Moon.Pots – urwani z kosmosu

Moon.Pots to jeszcze bardzo młoda marka. Podobnie jak jej twórcy, Adrian i Paulina Gawin – małżeństwo młode duchem i wyglądem (oby jak najdłużej!). Rękodzielnicza droga, którą zdecydowali się podążyć, nie była jednak z początku wcale taka oczywista. Gdyby ktoś rok temu zapytał: „hej, co myślicie o tworzeniu doniczek z betonu?”, odpowiedź brzmiałaby zapewne: „o czym?”. Skąd więc taki pomysł? Właściwie to z potrzeby chwili.

Adrian i Paulina to para pedagogów-terapeutów, którzy na co dzień pracują przede wszystkim z dziećmi z przeróżnymi zaburzeniami. Nie jest to praca lekka, choć nie „urabiają się” fizycznie. Tu bardziej zaangażowana jest psychika. Każdy człowiek jest inny, do każdego klienta trzeba mieć indywidualne podejście. Niejednokrotnie trzeba się nieźle „naskakać”, żeby pomóc dziecku wzmocnić lub odbudować poczucie własnej wartości, żeby wesprzeć go w pokonywaniu lęków i słabości, albo po prostu wyrównać pewne deficyty rozwojowe.

Jednak każdy sukces w tej dziedzinie jest bardzo budujący i przynosi satysfakcję z dobrze spełnionego obowiązku. Poza tym pracują również z seniorami, pokazują im jak poprzez odpowiednie ćwiczenia utrzymać umysł w dobrej kondycji. Jednak nie samą pracą człowiek żyje, prawda?

Adrian i Paulina przywiązywali wagę to tego, żeby ich dom był przytulny i żeby chciało się do niego wracać. Potrzeba ta wzmocniła się z chwilą przeprowadzki w ich własne „cztery kąty”. Lubią estetyczne otoczenie, jednak nie przepadają za zbyt bogatym zdobnictwem. Stylowy minimalizm – to jest to. Uwielbiają również naturalne i piękne ozdoby domowych wnętrz, a mowa tu o roślinach. Chociaż i tu ich miłość do nich nie zakwitła od razu (potrafili zamordować nawet kaktusa), a wykiełkowała stopniowo i powoli. Jednak dzięki temu jej korzenie są teraz mocne i trwałe.

W pewnej chwili okazało się, że ilość roślin w ich domu drastycznie się powiększyła, a jak wiadomo – zielonych przyjaciół trzeba mieć w czym trzymać. Nie w smak im było otaczanie się plastikiem, więc Paulina wpadła na pomysł: „zróbmy doniczkę z betonu!” Adrian powiedział: „hm, no dobra”. I zrobili. Efekt końcowy daleki był od ideału, jednak zmotywowani rękodzielnicy nie poddali się i zaczęli dopracowywać technikę.

Metodą prób i błędów udało im się w końcu osiągnąć oczekiwany rezultat. Traktowali to bardziej jedynie hobby. Z czasem jednak uznali, że chcieliby pokazać swoje osłonki światu. Jako że ów świat zareagował pozytywnie, zdecydowali, że chcą podzielić się z innymi efektami swojej betonowej twórczości. Tak właśnie wszystko się zaczęło.

Ach, no tak, jeszcze jedna, najważniejsza sprawa. Moon.Pots, bo pod taką nazwą funkcjonuje pracownia Pauliny i Adriana, też narodziło się spontanicznie, w sumie to nawet trochę przypadkiem. Pewnego razu przy wyciąganiu osłonek z form, Adrian zajrzał do środka jednego z egzemplarzy i widząc powstałe przy zastyganiu betonu pęcherzyki powietrza, rzekł: „patrz, to wygląda jak kratery na księżycu!”. Paulina ochoczo przyznała rację i tak oto nazwa (w wolnym tłumaczeniu oznaczająca „Księżycowe doniczki”) została oficjalnie zatwierdzona.

Małżeństwo tworzy betonowe osłonki, ale to właściwie dopiero początek. Adrian i Paulina starają się aktualizować repertuar, zdobiąc swoje dzieła farbą, napisami i rysunkami. Chcą, żeby każdy mógł znaleźć u nich coś dla siebie. Paulina ma głowę pełną pomysłów i regularnie wyrzuca z siebie nowe, świetne koncepcje. Do repertuaru Moon.Pots doszły ostatnio piękne gliniane patery na biżuterię i drobiazgi, komplety doniczek z plecionymi kaktusami (zrobione ze sznurka i drutu, takich nawet dawni oni nie umieliby zamordować), a to z pewnością jeszcze nie koniec.

Poza pracą etatową i działalnością Moon.Pots, para ma też inne zainteresowania. Paulina rękodziełem zajmuje się nie od dziś i zanim rozpoczęła przygodę z betonem, plotła ze sznurka zachwycające ozdoby, takie jak makramy, łapacze snów i kwietniki. Czasem nadal lubi się pozytywnie zaplątać. Poza tym jej zmysł estetyki i miłość do fotografii sprawiają, że potrafi pięknie zaprezentować oferowane przez Moon.Pots produkty. Spełnienie artystyczne musi jej towarzyszyć na co dzień jak powietrze 🙂

Adrian z kolei oprócz wytrwałego mieszania betonu, lubi w wolnym czasie się popisać… to znaczy sobie popisać. Stara się rozwijać warsztat i umiejętności pisarskie. W czasie pandemii dokończył swoją pierwszą powieść (kto wie, może doczeka się druku?). Próbuje też sił w pisaniu opowiadań, ale ma apetyt na więcej i w jego literackim ogródku już dojrzewa kilka nowych pomysłów.

Moon.Pots znajdziecie tutaj:
sklep – https://moonpots.pl/
Facebook – https://www.facebook.com/moonpots.factory
Instagram – https://www.instagram.com/moonpots_factory/

Nad całością ich marki czuwa Snow – prezes Moon.Pots

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum