W tym tekście pokazuję, kiedy parkowanie na zakazie kończy się tylko mandatem, a kiedy sprawa robi się droższa przez holowanie i opłaty za parking strzeżony. Rozróżniam też znaki B-35 i B-36, wyjaśniam miejsca, w których zakaz wynika wprost z przepisów, oraz podpowiadam, co zrobić, jeśli dostaniesz mandat albo auto zniknie z ulicy.
Najkrótsza odpowiedź brzmi tak
- B-35 oznacza zakaz postoju, ale przy nieoznaczonym czasie postój dłuższy niż 1 minuta już łamie przepisy.
- B-36 to zakaz zatrzymywania się, więc nie wolno stanąć nawet na chwilę, jeśli nie wymusza tego sytuacja na drodze.
- Za takie wykroczenie najczęściej grozi 100 zł mandatu i 1 punkt karny.
- Jeżeli auto zagraża bezpieczeństwu albo utrudnia ruch, może zostać usunięte na koszt właściciela.
- W 2026 roku maksymalna stawka za usunięcie auta do 3,5 t wynosi 749 zł, a za każdą dobę przechowywania 65 zł.
- Gdy mandat wydaje się niesłuszny, można go odmówić albo wnieść o uchylenie, ale tylko w przewidzianym prawem trybie.

Jak czytać znaki zakazu postoju i zatrzymywania się
Najwięcej pomyłek wynika z tego, że kierowcy wrzucają do jednego worka każdy „zakaz parkowania”, a to błąd. Znak B-36 nie pozwala się zatrzymać, nawet na moment, chyba że wymusza to ruch drogowy albo nagła sytuacja na drodze. Znak B-35 jest łagodniejszy tylko pozornie: postój jest zakazany, a jeśli czas nie został wskazany na znaku lub tabliczce, przerwa dłuższa niż 1 minuta już jest wykroczeniem.
W praktyce warto czytać nie tylko samą tarczę, ale też tabliczki pod nią. To one często doprecyzowują, czy zakaz dotyczy określonych godzin, konkretnych dni albo wybranych grup pojazdów. Policja przypomina też, że zakaz zwykle obowiązuje po tej stronie drogi, po której stoi znak, i co do zasady trwa do najbliższego skrzyżowania, jeśli nie został wcześniej odwołany.
Jest jeszcze jeden częsty błąd: kierowca widzi szeroki chodnik i zakłada, że skoro piesi przejdą, to problemu nie ma. Przy B-36 to nie działa. Nawet jeśli zostanie 1,5 m przejścia, sam fakt zatrzymania w miejscu objętym zakazem może skończyć się mandatem. Z tego powodu zawsze patrzę na znak jak na pierwszy filtr, a nie ozdobę przy drodze. Gdy to rozróżnisz, łatwiej zrozumiesz, gdzie zakaz wynika już z samego prawa, a nie tylko z ustawionej tablicy.
Miejsca, w których zakaz działa nawet bez dodatkowego znaku
To ważna część tematu, bo wielu kierowców zakłada, że skoro nie ma znaku, to można stanąć. Prawo o ruchu drogowym mówi jednak wprost o kilku miejscach, w których zatrzymanie lub postój są zabronione niezależnie od oznakowania. Właśnie tam najczęściej pojawiają się mandaty, holowanie i nerwowe tłumaczenie, że „auto stało tylko chwilę”.
| Miejsce | Dlaczego to problem | Na co uważać |
|---|---|---|
| Skrzyżowanie i okolica przejazdu | Nie wolno zatrzymać pojazdu na skrzyżowaniu ani w odległości mniejszej niż 10 m od skrzyżowania lub przejazdu kolejowego czy tramwajowego. | To dotyczy także sytuacji, gdy „na pierwszy rzut oka” miejsce wydaje się jeszcze bezpieczne. |
| Przejście dla pieszych i przejazd dla rowerów | Zakaz obejmuje samo przejście oraz odcinek 10 m przed nim, a na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu także za przejściem. | Nie wystarczy zostawić kawałek miejsca, jeśli nadal łamiesz strefę ochronną. |
| Tunel, most, wiadukt | To miejsca, w których zatrzymanie jest z góry zabronione. | Awaria nie daje tu pełnej swobody, trzeba działać natychmiast i zgodnie z procedurą bezpieczeństwa. |
| Przystanek komunikacji publicznej | W praktyce nie wolno stanąć w odległości mniejszej niż 15 m od słupka lub tablicy oznaczającej przystanek, a w zatoce przystankowej na całej jej długości. | To częsty powód skarg mieszkańców, bo jedna zaparkowana osoba potrafi zablokować cały przystanek. |
| Strefa zamieszkania | Postój jest dozwolony tylko w miejscach wyznaczonych. | Tu nie wystarczy „zostawiłem auto tak jak inni”. Liczy się wyłącznie oznaczone miejsce. |
| Autostrada i droga ekspresowa | Postój lub zatrzymanie są dozwolone tylko tam, gdzie wyznaczono do tego miejsce. | Jeżeli pojazd się unieruchomił, trzeba go usunąć z jezdni i ostrzec innych uczestników ruchu. |
Najważniejszy wniosek jest prosty: wolne miejsce nie zawsze znaczy legalne miejsce. Gdy już wiesz, gdzie zakaz wynika z samego przepisu, łatwiej przejść do pytania, ile taki błąd realnie kosztuje.
Ile kosztuje takie wykroczenie w 2026 roku
Przy zwykłym naruszeniu zakazu postoju albo zatrzymania się standardowa sankcja jest dość przewidywalna: 100 zł mandatu i 1 punkt karny. Taki poziom kary Policja wskazuje jako najczęstszy przy znakach B-35 i B-36. To jednak tylko początek kosztów, bo przy niebezpiecznym parkowaniu dochodzi jeszcze usunięcie pojazdu i opłata za jego przechowywanie.
W 2026 roku obowiązują maksymalne stawki ogłoszone przez Ministra Finansów i Gospodarki. Dla auta osobowego, czyli pojazdu o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t, górny limit wynosi 749 zł za usunięcie oraz 65 zł za każdą dobę przechowywania. Dla czytelnika oznacza to, że trzydniowe odholowanie może kosztować już 944 zł samej lawety i parkingu, bez mandatu.
| Konsekwencja | Stawka / wymiar | Kiedy się pojawia |
|---|---|---|
| Mandat za B-35 lub B-36 | 100 zł | Przy zwykłym naruszeniu zakazu postoju lub zatrzymania się |
| Punkty karne | 1 punkt | Za niestosowanie się do tych znaków |
| Usunięcie auta do 3,5 t | 749 zł | Gdy pojazd zagraża bezpieczeństwu albo utrudnia ruch |
| Przechowywanie na parkingu strzeżonym | 65 zł za dobę | Od chwili odholowania do odbioru pojazdu |
Ważny detal: rada powiatu ustala lokalne opłaty w granicach ustawowych limitów, więc w praktyce stawka może być niższa, ale nie wyższa od maksymalnej. Dlatego zawsze patrzę nie tylko na mandat, lecz także na ryzyko lawety, bo to właśnie ono robi największą różnicę w portfelu. Skoro koszty są jasne, zostaje jeszcze pytanie, co zrobić, gdy już masz mandat albo samochód został usunięty.
Co zrobić, gdy mandat albo odholowanie już nastąpiły
W takiej sytuacji najgorsze jest działanie na emocjach. Najpierw trzeba ustalić, na jakiej podstawie nałożono karę: czy chodziło o znak, o miejsce wskazane w ustawie, czy może o sytuację wyjątkową, na przykład awarię albo konieczność ratowania życia. Zdjęcia znaku, tabliczki i ustawienia samochodu bywają później ważniejsze niż długie tłumaczenie „na słowo”.
- Sprawdź miejsce i oznakowanie. Zrób zdjęcie znaku, tabliczki pod nim i odległości od przejścia, skrzyżowania lub przystanku.
- Jeśli nie zgadzasz się z mandatem, możesz odmówić jego przyjęcia. Wtedy sprawa trafia do sądu.
- Jeżeli mandat już przyjąłeś, możesz złożyć wniosek o jego uchylenie. Gov.pl wskazuje termin 7 dni od przyjęcia mandatu, ale tylko wtedy, gdy zachodzą ustawowe przesłanki uchylenia.
- Gdy auto zostało odholowane, nie zwlekaj z kontaktem z parkingiem lub wskazanym organem. Każda kolejna doba powiększa rachunek.
- Jeśli był to przypadek awaryjny, zbierz dowody: wezwanie pomocy, potwierdzenie zdarzenia, notatkę z interwencji, jeśli była sporządzona.
W praktyce najwięcej daje szybka reakcja i chłodna ocena faktów. Samo przekonanie, że „to był tylko krótki postój”, nie wystarczy, jeśli miejsce było objęte zakazem albo przepis wprost zabraniał tam zatrzymania. Gdy ta część jest już jasna, zostaje ostatni, bardzo praktyczny filtr, który pomaga uniknąć problemu jeszcze przed wyjściem z auta.
Trzy sekundy przed wyjściem z auta, które oszczędzają kłopotów
Ja robię zawsze ten sam krótki przegląd: znak, odległość, wyjątek. Najpierw patrzę, czy stoi B-35, B-36 albo tabliczka z dodatkowymi warunkami. Potem sprawdzam, czy nie jestem w strefie ochronnej skrzyżowania, przejścia, przystanku albo w strefie zamieszkania. Na końcu zadaję sobie pytanie, czy w ogóle istnieje jakiś wyjątek, który faktycznie mnie obejmuje, a nie tylko wydaje mi się wygodny.
- Jeżeli znak mówi „zakaz”, nie zakładam, że chodnik albo pobocze coś zmieniają.
- Jeżeli nie ma czasu na znaku, traktuję postój przy B-35 bardzo ostrożnie, bo 1 minuta mija szybciej, niż się wydaje.
- Jeżeli miejsce wygląda „na puste”, sprawdzam przepisy o 10 metrach, 15 metrach i strefie zamieszkania.
- Jeżeli auto ma zostać na chwilę przy drodze szybkiego ruchu, wybieram tylko miejsce do tego wyznaczone.
Taki prosty nawyk działa lepiej niż późniejsze tłumaczenie się z mandatu. W przypadku postoju w miejscach niedozwolonych najwięcej kosztuje nie sam błąd, ale pośpiech i założenie, że „tym razem się uda”.