Jestem jak sroczka!

O byciu sroczką, o magicznym świecie kolorów i wzorów, o kilogramowej czekoladzie…Z sutaszystką Anną Szarek rozmawia Katarzyna Płóciennik-Niemczyk.

KATARZYNA PŁÓCIENNIK- NIEMCZYK: – Skąd dowiedziałaś się, że istnieje coś takiego jak biżuteria sutasz?

ANNA SZAREK: – Biżuterię hand made tworzyłam jeszcze zanim zostałam mamą. Wtedy robiłam głównie korale i naszyjniki ze szkła weneckiego i kamieni naturalnych. Tworzyłam ją według obowiązujących standardów, wtedy moda była inna . Internet nie był jeszcze tak popularny jak w chwili obecnej, nie miałam dostępu do mediów społecznościowych, bez których teraz ciężko byłoby zaistnieć w środowisku biżuteryjnym.

Znałam sutasz, ale nie wiedziałam wtedy, że można z niego tworzyć biżuterię dla kobiet. I właśnie w internecie ujrzałam po raz pierwszy zdjęcie kobiety, która ubrana była wyłącznie w biżuterię sutasz. Pamiętam, że była to przepiękna, błękitna kolia wraz z długimi kolczykami. Zakochałam się w tej biżuterii i zapragnęłam posiadać podobną. Zaczęłam czytać o tej technice.

Oglądając setki bajecznie kolorowych projektów biżuteryjnych coraz bardziej  wkręcałam się w świat magii kolorów i kształtów. Z wypiekami na twarzy czerpałam dostępną wiedzę z tutoriali oraz artykułów, które wyszukiwałam codziennie w internecie. W ten sposób doszłam do momentu, w którym postanowiłam spróbować uszyć swoje pierwsze kolczyki.

KPN:- Czyli pierwsze były kolczyki? Jak wspominasz sam proces ich tworzenia?

ASZ: – Zanim uszyłam pierwsze sutaszowe kolczyki, długo podziwiałam taką biżuterię w internecie. Obejrzałam setki, a nawet tysiące prac zdolnych artystek i coraz mocniej w moim sercu rodziła się ochota do spróbowania swoich sił w tej technice. Nigdy nie miałam styczności z taką biżuterią dlatego nie wiedziałam czy jest wygodna. Wydawało mi się, że sporych rozmiarów kolczyki będą ciężkie i niepraktyczne. Bardzo się myliłam.

Pierwszy komplet biżuterii sutasz uszyła dla mnie znana sutaszystka z długoletnim doświadczeniem. Kiedy zobaczyłam na żywo jak pięknie jest zrobiona, zachwyciłam się i od razu ją założyłam. Teraz już byłam pewna, że będę tworzyć w tej technice i cieszyć się oryginalnością swojej biżuterii. Po wielu próbach powstały pierwsze kolczyki. Były duże i krzywo uszyte, powstały z kiepskiej jakości materiałów, ale byłam z nich dumna.

Technika była trudna, sznurki sutaszowe wypadały mi z dłoni i często popełniałam drobne błędy, które ważyły na efekcie końcowym. Ale byłam bardzo zdeterminowana i wytrwale ćwiczyłam, by w końcu stworzyć biżuterię, którą będę mogła założyć i pokazać innym.

KPN: – No, właśnie.  Wspomniałaś, że sutasz jest trudny. Na co zatem zwracać uwagę, by choć trochę sobie ułatwić szycie?

ASZ: – Tak, według mnie technika haftu sutasz jest trudna. Łatwo się zniechęcić jeśli zaczynamy tworzyć z materiałów kiepskiej jakości. Najistotniejszy jest sznurek sutasz, bo to on otula nam kamień w biżuterii i to dzięki niemu możemy szyć  fantastyczne formy naszej biżuterii. Często czytam opinie, że kobiety zniechęcają się właśnie dlatego, że sutasz „źle się układa”. Ja też walczyłam długo, gdyż zszycie kilku wiskozowych sznureczków sprawiało mi kłopot. Nie układały się równo, rozjeżdżały mi się w palcach, a nitka cienka jak włos plątała 10 razy.

Nie dawałam jednak za wygraną i szyłam… Codziennie szyłam do późnych godzin nocnych. Chciałam osiągnąć sukces i uszyć sobie wymarzoną biżuterię… Taką jak z tego zdjęcia modelki, które w głowie mam do dziś.

KPN: – A kiedy nadszedł moment, gdy pomyślałaś, że już możesz swoje prace pokazać szerszej publiczności?

ASZ: – Szycie biżuterii z sutaszu ćwiczyłam kilka długich tygodni zanim powstały te pierwsze, które według mojego odczucia były ładne. Zanim opublikowałam w internecie pierwsze zdjęcie kolczyków pokazałam je mojej mamie, by oceniła je pod względem wizualnym. Jest artystą plastykiem z zamiłowania i zawodu, więc jej zdanie zawsze było dla mnie bardzo ważne.

Znajomi czasem żartobliwie mówią, że mam po niej talent. Ja jednak uważam, że to bardziej zmysł artystyczny mam po niej, ponieważ talent dostajemy od Boga. Trzeba go w sobie odkryć i go szlifować, by mógł stać się diamentem. Po opublikowaniu w mediach społecznościowych zdjęć pierwszych kolczyków, miałam mieszane uczucia.

Nie wiedziałam jak zareagują znajomi i czy moja biżuteria ze sznurków spodoba się innym. Wtedy jeszcze nie myślałam o sprzedawaniu jej kobietom. Obawiałam się fali krytyki i tego, że nikt nie doceni techniki, której uczyłam się przez długi czas. Pochodzę z małej miejscowości, w której ludzie się znają i … no cóż, plotkują.Tutaj taka biżuteria to była nowość, coś czego nikt wcześniej nie widział.

KPN: – Podejrzewam, że Twoje obawy były niepotrzebne.

ASZ: – Zaczęłam otrzymywać pochlebne komentarze, pochwały od koleżanek oraz osób, których nawet na oczy nie widziałam.To było jak spełnienie moich marzeń, serce szalało z radości, a ręce paliły mi się do pracy. Pojawiły się pytania o możliwość kupna moich prac, spływały pierwsze zamówienia na bajeczną biżuterię, której szycie stało się moją pasją, miłością, ale też sposobem na dorobienie do domowego budżetu.

Początkowo byłam bardzo zestresowana, nie byłam pewna czy podołam gustom klientek i czy moja biżuteria spełni ich oczekiwania. Ale z upływem czasu moje umiejętności rosły w siłę, a szkolenia pomagały mi rozwiązywać problemy techniczne. Teraz jestem pewna, że szyję prawidłowo i cieszę się, że zaistniałam na rynku biżuteryjnym.

KPN: – A kim są Twoje klientki? Jaką biżuterię u Ciebie zamawiają?

ASZ: – W ogóle to najpierw zamierzałam szyć dla siebie. Ubieram się klasycznie, lubię spokojne ubrania, czyli takie, które nie budzą kontrowersji. Zawsze kładłam nacisk na widoczną biżuterię bo taką lubiłam nosić dawniej i nadal taką kocham. Standard w pracy zawodowej nigdy nie pozwalał mi niestety nosić dużej i widocznej biżuterii, więc chyba dlatego sutasz to spełnienie moich marzeń.

Uwielbiam tworzyć duże projekty biżuteryjne i właśnie te skradły serca moich klientek. Początkowo szyłam dla kobiet mieszkających w dużych miastach, bo właśnie tam przeplatają się różne trendy w modzie. Tam kobiety są odważniejsze, ubierają się w firmowe i drogie marki. W późniejszym czasie zaczęłam szyć dla koleżanek. Była to często biżuteria okazjonalna, czyli taka, którą mogły założyć na jeden wieczór i wzbudzić efekt „WOW”.

Długie i szalenie błyszczące kolczyki, komplety z bransoletkami, a także komplety z białego sutaszu, które zamawiały przyszłe Panny Młode.

W tej chwili moje klientki noszą mój sutasz na co dzień. Ubierają go do pracy, na spotkania biznesowe, ale też na niedzielę. Jestem przeszczęśliwa, kiedy moja biżuteria jest wręczana w formie prezentów podczas ważnych rocznic czy świąt rodzinnych. Klientki pokochały mój styl i wracają po kolejne kolczyki czy naszyjniki. Lubią kolory, ale często wybierają biżuterię „uniwersalną”, którą mogą zakładać zawsze i do wszystkiego.

Do biżuterii sutasz przekonały się również moje bliskie koleżanki, które wypełniają swoje szkatułki moimi pracami. Lubią mniejsze i wygodniejsze kolczyki, ale mają też takie, które sięgają im do ramion . Sama takie mam i nie boję się ich zakładać.

KPN: – Jak oceniasz możliwości zarabiania w przypadku tworzenia biżuterii sutasz?

ASZ: – W chwili kiedy odpowiadam Ci na to pytanie mamy rok 2021 i trwa pandemia wirusa Covid19. To trudny czas dla każdego, a w szczególności dla osób, które utrzymują się z tworzenia hand made.

Kiedy zaczęłam sprzedawać swoją biżuterią był to dla mnie świetny czas na zarobek. Klientek nie brakowało, codziennie szyłam dla kogoś. Nadal dla nich tworzę, jednak są to mniejsze projekty. Mamy lockdown, a więc nie ma imprez okolicznościowych, na które kobiety najchętniej ubierały okazałą biżuterię.

Biżuteria sutasz to towar luksusowy. To rękodzieło, które często nosi znamiona arcydzieła, bo sutasz tworzony jest z pasji i serca przez twórców o wybitnych zdolnościach manualnych. Trzeba mieć też zmysł artystyczny i wyczucie dobrego smaku. Wszystko to możemy schować do szuflady jeśli nie będziemy mieć dla kogo szyć. Każdy klient jest na wagę złota bo tworzona dla niego biżuteria będzie niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.

Można szyć tylko dla siebie lub robić prezenty znajomym, ale można też zarabiać na swoim talencie i ubierać świat w sutaszową biżuterię… Trzeba tylko chcieć i uparcie dążyć do wytyczonego celu.

KPN: – A konkurencja? Jest zapewne duża, prawda?

ASZ: – Konkurencja na pewno jest wielka. Na rynku spotykam wiele uzdolnionych sutaszystek, które od wielu lat szyją i utrzymują się tylko ze sprzedaży biżuterii. Ale ich doświadczenie oraz wiedza w temacie marketingu w sieci jest tak duża, że radzą sobie bez problemu.

Trzymam kciuki za każdą młodą sutaszystkę, która tworzy cudowną biżuterię i chce wiązać z nią przyszłość. Sutasz jest szalenie modny i twarzowy, coraz mocniej doceniany i pokazywany w mediach. I myślę, że jest to dobry pomysł na przyszłość.

KPN: – Twoje ubrania są klasyczne, ale biżuteria już raczej powinna być widoczna. A co z kolorami, wzorami? Totalne szaleństwo?

ASZ: – Jak powiedziałam, lubię dużą i widoczną biżuterię. Taką zawsze wybierałam i lubię do tej pory. Moja mama mówi mi często, że jestem jak „sroczka” bo jak się kolczyk nie błyszczy to go nie założę. Dokładnie tak jest. Kocham błyszczące kolczyki, ale jeśli chodzi o kolory, to sprawa ma się nieco inaczej.

Sutasz porwał mnie ze względu na nieograniczoną możliwość tworzenia fantastycznych kształtów z delikatnych sznurków. Kiedy rodzi się w mojej głowie pomysł na nową biżuterię najpierw ją rysuję, a dopiero później dobieram kolory. Dla mnie ważna jest forma i kształt, który staram się dobierać do kamieni, które wykorzystuję w pracach.

Uwielbiam kolor niebieski i wszystkie jego odcienie, ale nie lubię tworzyć tęczowej biżuterii. Osobiście nie czuję się dobrze w wielobarwnym sutaszu. Od początku moja biżuteria była spokojna kolorystycznie, szyta zawsze pod dany strój. Jeśli jednak klientka chce kolorów to taką szyję aby spełnić jej marzenie. Dla siebie jednak wybieram czerń, złoto, które często łączę z jednym kontrastującym kolorem.

Nie mówię, że nie lubię kolorów, bo w mojej pracowni powstała już cała gama szałowej biżuterii, ale jednak wolę klasykę, która zawsze była i jest modna.

KPN: – Co Twoim zdaniem jest najważniejsze, by zaistnieć na rynku biżuteryjnym, by zdobyć klientów?

ASZ: -To trudne pytanie. Nie da się jednoznacznie powiedzieć co jest najważniejsze. Jest wiele czynników, które warunkują nasze „być albo nie być”.

Myślę, że najważniejsza jest biżuteria, czyli jej wygląd. Pierwsze spojrzenie i to „coś” co nas do niej przyciąga. Ważna jest oryginalność tworzonych wzorów, kształt i rozmiary prac biżuteryjnych. Jeśli mamy swój styl to na pewno nasze prace będą rozpoznawalne.

Jeśli pokazujemy swoją biżuterię w świecie internetu, to na pewno ważna jest jakość zdjęć, którymi chcemy przykuć uwagę klientów. Powinny w ciekawy sposób pokazywać naszą pracę bo klienci najpierw patrzą, a dopiero później podejmują decyzję o zakupie.

Dobry i czytelny opis naszej biżuterii jest też pomocny. Cena to już kwestia do dyskusji, gdyż każdy wycenia swoją pracę inaczej.

Dla mnie szalenie ważny jest kontakt ze swoimi klientkami. Staram się aby każda z nich czuła się wyjątkowo, by czuła się doceniona i ważna, a biżuteria, która do nich trafia sprawiała im przyjemność. Biżuterię sutasz szyję od 3 lat. Tyle czasu wystarczyło mi abym zaistniała na rynku biżuteryjnym i stała się rozpoznawalna. To cudowne uczucie, kiedy moje wielogodzinne haftowanie przynosi komuś radość i szczęście.

Wspaniałe jest to, że kolczyki zakładane są nawet na zakupy do sklepu, a nie leżą tylko w szufladzie czekając na lepszą okazję. To cudowne, kiedy kurier przywozi mi paczkę od klientki, w której znajduję kilogramową czekoladę w podziękowaniu za piękną biżuterię.

Życzę wszystkim artystom wielu klientów, nowych pomysłów i wytrwałości w dążeniu do ideału.

KPN: – Dziękuję za rozmowę.

PRACE ANI MOŻECIE OGLĄDAĆ TUTAJ: ANNA-HAND-MADE-Biżuteria-artystyczna-Sutasz

W-Centrum

Na portalu prezentujemy tematy związane z pasjami, sztuką, zawodami kreatywnymi, rękodziełem, ginącym rzemiosłem, ale także z obszaru social media i sektora NGO, wraz z jego uwarunkowaniami prawnymi, możliwościami jakie stwarza, oraz prezentacją ciekawych inicjatyw z tego obszaru. Zapraszamy do współpracy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

w-Centrum