O miłości chyba już powiedziano i napisano wszystko. A może nie?

Dzisiaj, kiedy poszłam na bardzo długi spacer rozmyślałam o miłości jako wartości najczęściej chyba stawianej na podium hierarchii. Nic dziwnego, bo miłość nadaje życiu kolorów. Sprawia, że odnajdujemy sens życia.

Miłości uczymy się całe życie. Wzbogaca nasze życie, fascynuje, wiedzie do ekstazy, ale też do cierpienia, a nawet tragedii.

Od wieków podejmowano się wyjaśnienia tego fenomenu na różnych płaszczyznach, ale każdy z nas inaczej ją interpretuje. Nasze rozumienie miłości zależy od naszych doświadczeń, dojrzałości emocjonalnej i osobowości. Niejedną pracę by można na ten temat napisać.

Nie wiem czy wszyscy się ze mną zgodzą czy nie, ale ja wyróżniam kilka rodzajów miłości.

Miłość romantyczna – taka z pięknych romansów gdzie on i ona zakochują się od pierwszego wrażenia, pokonują wiele przeszkód, żeby być razem i w końcu doczekują spełnienia. My się wzruszamy i marzymy o takiej porywającej miłości, a nasi bohaterzy „żyli długo i szczęśliwie”. Ciągu dalszego nie znamy, bo jak to w życiu czar by prysł. Pokusiłabym się o to, że to nie jest miłość tylko zakochanie.

Miłość tragiczna – literatura zna takie przypadki. Romeo i Julia, czy Anna Karenina. Miłość od początku skazana na porażkę. Życie też zna wiele takich przypadków, inaczej liczba rozwodów byłaby znacznie mniejsza. Pomimo, że było romantycznie to jednak wbrew powiedzeniu „miłość wszystko zwycięża”, chyba nie do końca tak jest.

Miłość rodzicielska – bezwarunkowa miłość rodzica do dziecka i dziecka do rodzica. Ten rodzaj miłości chyba najwięcej wybacza i akceptuje.

Miłość toksyczna – miłość, która zabiera nam wolność, która sączy jad powolutku przyzwyczajając nas do trucizny. Znosimy coraz większe dawki, powoli umierając i tracąc godność. Miłość ta często kończy się tragedią.

Czym w takim razie jest miłość w kontekście wartości?

Miłość jest postawą emocjonalną wobec ludzi i świata. To bardzo głębokie uczucie, które jest motywowane namiętnością, przyjaźnią czy przywiązaniem. To uczucie, które skłania człowieka do troski o drugą osobą, jest pozbawione egoizmu i działań powodujących jakiekolwiek szkody moralne. Prawdziwa, głęboka miłość związana jest ze współodczuwaniem. Zakłada troskę, poznanie drugiego człowieka, poczucie odpowiedzialności i poszanowanie godności. Troska przejawia się również opieką i zainteresowaniem jakim obdarzamy kochaną osobę.

Miłość jest celem życia, szczęściem, przeżyciem czegoś niezwykłego, poświęceniem się dla drugiego człowieka. Jest podstawą stabilizacji życiowej. Jest podstawą wymiaru człowieczeństwa.

Czy w dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie się wyrzec egoizmu i egocentryzmu w imię miłości? Czy aby nie kalkulujemy miłości dla własnej korzyści? Tak często słyszę jak bardzo chcemy zmieniać swoich partnerów, obmawiamy znajomych czy przyjaciół, zazdrościmy sukcesów. Gdzie tu miejsce na miłość?

Spacerowałam i rozmyślałam…

A gdzie w tym wszystkim jest miłość  do siebie? Czy jesteśmy w stanie obdarzyć kogoś tak głębokim uczuciem jeżeli nie kochamy siebie samego? Jeżeli w pełni siebie nie akceptujemy? Czy nie to powinno być naszym priorytetem? Nie lubię powoływać się na religijne teksty, ale tak bardzo mi pasuje tutaj: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Patrząc wokoło można by rzec, że niewiele z nas kocha siebie.

Taki filozoficzny tekst się zrobił, ale tak sobie myślę, że na różnych etapach życia miłość ma dla nas inne znaczenie. Patrząc wstecz mogę powiedzieć, że kochałam nie raz, ale na taką prawdziwą miłość dopiero teraz jestem w pełni emocjonalnie gotowa. Teraz kiedy w pełni siebie akceptuję i patrząc w lustro widzę szczęśliwą, dojrzałą kobietę.

I chyba wrócę do swoich wartości, bo coś mi się zdaje, że weszła do czołówki.  

Marta Kobińska

Autorka, trenerka mentalna kobiet, mentorka i właścicielka marki Piasek w Butach. Entuzjastka życia na własnych warunkach. Wspiera kobiety w zmianie i dążeniu do bycia najlepszą wersją samej siebie. Mieszka w Warszawie, ma dwójkę dzieci i pięć kotów syberyjskich. Uwielbia czytać, słuchać muzyki i chodzić na koncerty.

One thought on “O miłości chyba już powiedziano i napisano wszystko. A może nie?

  • 16 września 2020 o 17:10
    Permalink

    Dziękuję Marta za kolejny fantastyczny tekst! Zacznę z tą miłością od siebie❤️💕

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum