Oswojenie zmiany

„Nie lubię zmian! Kojarzą mi się z tym, że muszę się zmienić…” – powiedziała moja przyjaciółka, kiedy opowiadałam jej o przygotowywanych przeze mnie, pierwszych, autorskich warsztatach dla kobiet o… nomen omen – doświadczaniu zmiany w życiu.

A z czym Tobie kojarzą się zmiany?

Uskrzydlają czy uziemiają?

Musisz czy możesz?

Zmiana to szansa czy zagrożenie?

Co to jest zmiana

Zacznijmy od początku.

Słownik Języka Polskiego PWN podaje taką definicję zmiany:

„fakt, że ktoś staje się inny lub coś staje się inne niż dotychczas”[1]

Inny człowiek, znaczy taki, jakiego jeszcze nie znamy. Trzeba się go nauczyć na nowo. Na razie może wydawać się trochę nieprzewidywalny.

Inna sytuacja, znaczy taka, w jakiej jeszcze nie byliśmy. I nawet jeżeli zmieniasz pracę już któryś raz, to pewno zastanawiasz się, jak to będzie, jak się tam pracuje, czy dogadasz się z ludźmi i szefem. Bo chociaż sama sytuacja nie jest tak całkiem nowa, to nowe jest otoczenie, nowe są wyzwania i ludzie.

Bywa też, że życie stawia nas w zupełnie nowych sytuacjach, kiedy wszystko jest nowe i nieznane.

Doświadczenie zmiany, niezależnie, czy chcianej, czy niechcianej, wybija z dotychczasowego rytmu życia, a często i z dotychczasowego sposobu myślenia. Stawia nas w nowych sytuacjach, w których nie wiemy, jak się zachować, nie mamy sprawdzonych metod działania. Czasami jest to swego rodzaju doświadczenie graniczne – za nami to, co znane i bezpieczne, jakoś przewidywalne, co niekoniecznie musi oznaczać, że dobre, przed nami – nowe, niebezpieczne, bo jeszcze nieznane, nieprzewidywalne. A pomiędzy jakby nagle wyrosła pustka, w której czas albo nieubłagalnie się dłuży przedłużając niepewność, albo nieubłagalnie biegnie nie dając nawet szansy na chwilę zatrzymania i oddechu. Brzmi znajomo?


[1] https://sjp.pwn.pl/slowniki/zmiana.html

Zmiana jako szansa i zagrożenie

Z racji tego, że mam spore doświadczenie menedżerskie, siłą rzeczy przenoszę niektóre pojęcia i praktyki zarządcze na grunt rozwoju osobistego. Otóż zmianą w pewien sposób można zarządzać. Zarządzanie zmianą przypomina trochę zarządzanie ryzykiem w projektach. A ryzyko, wbrew powszechnym skojarzeniom, to zarówno szansa, jak i zagrożenie (prawie jak zmiana chciana i niechciana). W jednej i drugiej sytuacji zostajemy postawieni wobec konieczności podjęcia decyzji i działań, musimy zmienić plany, zrewidować dotychczasowe ustalenia i uzgodnienia. Trzeba zastanowić się, jakie działania podjąć, aby wykorzystać możliwości, bądź też ograniczyć wpływ lub uniknąć zagrożenia. Definicja ryzyka mówi, że to iloczyn skutku i prawdopodobieństwa (ryzyko = skutek x prawdopodobieństwo). Tak samo można spojrzeć na zmianę. A więc przyjmijmy takie równanie:

zmiana = skutek x prawdopodobieństwo

gdzie:

  • skutek oznacza spodziewany i/lub możliwy wynik zmiany
  • prawdopodobieństwo oznacza szansę wystąpienia określonych skutków

Co z tego wynika?

Są różne sposoby, by odnaleźć się w zmianie. Każdy ma jakąś swoją świadomą lub nieświadomą strategię. Zazwyczaj najbardziej niepokoi nas to, co po tej zmianie nastąpi i popadamy albo w nadmierny pesymizm, albo optymizm, albo pozostajemy z samymi znakami zapytania i niepokojem. Czasami, gdy zmiana jest zbyt trudna i nie potrafimy sobie z nią poradzić, udajemy, że nic się nie dzieje, nie ma tematu. Wypieramy. Proponuję to trochę urealnić, a przynajmniej stanąć mocno na dwóch nogach wobec zmiany.

Zastanów się, a najlepiej weź kartkę i rozpisz to sobie:

Twoje bogactwo

Twój bagaż doświadczeń to Twój dorobek. Tego, co w Tobie, co przeżyłaś/przeżyłeś, czego się nauczyłaś/nauczyłeś nikt nigdy Ci nie odbierze. I pewno chciałabyś/chciałbyś czasami o czymś zapomnieć lub wymazać z życiorysu, to doskonale wiesz, że się nie da. Możesz jednak z tego korzystać i czerpać ze swoich zasobów.

Twoje inspiracje, motywacje, wszystko, co potrafisz, Twoje sukcesy i porażki, niemoc i trudności – to Twój unikatowy dorobek. To Twoje bogactwo.

Prawdopodobnie, jeżeli przechodzisz teraz przez trudne zmiany, a może doświadczasz straty, to masz ochotę zapytać „I co mi z tego?”. I to jest bardzo adekwatne pytanie. Ufam, że odpowiedź, taka, którą poczujesz w środku, że jest zgodna z Tobą, przyjdzie z czasem. A jeżeli oprócz tego trochę Cię wkurzyłam tym stwierdzeniem, to też dobrze. Bo to znaczy, że jakoś Cię to poruszyło i jakoś czujesz potrzebę się w stosunku do tej myśli określić. Nie powiem Ci „wiem, co czujesz”. Wiem jednak, czym jest strata (na różnych polach) i sama przeszłam (i ciągle przechodzę) różne drogi radzenia sobie z niechcianą zmianą.

Nigdy nie zostajesz z niczym, choć doświadczenie pustki i straty może być przejmujące.

Dlaczego skupiam się na trudnej zmianie? Bo z tą chcianą i oczekiwaną zazwyczaj łatwiej sobie poradzić, chociaż to wcale nie oznacza, że omija nas stres i niepokój, jak to będzie. Przechodząc przez trudne zmiany często tracimy kontakt ze sobą, swoimi zasobami, a to tylko potęguje poczucie lęku i niepewności. Dlatego tak ważne jest, by nie zapomnieć o swoim wewnętrznym bogactwie.

Czy musisz się zmienić

Hmmm… Zadam inne pytanie. Na czym Ci zależy? Co jest dla Ciebie ważne? Chcesz się zmienić, czy nie?

Chcesz być jak liść na wietrze, opaść tam, gdzie Cię poniesie i… no właśnie nie ma „i”? Po prostu, poddasz się sile zewnętrznej? Dobrej lub złej. Czy może wolisz być jak nasionko dmuchawca – tak, to prawda, również nie masz wpływu na siłę i kierunek wiatru, ale masz ze sobą pełen arsenał, by wzrastać tam, gdzie Cię zaniesie.

Chcąc nie chcąc, zmienisz się przechodząc przez zmianę. Pytanie tylko, czy coś z tym dalej zrobisz, pokierujesz sobą w zmianie, zastanowisz się, czego Cię to uczy o sobie samej/samym i o życiu, czy po prostu przejdziesz nad tym do porządku dziennego? A co, jeżeli okaże się, że jesteś inna/inny niż myślałaś/myślałeś?

Oswajanie zmiany

Ponownie posłużę się definicją SJP PWN. Oswajać znaczy „przyzwyczaić dzikie zwierzęta do przebywania wśród ludzi lub do służenia ludziom”[1]

Oswajać (bo chyba całkiem oswoić się jej nie da i to chyba dobrze, bo stracilibyśmy czujność) zmianę oznacza podchodzić coraz bliżej, z odwagą – z mniejszym lękiem i z większym poczuciem wpływu. I choć na wiele sytuacji życiowych tego wpływu nie mamy niestety, to jednak mamy wpływ na nasze wybory i zachowania. Zmiana, którą oswajamy, nie jest już tak nieprzewidywalna. Można ją wziąć w swoje ręce.


[1] https://sjp.pwn.pl/sjp/oswoic;2496768.html

Agata Brataniec

O Autorze:

Agata Brataniec – menedżerka z kilkunastoletnim doświadczeniem. Facylituje sesje strategiczne i projektowe. Prowadzi szkolenia menedżerskie i warsztaty rozwoju osobistego. Wierzy, że w każdym człowieku tkwi potencjał, który wystarczy tylko uwolnić. Wierzy też, że życie przynosi nam różne możliwości – trzeba z wytrwałością szukać lub tylko się na nie otworzyć. I zawsze warto być sobą i być prawdziwym. Niedawno uruchomiła przestrzeń rozwojową.

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

3 thoughts on “Oswojenie zmiany

  • 1 października 2020 o 20:29
    Permalink

    A ja tam lubię zmiany, zawsze szukam w nich nowej okazji. Wolę spróbować, niż żałować straconych szans

    Odpowiedz
  • 2 października 2020 o 12:33
    Permalink

    Raczej mam pozytywny stosunek do zmian. Zmiany mnie motywują i ekscytują, uważam, że są konieczne do tego, byśmy nie stali w miejscu i mogli się rozwijać. Nawet powiedziałabym, że są niezbędne do rozwoju. Wiążą się co prawda z niepewnością, możliwością popełniania błędów, ale to naturalne w procesie uczenia się 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum