas na Ciebie!

Wykonaj prosty test i sprawdź czy wibroterapia jest dla Ciebie odpowiadając na pytania:

  • Jesteś uczniem lub studentem, który naukę i spędzone przed lekcjami i zadaniami godziny odczuwa coraz częściej w bolącym kręgosłupie?
  • Jesteś osobą pracującą w pozycji siedzącej? Przez co doskwiera Ci ból górnej części pleców, szyi bądź barków, sztywność karku, a nawet promieniujący ból do rąk, przez co ręce Ci drętwieją i masz uczucie mrowienia? A w nocy lub nad ranem “wkręcasz popularne żarówki” by przywrócić jako takie ukrwienie i normalnie funkcjonować?
  • Często boli Cię głowa, a w uszach nieustannie słychać szum? Bynajmniej nie jest to relaksujący szum wody czy śpiew ptaków…
  • A może pracujesz fizycznie i dźwigając ciężkie przedmioty, słyszysz strzelanie lub chrupanie w krzyżu albo czujesz ból dolnej części pleców? Miałeś/aś już rwę kulszową podczas, której ból promieniował do nogi?
  • Jesteś osobą borykającą się z przewlekłym stresem, który powoduje stany depresyjne czy nerwicowe, lub każe Ci liczyć barany przed snem niemalże do nieskończoności, zanim pozwoli zasnąć?
  • Jesteś sportowcem? Trenujesz amatorsko lub zawodowo jednak brak Ci profesjonalnej regeneracji, przez co “zakwasy” to Twoja codzienność?

     A może dopadła Cię kontuzja?

  • Jesteś seniorem/seniorką, a zatem układ krążenia nie pracuje już tak wydajnie jak kiedyś, ukazując Ci żylaki?
  • A może do codziennego ubioru masz już na stałe założone standy lub baj-passy?
  • Walczysz bezskutecznie z osteoporozą lub sarkopenią?
  • Masz za sobą zawał serca lub udar mózgu?
  • Czeka Cię endoprotezoplastyka biodra lub kolana?
  • Cierpisz na chorobę Parkinsona?
  • Posiadasz rozrusznik serca? Przez co na większości zabiegów słyszysz, że jest on dla Ciebie przeciwwskazaniem do ich stosowania?
  • A może masz problemy metaboliczne, takie jak zaparcia, biegunki, IBS, uchyłki jelit? Chcesz w bezpieczny sposób schudnąć czy pozbyć się cellulitu?
  • A być może teraz nic Ci nie dolega? Jednak ważna jest dla Ciebie profilaktyka zdrowia i chcesz, aby cały czas było tak dobrze, jak teraz?

Jeśli choć raz odpowiedziałeś/aś sobie “TAK” to znaczy, że wibroterapia jest dla Ciebie.

A zatem… nie czekaj dłużej i pozbądź się bólu.

Czekam na Ciebie w gabinecie, abyś i Ty mógł tak jak moi Pacjenci pożegnać swoje dolegliwości.

Do zobaczenia na zabiegach,

mgr fizjoterapii i wibroterapeuta

Monika Siulińska

Znajdziesz nas na

https://www.facebook.com/PoradniaVitbergDabrowaGornicza/

w Centrum