Projektantka Maja Woźniak o swojej marce Soutacheria i pasji do tworzenia

„Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł, który pozornie pojawi się znikąd. I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi. Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować. Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem. Podtrzymuj płomień

(Beth Hoffman, Lato w Savannah)

Tak było też w moim przypadku – wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy jeszcze pracowałam w aptece (z wykształcenia jestem farmaceutką). Na lokalnym małym festynie wypatrzyłam ręcznie robione kolczyki, uszyte z kolorowych koralików i sznurków. To odkrycie – czyli poznanie techniki haftu soutache – stało się z czasem powodem zmian w moim zawodowym życiu.

Technika soutache, lub po polsku „sutasz” polega na ręcznym wszywaniu koralików pomiędzy specjalne sznurki, czyli pasma jedwabne, wiskozowe, poliestrowe i formowanie w określone kształty. Można w ten sposób uzyskać wyjątkowe formy, unikatowe wzory na skalę światową – mnogość kolorów, kształtów, dodatków zależy tu jedynie od wyobraźni twórcy, a gotowe prace, mimo swojej wielkości – zaskakują lekkością).

Wtedy haft soutache był czymś nowym, niespotykanym, aby się go nauczyć – korzystałam z zagranicznych tutoriali, sprowadzałam książki obcojęzyczne – ale z każdą godziną szycia i prucia, i szycia i prucia 🙂 wiedziałam, że chcę się nauczyć tej techniki. Zanim odważyłam się pokazać moje prace szerszemu gronu – to były nie godziny szycia, ale miesiące 🙂

Okazało się, że moje odważne łączenie kolorów spodobało się nie tylko najbliższym. Moja pasja tworzenia i łączenia kolorów dała początek pracowni i marce biżuterii i dodatków Soutacheria.

Biały aptekarski fartuch odwiesiłam więc do szafy i rozpoczęłam moją przygodę z szyciem „na poważnie”.

Od kilku lat przygotowuję (obmyślam i projektuję, rysuję a potem szyję) kilka kolekcji co rok. Moje Klientki już wiedzą, że na wiosnę będą to projekty pastelowe, na lato mocne i intensywne (często folkowe, bo jestem wielką fanką polskiego folkloru), zaś na czas zimy- kolekcja glam, blask i błysk, który świetnie sprawdza się  podczas karnawału.

Technika sutasz kojarzy się bardzo często z przepychem, wielkimi formami, bogatymi zdobieniami. Mój sutasz to proste formy, nie zawsze sporych rozmiarów –  jego siła tkwi w kolorze, w niebanalnym połączeniu barw.

To biżuteria dla kobiet, które chcą jednym wyrazistym dodatkiem dodać charakteru swoim stylizacjom – nie tylko  na co dzień, ale i na „wielkie wyjście”. Biżuteria dla kobiet pewnych siebie, lubiących nietuzinkowe, unikalne ozdoby.

I wreszcie – dla kobiet, które chcą pokazać swoją wyjątkowość. Uwierzcie, takie małe kolorowe kolczyki przy klasycznym biurowym dress code potrafią zaskoczyć 🙂

W tym roku na wiosnę powstała kolekcja wyjątkowa… inspiracją stały się rozkwitające płatki kwiatów, romantyczność i eteryczność – i tak narodziła się Primavera Ariosa (z włoskiego Zwiewna Wiosna). Początkowo było to kilkanaście modeli, z szyfonu i lnu, z delikatnie błyszczącymi kryształkami. Teraz w Sutaszerii  jest tych modeli już kilkadziesiąt. I   to na pewno nie koniec – w planach mam bransoletki i torebki, bo to o nie Klientki pytają najczęściej.

W moich projektach zwracam uwagę na jakość materiałów, uważnie patrzę na kraj pochodzenia koralików i kamieni, kupuję sznurki od najlepszych sprawdzonych producentów (dzisiaj jest już naprawdę spory wybór, od sznurków czeskich, przez włoskie, greckie, tureckie, amerykańskie aż po nasze,  polskie).

Zdarza się, że Klientki powierzają mi swoje ukochane pamiątkowe broszki czy wisiorki, a nawet kamyki z podróży – a ja obszywam je kolorowym sutaszem, aby nadać im nowy wymiar, tak, aby powstały nowe wspomnienia łączące się z ulubionym drobiazgiem 🙂

Bardzo ważne jest dla mnie bycie less waste – w mojej pracowni staram się więc ograniczać ilość zbędnych „ozdóbek” (kokardek, folijek, owijek). Wychodzę z założenia, że najbardziej liczy się wnętrze- czyli zawartość pudełka – biżuteria, którą ktoś zobaczył na zdjęciu i pokochał od pierwszego zobaczenia 🙂

Moją biżuterię pakuję więc w „zwyczajne” tekturowe kartoniki z małą adnotacją „reuse or recykle” (podpowiadam, te kartoniki świetnie nadają się do przechowywania małych klocków, co od lat testuje mój synek).

Moje prace są doceniane nie tylko przez Klientki, ale i portale związane z modą i sztuką,  były również publikowane na łamach „branżowych” czasopism takich jak „Beading Polska”.

Każda taka publikacja to powód do dumy, ale największą radością są powracające Klientki – wiedzą, że w każdą moją pracę wkładam serce, że poświęcam długie godziny na to,  aby każdy przedmiot wykonany przeze mnie, sprawiał nieustającą radość.

Maja Woźniak, właścicielka marki Soutacheria Jewelry.

Maja Woźniak

Zdjęcia biżuterii: @fotowzruszenia, modelki: Agata i Julia

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum