Dzień dobry. Zastałam rabat?

„Piękne rzeczy Pani tworzy, uwielbiam te kolory. Przedmioty wykonane przez Panią są mi bliskie, więc na jaki rabat mogę liczyć?”. Znacie to prawda? Pierwsza rozmowa z potencjalnym klientem (w świecie wirtualnym, bądź na żywo), zwieńczona pytaniem o możliwość upustu.

Drodzy Twórcy. Oczywiście ostateczna decyzja należy zawsze do Was. Ale rabat/upust/cenę promocyjną daje się z określonych powodów. Upust może być usprawiedliwiony różnymi okolicznościami, np.:

1.Ostatnie chwile przed Świętami;

2.Ostatnia godzina kiermaszu/jarmarku, targu, wystawy itd.;

3. Wyprzedaż kolekcji;

4. Wyprzedaż produktów tworzonych z materiałów, jakich nie będziemy już zamawiać, bo do swoich dzieł zaczynamy używać innego rodzaju półfabrykatów lub też rozpoczynamy tworzenie w innej technice;

5. Zamówienie złożone jest na kwotę, przy której rabatu możemy udzielić;

6. Rabat udzielany jest stałym klientom, którzy kupują u nas kolejną rzecz, polecają znajomym itp.

Nie jest zaś dobrą praktyką udzielanie rabatu przy pierwszej transakcji, bez zaistnienia którejś z wymienionych okoliczności. To trochę tak, jakbyśmy nieznajomej osobie wręczyli prezent bez okazji. Oczywiście możemy, nikt nam nie zabroni, tylko.…po co?

Inną kwestią tego zagadnienia jest fakt, że niektórzy twórcy (choć na szczęście zdarza się to rzadko), z niezrozumiałych powodów używają (sami z siebie-o zgrozo!) formułki „cena to zwykle tyle i tyle, no ale jak dla pani/pana…itd.”.

Jest to niestety  psucie własnego wizerunku, umniejszanie swojej wartości (skoro na wstępie oferujemy „niby” specjalną cenę dla kogoś, bez powodu, to ile realnie wart może być nasz produkt?) oraz psucie wizerunku całego rynku rękodzielniczego.

Takie praktyki są podcinaniem gałęzi, na jakiej siedzi wszak cały ogromny segment rękodzieła. Gdy słyszymy (gdziekolwiek, nie tylko zresztą w tej branży) tekst w rodzaju „stawka rynkowa wynosi normalnie tyle i tyle, ale dla szanownej pani sprzedam za…”, powinniśmy mieć na plecach ciarki, bo to zwyczajna nieuczciwość. Jest to w dodatku jawne oczekiwanie, że klient nabierze się jak zupa łyżką na tekst, że dostaje fantastyczną propozycję bez żadnego powodu.

Propozycję, jaką dostał absolutnie każdy potencjalny klient wcześniej i jaką dostanie każdy klient potem. Taka oferta nie jest więc czymś wyjątkowym i unikalnym (jak choćby rabat dla stałego klienta). Osoba, która próbuje sprzedać w ten sposób swój produkt robi naprawdę złe wrażenie.

Ponadto, klient nie doceni czegoś, do dostaje na dzień dobry, bez trudu i bez powodu. Wręcz przeciwnie-pomyśli często, że skoro tak łatwo opuszczasz cenę, to pewnie dasz się namówić na jeszcze większy rabat…

Nasza znajoma, sprzedająca biżuterię sutasz, na pytanie o rabat, postawione w opisanych na wstępie okolicznościach, rozejrzała się dookoła (miało to miejsce na targach organizowanych pod gołym niebem) i zaczęła wołać cukierkowym tonem – rabat, rabat, gdzie jesteś? Na odsiecz przybył mąż, z półrocznym Yorkiem na ręku, więc z uśmiechem przedstawiła pieska – a oto nasz Rabat:)

Skończyło się na przemiłej atmosferze i udanych zakupach (bez rabatu). A pies, na którego wołano dotychczas zupełnie innym imieniem, został już na zawsze Rabatem:)

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum