Mercedes Project One, dziś znany jako Mercedes-AMG ONE, to jeden z nielicznych samochodów drogowych, który naprawdę przenosi technikę z Formuły 1 na asfalt. W tym artykule wyjaśniam, czym ten model się wyróżnia, jak działa jego hybrydowy napęd, co oznaczają osiągi w praktyce i dlaczego w 2026 roku nadal pozostaje punktem odniesienia dla całej rodziny AMG. Dla mnie najciekawsze jest w nim to, że nie udaje auta do wszystkiego, tylko uczciwie pokazuje, jak daleko można pchnąć bezkompromisowy projekt drogowy.
Najważniejsze fakty o AMG ONE w jednym miejscu
- 1063 hp i 352 km/h sprawiają, że to jeden z najmocniejszych i najszybszych Mercedesów dopuszczonych do ruchu drogowego.
- Napęd łączy 1.6-litrowe V6 turbo z czterema silnikami elektrycznymi i baterią 800 V.
- 2,9 s do 100 km/h, 7,0 s do 200 km/h i 15,6 s do 300 km/h pokazują, że to auto z torowym DNA.
- Karbonowy monokok, aktywna aerodynamika i tryb Strat 2 stawiają funkcję wyżej niż komfort.
- To samochód kolekcjonerski i demonstracja technologii, a nie alternatywa dla codziennego GT.
Czym jest AMG ONE i dlaczego wywołuje tyle emocji
Najprościej mówiąc, to halo car Mercedesa-AMG, czyli model budujący wizerunek całej marki. Jego zadanie nie polega na byciu „najbardziej rozsądnym” ani „najwygodniejszym”, tylko na pokazaniu, że technologia z wyścigów może działać w aucie z tablicą rejestracyjną. Właśnie dlatego ten samochód jest tak interesujący: zamiast szukać kompromisu dla każdego, idzie w stronę ekstremum.
Ważne jest też to, że AMG ONE nie jest zwykłą ewolucją seryjnego coupé. To konstrukcja od początku pomyślana wokół osiągów, chłodzenia, aerodynamiki i pracy układu hybrydowego. Jeśli ktoś oczekuje od niego luksusu w stylu gran turismo, szybko odkryje, że priorytety ustawiono zupełnie gdzie indziej. I dokładnie z tego bierze się jego legenda.
Żeby zrozumieć, dlaczego ten model robi takie wrażenie, trzeba najpierw spojrzeć na napęd, bo tam widać najwięcej jego charakteru.
Napęd, który naprawdę bierze z F1
Według Mercedes-AMG układ napędowy rozwija 1063 hp, a jego sercem jest 1,6-litrowe V6 turbo wspierane przez cztery silniki elektryczne. To nie jest klasyczna hybryda nastawiona na oszczędność, tylko bardzo szybki, bardzo złożony system, który ma dawać moc, reakcję na gaz i powtarzalność na torze. Najciekawsze jest to, że wrażenie „F1 na drodze” nie kończy się na marketingu. W technice tego auta widać realny transfer rozwiązań z motorsportu.
Silnik spalinowy i elektryczne wsparcie
W układzie pojawiają się elementy znane z wyścigów, jak MGU-H i MGU-K. MGU-H pracuje przy turbosprężarce i pomaga ograniczać opóźnienie reakcji, a MGU-K odzyskuje energię przy hamowaniu i oddaje ją z powrotem do układu. Na przedniej osi pracują dodatkowe silniki elektryczne, więc auto ma napęd na cztery koła, ale z zachowaniem bardzo sportowego, torowego charakteru. To właśnie dlatego AMG ONE potrafi być brutalnie szybki z wyjścia z zakrętu, a nie tylko na prostej.
Bateria i skrzynia nie są tu dodatkiem
Bateria ma architekturę 800 V, co w aucie takim jak to ma duże znaczenie dla utrzymania wysokiej mocy i szybkiego oddawania energii. Do tego dochodzi nowo opracowana, zautomatyzowana 7-biegowa skrzynia manualna z wielotarczowym sprzęgłem węglowym. Brzmi archaicznie? Tylko pozornie. W praktyce chodzi o połączenie bardzo szybkiego przełożenia mocy z mechaniką, która wytrzymuje charakter wysokich obrotów i nie rozmywa wrażeń z jazdy.
Sam silnik ma też ograniczenia, które pokazują, jak daleko ten projekt odszedł od zwykłej motoryzacji. Mercedes-AMG podaje w materiałach technicznych żywotność jednostki na 50 000 km, a to już samo w sobie mówi, że mówimy o sprzęcie zbudowanym bardziej pod tor i kolekcję niż codzienny przebieg. Z taką bazą łatwo przejść do liczb, które najbardziej przyciągają uwagę.
Osiągi, które mają sens także poza folderem reklamowym
AMG ONE robi wrażenie nie tylko mocą, ale też tym, jak szybko tę moc zamienia w ruch. Oficjalne dane są brutalnie konkretne: 0-100 km/h w 2,9 s, 0-200 km/h w 7,0 s, 0-300 km/h w 15,6 s i 352 km/h prędkości maksymalnej ograniczonej elektronicznie. To są liczby, które plasują go w ścisłej czołówce aut drogowych, ale same w sobie jeszcze nie tłumaczą, dlaczego ten model jest tak ważny.
Najmocniej czuć to na torze. W 2024 roku Maro Engel uzyskał na Nürburgring Nordschleife czas 6:29.090, co pokazuje, że ten samochód nie jest szybki tylko „na papierze”. Dla mnie to właśnie ten wynik najlepiej oddaje sens całego projektu: AMG ONE nie powstał po to, żeby robić wrażenie na krótkim odcinku autostrady, ale żeby utrzymać tempo tam, gdzie liczy się precyzja, stabilność i odporność układu na długie obciążenie.
Co oznacza tryb Strat 2
Jednym z najbardziej „wyścigowych” elementów jest tryb Strat 2. W nim aktywna aerodynamika, niższe ustawienie nadwozia, twardsze zestrojenie podwozia i pełna praca wszystkich silników działają podobnie jak w kwalifikacjach F1. To ważne, bo pokazuje, że AMG ONE nie jest autem, które jedzie zawsze tak samo. On potrafi zmieniać charakter w zależności od trybu, a w topowych ustawieniach staje się znacznie bardziej agresywny niż większość drogowych supersamochodów.
Takie tempo nie byłoby możliwe bez nadwozia i aerodynamiki, które w tym modelu grają pierwsze skrzypce.

Jak AMG ONE zbudowano pod tor, a nie pod bulwar
Najważniejszym elementem konstrukcji jest karbonowy monokok, czyli jednoczęściowa, bardzo sztywna i lekka структура nośna z włókna węglowego. W praktyce daje to lepszą kontrolę nad masą i większą precyzję reakcji nadwozia. Do tego dochodzi zawieszenie typu push-rod, które kojarzy się ze światem wyścigów. Upraszczając: koło przekazuje ruch przez popychacz do elementów zawieszenia ukrytych głębiej w konstrukcji, co pomaga w prowadzeniu i aerodynamice.
Aktywna aerodynamika robi tu ogromną różnicę
Nadwozie ma ruchome żaluzje w nadkolach, aktywne klapy w przednim dyfuzorze i dwuczęściowe, wysuwane tylne skrzydło. Do tego dochodzą charakterystyczny grzbiet wzdłuż dachu, wloty NACA i koła zoptymalizowane pod przepływ powietrza. To nie są ozdobniki. Każdy z tych elementów ma poprawiać docisk, chłodzenie albo stabilność przy bardzo wysokich prędkościach. Dla kierowcy oznacza to jedno: auto ma pozostać przewidywalne wtedy, gdy zwykłe samochody dawno zaczęłyby „pływać”.
Przeczytaj również: Na jakim biegu parkować - Jak bezpiecznie zostawić manual i automat?
Forma wynika tu z funkcji
Design AMG ONE jest agresywny, ale nie chaotyczny. Zamiast dekoracji widać rozwiązania podporządkowane efektywności: długą linię dachu, wyraźne kanały powietrzne, mocno zarysowany tył i bardzo niski profil. Dla mnie to jedna z tych konstrukcji, w których można od razu odczytać priorytety projektu. Ten samochód ma ciąć opór, generować docisk i radzić sobie z temperaturą, a dopiero później wyglądać efektownie. Na szczęście robi jedno i drugie.
Skoro karoseria jest tak podporządkowana funkcji, wnętrze również idzie w tym samym kierunku.
Wnętrze jest bardziej kokpitem niż salonem
W kabinie AMG ONE nie ma przesadnego luksusu, do którego przyzwyczaiły nas inne modele z gwiazdą. Są sportowe kubełkowe fotele osadzone w karbonowym monokoku, kierownica inspirowana F1 z pokrętłami do trybów jazdy i prosty układ ekranów, który ma pomagać, a nie odwracać uwagę. I właśnie to jest uczciwe. Ten samochód nie próbuje być mobilnym apartamentem, tylko narzędziem do bardzo szybkiej jazdy.
Dla mnie to jedna z ważniejszych cech całego projektu, bo pokazuje konsekwencję. Jeśli konstrukcja z zewnątrz jest podporządkowana torowi, to kabina też musi działać według tych samych zasad. W praktyce oznacza to mniejszy komfort wejścia i wyjścia, mniej miękkiego luksusu i więcej skupienia na pozycji za kierownicą. Osoba, która kupuje taki samochód, raczej nie chce się w nim relaksować. Chce czuć maszynę.
To prowadzi do najważniejszego pytania: jak ten model wypada na tle innych AMG i komu naprawdę ma sens?
Jak wypada na tle innych AMG i komu ma sens
Jeśli porównać AMG ONE z mocnymi, ale bardziej „normalnymi” modelami marki, różnica nie dotyczy wyłącznie mocy. Chodzi o filozofię. AMG GT 63 PRO i SL 63 S E PERFORMANCE są szybkie, dopracowane i nadal dają się używać na co dzień. AMG ONE jest czymś innym: demonstracją technologii, auto-torem i kolekcjonerskim manifestem w jednym.
| Model | Moc | 0-100 km/h | Vmax | Charakter |
|---|---|---|---|---|
| Mercedes-AMG ONE | 782 kW / 1063 hp | 2,9 s | 352 km/h | Hiperauto z techniką F1, nastawione na tor i ekstremum |
| Mercedes-AMG GT 63 PRO 4MATIC+ | 450 kW / 612 hp | 3,2 s | 317 km/h | Sportowe coupé z wyraźnym zacięciem torowym, ale nadal bardziej użytkowe |
| Mercedes-AMG SL 63 S E PERFORMANCE | 600 kW | 2,9 s | 317 km/h | Najbardziej luksusowy i najbardziej „codzienny” z tej trójki |
Wniosek jest prosty: jeśli ktoś chce maksimum emocji i minimum kompromisów, AMG ONE stoi na szczycie. Jeśli zależy mu na szybkim samochodzie, którym da się jeździć częściej i spokojniej, GT 63 PRO albo SL 63 S E PERFORMANCE będą rozsądniejsze. Ja patrzę na to tak: AMG ONE to wybór serca i kolekcjonera, a nie kalkulacji użytkowej.
- Ma sens dla osoby, która chce auto-ikonę, a nie po prostu „bardzo mocny Mercedes”.
- Ma sens dla kierowcy, który rozumie, że torowe osiągi oznaczają także twardość, niską praktyczność i wymagający serwis.
- Ma sens jako element kolekcji, bo jego znaczenie wykracza poza samą jazdę.
- Nie ma sensu jako auto do codziennego dojazdu tam, gdzie liczy się wygoda, prostota i spokój eksploatacji.
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która najbardziej odróżnia AMG ONE od reszty gamy, to nie byłaby to sama moc. Najważniejsze jest to, że ten model pokazuje kierunek rozwoju marki: więcej elektroniki, więcej integracji z motorsportem, więcej pracy nad powtarzalnością osiągów i nad tym, żeby hybryda nie była tylko oszczędnością, ale też narzędziem do budowania szybkości. Właśnie dlatego ten samochód jest tak ważny także w 2026 roku.
To auto nie zostało stworzone po to, żeby było wygodne, tanie w utrzymaniu albo uniwersalne. Zostało zbudowane po to, by pokazać granice możliwości AMG i przenieść część świata F1 na drogę. I jeśli ktoś chce naprawdę zrozumieć, dlaczego Mercedes-AMG ONE urósł do rangi legendy, powinien patrzeć nie tylko na jego liczby, ale też na kompromisy, które te liczby kosztują.