Mam wszystko, czego potrzebuję

Jak to jest, że sutaszystka bohaterką swojego tekstu uczyniła inną sutaszystkę? No, jak to jest możliwe?- zapytacie. A ja Wam odpowiadam, że całkiem to normalne, bo nie ma między nami niezdrowej konkurencji. Są natomiast wzajemny szacunek i fascynacja tym co tworzymy. Mnie ponadto fascynuje również to jak Ania żyje i co poza tworzeniem biżuterii jest dla niej ważne.

Przeczytajcie, bo pięknie jest poznać kogoś kto nie chce wiele, bo wszystko czego tak naprawdę potrzebuje po prostu już ma. I musicie mi uwierzyć na słowo: niesamowitą sprawą jest rozmawiać z kimś kto wierzy swojej intuicji i wykorzystuje to co daje nam Matka Natura. Fascynująca rozmowa z Anną Drzewińską, której prace możecie oglądać m.in. na Biżuteria Artystyczna Anna Drzewińska. Ale zaskoczę Was, bo nie będę z Anią rozmawiała o sutaszu.

Katarzyna Płóciennik-Niemczyk: – Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z medytacją?

Anna Drzewińska  – Od dawna czułam, że czegoś mi brakuje. Choć samą teorię rozwoju osobistego poznawałam już od kilku lat to przyznam się, że praktyka przyszła jednak całkiem niedawno. Około półtora roku temu podczas wakacji poczułam, że coś mnie pcha dalej, głębiej. To właśnie wtedy rozpoczęłam podróż w głąb siebie. Od dawna zbierałam już zioła i czułam duży kontakt z Matką Ziemią i jej energią. Zapragnęłam ukojenia myśli i uspokojenia emocji i zainteresowałam się medytacją.

KPN: – Jak wyglądały początki?

AD :– Kiedy trafiłam na medytacje z mantrą na YT poczułam, że te dźwięki ze mną rezonują. Wtedy też zaczęłam swoją przygodę z medytacjami, chociaż zupełnie jeszcze bez przygotowania. Dopiero w czasie pandemii, kiedy wiele osób zaczęło udostępniać online swoje programy rozwoju, trafiłam na medytacje online Sahaja Jogi.

KPN:- Czy nadal zbierasz zioła?

AD : – Tak, w sezonie od wiosny do jesieni zbieram różnorodne zioła. Staram się korzystać z dobrodziejstwa Matki Natury od jak najwcześniejszej wiosny. Wtedy zbieram oskołę z drzew brzozy, czyli wodę z pnia. Potem wczesnowiosenne rośliny, letnie dzikie owoce i kwiaty. A później jesienne dary.

KPN Co z nich powstaje?

AD : – Część suszę do naparów leczniczych, fermentują na herbatki.  Z innych robię syropy lub przetwory. Np. z kwiatów mniszka robię tzw. miodek, którego później używam zamiast cukru lub miodu do herbaty i deserów lub w przypadku zaziębienia. Są rośliny, których różne składniki wykorzystuję. I tak np. z dzikiego czarnego bzu pozyskuję kwiaty, które jesienią świetnie sprawdzą się jako herbatka do parzenia. Robię też z nich syropy a la lemoniada. Później z tych krzewów zrywam dojrzałe owoce na sok, a nawet zbieram korę i liście czarnego bzu. Z wszelkich letnich kwiatów robię domowe musujące lemoniady.

KPN: – Opowiedz proszę więcej o Sahaja Joga

AD: To technika stworzona przez Śri Matadźi Nirmali Dewi (1923-2011, indyjska hinduistyczna guru sahadźa jogi, działaczka na rzecz pokoju, filantrop- przyp.red.), która odkryła jak obudzić energię kundalini tylko za pomocą samej techniki samorealizacji. Sahaja Joga oznacza spontaniczne połączenie i jest bardzo prostą techniką odpowiednią również dla początkujących.

To proces wewnętrznej przemiany, który zachodzi w każdym człowieku, toruje jego świadomości drogę do stanu bez myśli, ponad umysłem i emocjami. Z pomocą tej techniki budzi się drzemiąca w każdym z nas energia kundalini, która stabilizuje nasze połączenie z praenergią, a ta stworzyła wszechświat. W trakcie medytacji pracuję z czakrami, czyli centrami energetycznymi. Wszystko po to, by uspokajać, regulować i usuwać ze swojego ciała, umysłu i ducha wszystko to, co negatywne.

KPN:  – Właśnie, czakry… Dobrze, że o nich wspomniałaś. Jak wygląda praca z czakrami? To właśnie obudzona kunalini ma nam wskazać, z jaką czakrą pracować? Jak to rozpoznać?

AD: – Podczas medytacji, gdy wprowadzamy się w stan bez myśli, staramy się zwracać uwagę na sygnały płynące z ciała. Szczególnie są to doznania na dłoniach i stopach. Dzięki temu można zidentyfikować gdzie leży problem, ponieważ każde centrum energetyczne odczuwa się w innym miejscu dłoni  czy stóp. Nie bez znaczenia jest też strona – lewa kończyna czy prawa, gdyż symbolizuje to, który kanał energetyczny w naszym systemie jest do przepracowania.

Jeśli chodzi o pracę z konkretnymi czakrami to polega ona na skupianiu na nich uwagi i intonowaniu odpowiednich mantr. Trzeba też pamiętać o tym, by aby pozostały one w równowadze należy żyć rozsądnie. W przeciwnym razie doprowadzimy do ponownego ich rozregulowania. Ważny jest umiar i posiadanie pewnych wartości wewnątrz nas, a także życie w teraźniejszości, wybaczanie sobie i innym, nie obwinianie się.

Kiedy nasze kanały są w równowadze możemy poczuć przepływ energii kundalini przez wszystkie czakry aż do czubka głowy, gdzie znajduje się ostatnia, siódma czakra w naszym ciele. Czasami jest to uczucie jakby nacisku na głowę albo też odwrotnie, coś jakby energia wytryskała z głowy.

KPN: – Wracając do samej praktyki Sahaja Joga… Co daje Ci medytacja?

AD: –  Dzięki tym praktykom odnalazłam spokój. Wcześniej byłam nerwowa, miałam niezdefiniowane lęki. Gdy zaczęłam medytować wszystko się uspokoiło, a ja odzyskałam równowagę. Wiem teraz co jest ważne, potrafię też zapanować nad zdenerwowaniem, nie martwię się niepotrzebnymi rzeczami, na które nie mam wpływu.

Lęki już nie władają moim umysłem i to co istotne – nauczyłam się zaglądać w głąb siebie i swojego serca. Czuję dużą różnicę w jakości mojego życia i polecam medytację każdemu, bo po prostu pomagają w uświadomieniu sobie tego co jest w życiu naprawdę ważne.

KPN: – Co Twoim zdaniem w medytacji jest najtrudniejsze?

AD: –  Dla mnie najtrudniejsze było utrzymać stan umysłu bez myśli, bo tak na serio w stanie medytacji jest się dopiero wtedy, gdy pozwolimy odpłynąć  naszym myślom, kiedy nie będziemy skupiać na nich swojej uwagi.

KPN:-  Dokładnie. Wiesz dobrze, że od niedawna również medytuję. Próbuję różnych technik, szukam ciągle tej najbardziej dla mnie odpowiedniej. Zaczęłam od medytacji prowadzonych, technik uważności itp., teraz jestem zafascynowana medytacją z mantrą. Moim zdaniem łatwiej skoncentrować się na słowach mantry niż np. na oddechu. Może mi coś doradzisz?

AD: – Myślę, że powinnaś skierować swoją uwagę w głąb siebie, aby odczuć tak jakby swojego ducha, swoje wewnętrzne jestestwo. Nie jest konieczne skupianie się na oddechu, jeśli mantry ci pomagają to na nich skup swoją uwagę. Ale też nauczenie się pewnych technik oddechowych ułatwia wejście głębiej w medytację. Pozwala spowolnić procesy życiowe i wejść na inny poziom. Spróbuj nauczyć się kilku technik oddechowych bez wchodzenia w medytację. Będzie Ci potem łatwiej zastosować je już w samej praktyce.

KPN: – Dziękuję za wskazówki. Na pewno skorzystam. Powiedz mi proszę, jak wygląda Twój dzień?

AD: – Dzień zaczynam o 6.00 krótką medytacją, trwa około kilkunastu minut. Potem wstaję z mężem, który szykuje się do pracy. Budzę dzieci, które też szykują się do szkoły (jedno stacjonarnie, a drugie zdalnie). Później jest czas na tworzenie biżuterii.

KPN: – Fantastycznie, że oboje z mężem dbacie o swój rozwój osobisty i duchowy. Masz też znajomych o podobnych zainteresowaniach?

AD: –  Bardzo się cieszę, że praktykujemy z mężem wspólnie. Dużo łatwiej nam się wspólnie zmotywować, no i pięknie się wspieramy.

Mam też sporo znajomych medytujących w różnych technikach.

Jeśli chodzi o praktykę Sahaja Jogi to kilka razy w tygodniu z naszą grupą spotykamy się online, gdzie uczymy się różnych technik.

KPN: – Dla kogo jest wg Ciebie medytacja?

AD: –  Każdy może jej spróbować ,nie jest przeznaczona dla wybranych. Trzeba tylko mieć trochę determinacji, aby nie poddać się po kilku dnach. Efekty przychodzą co prawda w miarę szybko, ale jednak ważne są tu regularność i zaangażowanie. To właśnie one sprawiają, że z każdą kolejną  medytacją  można wejść jeszcze bardziej w głąb siebie.

KPN: – Mówisz, że efekty przychodzą w miarę szybko. Owszem, ale czy pamiętasz swoje pierwsze reakcje podczas medytacji? Czy działo się coś ciekawego, co utkwiło Ci w pamięci? Ja np. często płakałam, a nawet zasypiałam. Również na siedząco.

AD: – Tak, na początku nie byłam w stanie zapanować nad zasypianiem, ale to przeszło.W głębszych stanach medytacji miałam też wrażenie, że nogi odmawiały mi posłuszeństwa, zaczynały się same poruszać. Śmiałam się, że mam zespół niespokojnych nóg.

KPN: – Jaki chciałabyś, aby był dla Ciebie i Twojej rodziny 2021?

AD:- Chcę tylko by był spokojny dla moich bliskich. Wiem, że jestem na dobrej drodze, podpowiada mi to moja intuicja. Dlatego też mimo sytuacji panującej na świecie, myślę pozytywnie. Niech to będzie rok dalszego rozwoju osobistego i poznawania siebie.

Mam nadzieję, że moje dzieci będą mogły bez problemów spotykać się ze znajomymi  i rozwijać swoje pasje, a nie siedzieć w zamknięciu.

KPN:- Czego Ci życzyć?

AD:- Mam wszystko czego potrzebuję. Energia Wszechświata zsyła mi obfitość z różnych źródeł i w różnych aspektach. Jestem fanką Prawa Przyciągania, więc wierzę, że wszystko co dobre już zmierza w moim kierunku.

KPN: – Dziękuję pięknie za rozmowę.

Katarzyna Płóciennik-Niemczyk – etnolożka i antropolożka kultury, dziennikarka. Osoba o wielu zainteresowaniach i pracująca w wielu zawodach. Certyfikowana trenerka biznesu i sprzedaży. Doradca dietetyczny, wegetarianka, beauty coach i coach zdrowia. Rękodzielniczka tworząca pod marką Moje Sutaszowo i co mi duszy gra. I to, co najważniejsze: mama dwójki dzieci i żona. Kobieta pracująca tylko nocami, jakkolwiek to brzmi 😉

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

w-Centrum