Po co czytać książki i skąd brać na to czas?

„Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów” (William R.Inge). 

Czytać warto i czytać trzeba. Istnieje milion powodów, dla którego dobrze jest żyć w przyjaźni z książkami, dziś wymienimy jednak tylko kilka z nich:

1.Czytanie zwiększa wydolność mózgu i inteligencję – regularne poprawia kondycję komórek mózgowych, jest też doskonałym ćwiczeniem pamięci. Gdy zagłębiamy się w czytaną historię, zapamiętujemy całą gamę  szczegółów i niuansów,  poznajemy nowych bohaterów, ich losy, charaktery, miejsca,  gdzie toczy się akcja itd. Każdy nowy ślad pamięciowy wymaga powstania nowych synaps, połączeń nerwowych.

Z neurobiologicznego punktu widzenia czytanie jest procesem znacznie bardziej wymagającym niż analiza obrazów lub mowy. Absorbuje jednocześnie wiele obszarów mózgu – te, które odpowiedzialne są za widzenie, za język i za asocjacje pojęciowe. Rozwija wyobraźnię i wspomaga koncentrację. Poza tym pozostawia więcej czasu na myślenie. Ślizgając się wzrokiem po kartce, w każdej chwili można zatrzymać się na fragmencie, który wymaga refleksji. Oglądając film czy przysłuchując się rozmowom, dużo trudniej o takie pauzy.

2. Ćwiczymy dzięki niemu myślenie analityczne. Jakże często zdarza nam się, że czytając zajmującą książkę, zgadujemy jej zakończenie, zanim przewrócimy ostatnią kartkę? I to jest właśnie to – trening myślenia krytycznego i analitycznego, wyciągania wniosków z setek sugestii i przesłanek. Ponadto książka stawia pytania pobudzające nas do dalszych przemyśleń.

3. W najlepszy z możliwych sposobów poszerza nasze słownictwo i wiedzę o języku. Każda książka dostarcza nam nowych pojęć myślowych i poszerza naszą świadomość. Zaś łatwość wypowiadania się i elokwencja podnoszą poczucie własnej wartości i budują pewność siebie, pomagając nam w karierze zawodowej i życiu osobistym.

4. Dzięki niemu poznajemy świat, obce języki, kultury, obyczaje, ciekawostki – po prostu stajemy się mądrzejsi. Wszystko bowiem, cokolwiek czytamy, pozostawia w naszych umysłach okruchy informacji różnego rodzaju. Prof Anne E. Cunningham z University of California w Berkeley twierdzi, że ludzie regularnie czytający lepiej wypadają w testach na inteligencję, a ich zdolności poznawcze są wysokie do późnej starości.

5. Relaksuje, odpręża, uspokaja, wprowadza nas w pozytywny nastrój. Czytanie daje więcej ukojenia niż słuchanie nagrań albo oglądanie filmów. Dlaczego? Przez całe dnie bombardowani jesteśmy najprzeróżniejszymi, często zbędnymi informacjami, więc docierające do nas dźwięki nauczyliśmy się – z konieczności – ignorować.

Czytanie jest jak mówienie do siebie głęboko w głowie – pozwala się łatwiej skoncentrować i zapewnia uczucie kojącej prywatności. Dr David Lewis z Mindlab International na University of Sussex mierzył, w jakim stopniu zmienia się napięcie mięśniowe i czynność serca pod wpływem rozmaitych aktywności tradycyjnie uważanych za uspokajające. Czytanie obniżało poziom stresu o 68 proc., wygrywając ze słuchaniem muzyki (62 proc. skuteczności), piciem herbaty (54 proc.) czy pójściem na spacer (42 proc.).

6. Uczy empatii i rozwija w nas uczucia- zdaniem badaczy, fikcja literacka czyni nas dużo bardziej wrażliwymi, niż czytanie prozy non-fiction. Naukowcy Dawid Comer Kidd i Emanuele Castano twierdzą, że zrozumienie stanu ducha innych osób jest podstawą, która umożliwia funkcjonowanie w społeczeństwie. Holendrzy Matthijs Bal i Martijn Veltkamp sprawdzali, na ile emocjonalnie poruszające powieści skłaniały czytelników do empatycznych zachowań. Jak się okazuje, empatia badanych wzrastała, pod warunkiem że czuli się oni „wciągnięci” w historię.

7. Przeciwdziała rozwojowi Alzheimera i pomaga w walce z nim – angażowanie mózgu do działania poprzez czytanie zmniejsza ryzyko Alzheimera o 2 i pół raza względem tych, którzy nie czytają. Im bardziej mózg jest aktywny, tym dla niego lepiej, książka może być świetnym stymulatorem, dzięki któremu będzie aktywny. To, co zabija i osłabia komórki mózgowe, to właśnie bierność. Praca dr. Roberta Freidlanda opublikowana w „Proceedings of the National Academy of Sciences” dowodzi, że ludzie, którzy regularnie oddają się lekturze, grają w gry logiczne albo rozwiązują zagadki, są ponad dwukrotnie mniej narażeni na rozwój chorób otępiennych.

I choć, gdy natkniemy się w literaturze na  zwrot „książki na receptę” (books on prescription)  rozumiemy go  bardziej jako przenośnię, to całkiem śmiało można postawić tezę, że bogactwo literatury może przynieść wielowymiarowe korzyści i stać się rzeczywistym kierunkiem nie tylko ku edukacji, lecz także „książkoterapii”. Bo jak mawiał Umberto Eco – „kto czyta książki, żyje podwójnie”.

A skąd brać czas na czytanie?

1. Przede wszystkim wykorzystujmy każdą chwilę – choćby było to jedynie 15 minut w ciągu dnia. Pozwoli nam to nabrać nawyku czytania – jeśli go straciliśmy i przyzwyczai do sięgania po książkę w wolnych od zajęć momentach. Z czasem zauważycie sami, że chwile te będą niepostrzeżenie coraz dłuższe. Czytać można także w pociągu, poczekalni, w autobusie itd. Jeśli zupełnie nie wychodzi nam odrywanie się od natłoku zajęć, to czas przeznaczony na czytanie musimy zaplanować. Może wówczas, gdy domownicy już śpią, a może wtedy, gdy jeszcze śpią. Lub o zupełnie innej porze – najważniejsze, to aby trzymać się swego planu i powracać do czytania regularnie.

2. Stop pożeraczom czasu! Mniej telewizji przede wszystkim! Oglądajmy programy i filmy wartościowe, miejmy ulubiony serial itd., ale nie trzymajmy telewizora włączonego przez wiele godzin, podczas gdy my zajmujemy się zupełnie czymś innym. Bo odwraca naszą uwagę, skupia wzrok, rozprasza – a przez to kradnie nam cenny czas.


3. Funkcjonujmy w zgodzie z naturą i wedle swego indywidualnego, dobowego rytmu. Nasz poziom koncentracji obniża się w ciągu dnia, zwłaszcza od południa, przeznaczajmy więc co jakiś czas chwilę na relaks i odpoczynek. Obserwujmy swój zegar biologiczny, a z czasem nauczymy się organizować pracę i przyjemności w taki sposób, aby było to jak najefektywniejsze, a dla nas pozostawał czas na przyjemności.

Związana jest z tym tzw. zasada Pareto ( lub zasada 80/20). Stanowi ona wynik obserwacji, jakie prawie sto lat temu przeprowadził i opublikował Vilfredo Pareto. Ten włoski uczony zauważył, że 80% dóbr znajduje się w rękach zaledwie 20% społeczeństwa. Później okazało się, że zasada 80/20 ma zastosowanie nie tylko w gospodarce i  ekonomii ale i w innych dziedzinach życia.

Najogólniej można ją sformułować w następujący sposób: “na 80% rezultatów przypada 20% nakładów”. Czyli 20% czasu zużywamy na osiągnięcie 80% efektów, i odwrotnie, 80% czasu zużywamy na czynności, które odpowiadają 20% naszej efektywności.

Analizując swój plan dnia możemy w łatwy sposób zauważyć, które czynności wchodzą w skład tych 80%, i na których efektach najbardziej nam zależy.

I choć zasada Pareto to nie zawsze proporcje 80/20 (czasem będzie to 90/10, 75/25 a nawet 95/5. W różnych przypadkach wypada różnie, ale najczęściej jest to stosunek 80 do 20), to  przesłanie tej zasady jest jedno: mniejsza część nakładów generuje większą część rezultatów.

4.Czytajmy takie książki, które lubimy. Nie zmuszajmy się do czytania modnej powieści jedynie dlatego, że trzy koleżanki z biura już ją przeczytały i wszystkim się podobała. Czytajmy wyłącznie to, co sprawia nam przyjemność, przywołuje miłe wspomnienia, odpręża i nas ciekawi. Czytanie czegoś, co nie sprawia nam przyjemności (za wyjątkiem nauki oczywiście), to po prostu strata czasu.

I jeszcze coś… Zaraźmy dzieci pasją do książek. Czytajmy wspólnie z nimi, rozmawiajmy o książkowych bohaterach, inspirujmy dzieci do zrobienia np. pięknych papierowych okładek na książki, z motywami głównych bohaterów, lub też ciekawych zakładek. Lalkom można uszyć stroje jakie nosiły książkowe królewny. Moja znajoma, po przeczytaniu wspólnie z synem i córką wszystkich tomów „Opowieści z Narni” C.S. Lewisa, uszyła dzieciom wielkiego pluszowego lwa o imieniu Aslan, a z kartonu wykonali wspólnie „mieszkanie” profesora Digorego Kirke, z drzwiami prowadzącymi do bajkowej krainy. Pomysłów mogą być setki. Wszak nie ogranicza nas nic, prócz własnej wyobraźni!

Aleksandra Żórawska

Prezes zarządu fundacji Semper Art, związana z sektorem NGO od 1998 roku. Absolwentka Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych. Pomysłodawczyni i główny koordynator pierwszego, ogólnopolskiego programu doradztwa dla NGO w branży kreatywnej, pod nazwą Kreatywne NGO. Konsultant w zakresie pozyskiwania funduszy na współpracę dwustronną, z krajami należącymi do Partnerstwa Wschodniego. Prywatnie - miłośniczka zwierząt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum